Analizy

#TydzieńNaRynkach. Korekta robi postępy

Giełdy pozostają w fazie spadkowej korekty. Fakt, że nie przebiega ona zbyt dynamicznie, każe się obawiać, że pozostanie z inwestorami nieco dłużej.
Foto: AFP

Trwająca od początku września fala spadków sprowadziła S&P 500 do poziomu z pierwszych dni obecnego roku, redukując wcześniejsze zyski do zaledwie 0,5 proc. O zróżnicowaniu sytuacji na nowojorskim parkiecie świadczy fakt, że Dow Jones zniżkuje o 6 proc., a Nasdaq Composite jest o 19 proc. wyżej niż w styczniu.

Wall Street w punkcie wyjścia

W ostatnich dniach indeksy podążały w tym samym kierunku, ale w różnym tempie. S&P 500 w trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia zniżkował o 2,2 proc., a od niedawnego szczytu traci nieco ponad 9 proc. Dow Jones do czwartku spadał o 3 proc., zaś w trakcie całej korekty o niespełna 8 proc. Nasdaq Composite szedł w dół o 1,1 proc., a od początku września o 11,5 proc. Wszystkie główne indeksy znalazły się w okolicy ważnych poziomów wsparcia, a więc losy dalszego kierunku zmian rozstrzygną się prawdopodobnie w najbliższych dniach. Nastroje inwestorów nie są dobre, ale to o niczym nie przesądza. Bardziej istotne są obawy związane z nasilaniem się pandemii, perspektywami globalnej gospodarki oraz skutecznością polityki pieniężnej i działań rządów w łagodzeniu negatywnych tendencji. Choć o ponownym „zamknięciu" gospodarek nie ma mowy, to jednak sytuacja epidemiczna robi się na tyle poważna, że lokalnie wprowadzane są istotne obostrzenia. W Stanach Zjednoczonych wciąż toczą się targi wokół kształtu kolejnego programu stymulacji, a sygnały makroekonomiczne są ostatnio coraz mniej optymistyczne. W takiej sytuacji pojawienie się kolejnego, nawet błahego negatywnego impulsu może doprowadzić do znaczącego pogłębienia się korekty na giełdach.

Istotnym czynnikiem odzwierciedlającym nastroje i oddziałującym na sytuację na rynkach finansowych jest wyraźne umocnienie się amerykańskiej waluty. Indeks dolara do czwartku szedł w górę aż o 1,5 proc. i był to największy tygodniowy skok od początku kwietnia. Wzrostowa tendencja utrzymuje się przez cały wrzesień i zwyżka sięga 2,4 proc. Mocniejszy skok w skali miesiąca poprzednio miał miejsce w lipcu ubiegłego roku. Umocnienie dolara najbardziej uderzyło w waluty i giełdy rynków wschodzących. MSCI Emerging Markets (ETF) do czwartku tracił 3,6 proc., wychodząc dołem z kilkutygodniowego okresu stabilizacji na dość wysokim poziomie. To pierwszy od dłuższego czasu poważniejszy sygnał ostrzegawczy. O 3,7 proc. w dół szedł Shanghai Composite, a za nim indeksy niemal wszystkich parkietów azjatyckich. Na niektórych spadki były jeszcze mocniejsze, na przykład w Hongkongu i na Tajwanie sięgały 5 proc.

Obawy związane z nasilającą się pandemią oraz niepokojące dane gospodarcze doprowadziły do sporej przeceny na głównych giełdach europejskich. W trakcie pierwszych czterech sesji indeks we Frankfurcie zniżkował o 3,9 proc., CAC40 tracił 4,3 proc., a londyński FTSE250 szedł w dół o 4,4 proc., co wydaje się adekwatne do skali problemów poszczególnych gospodarek.

Między Play a Allegro

Warszawski parkiet znajdował się pod wpływem sytuacji w otoczeniu, ale działy się na nim także istotne wydarzenia lokalne. Poniedziałek przywitał inwestorów informacją o ogłoszeniu przez Iliad wezwania na akcje Playa. Wrażenie zrobiła cena, jaką zaproponowała francuska spółka, o prawie 40 proc. wyższa niż kurs akcji Playa sprzed ogłoszenia wezwania. Swoją drogą, dzień przed walory drożały o ponad 7 proc., przy spadkowym rynku największych firm. Tak wysoka cena zawiera premię za przejęcie pełnej kontroli nad naszym telekomem. Niestety w przypadku powodzenia wezwania, a jest ono raczej przesądzone, warszawska giełda będzie musiała pożegnać się z Playem, bowiem Iliad zadeklarowała chęć wycofania akcji spółki z obrotu. Wysokość wspomnianej premii wygląda jednak inaczej, jeśli porównać cenę w wezwaniu, czyli 39 zł, z ceną emisyjną w ofercie publicznej Playa z lipca 2017 r., która wynosiła 36 zł. Debiut akcji Playa nie był udany, a notowania nigdy nie przebiły poziomu ceny emisyjnej. Aż do minionego poniedziałku. Nie ma jednak czasu na ocieranie łez po Playu, bowiem inwestorzy muszą spieszyć się z zapisami na papiery Allegro, które potrwają tylko do 28 września. Po latach posuchy na rynku pierwotnym z takiej atrakcji z pewnością będzie chciało skorzystać wielu inwestorów.

Wracając do notowań, indeks największych spółek zniżkował do czwartku o 3,8 proc., wskaźnik średniaków tracił 3 proc., a sWIG80 szedł w dół o 3,6 proc., a więc stawka wyrównana, tylko szkoda, że w dół. Choć z drugiej strony powinniśmy się do tego przyzwyczaić, bowiem to już kolejny spadkowy tydzień z rzędu. Indeks największych spółek zniżkuje już od połowy sierpnia, tracąc w tym czasie 10,5 proc., mWIG40 od czterech tygodni znajduje się w korekcie, która odebrała mu nieco ponad 7 proc., a sWIG80 „koryguje" się od początku sierpnia z wynikiem sięgającym 8,5 proc.

Wezwanie na akcje Playa ożywiło cały sektor telekomów. Papiery Cyfrowego Polsatu i Orange drożały do czwartku po około 3 proc., choć w trakcie tygodnia były znacznie wyżej. To z pewnością pomogło indeksowi naszych blue chips, bowiem poza tym sektorem nie miał zbyt wielu obrońców. Nie można jednak nie dostrzec wynoszącej 6,5 proc. zwyżki notowań walorów PGNiG. Można byłoby uznać ją za objaw siły tego waloru, gdyby nie fakt, że w poprzednim tygodniu jego przecena sięgała 12 proc. Z odwrotną sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku Dino, którego akcje tydzień wcześniej zwyżkowały o ponad 8 proc., zaś do czwartku taniały o prawie 4 proc. Trochę strachu posiadaczom papierów CD Projektu napędziło poniedziałkowe tąpnięcie o ponad 4 proc. i wyraźne zejście poniżej 400 zł. Ostatecznie skończyło się na odreagowaniu i symbolicznej zwyżce.

O spadkowiczach można od pewnego czasu mówić więcej. W ostatnich dniach wyróżniali się w tej kategorii przedstawiciele górnictwa. Akcje JSW taniały o 16 proc., a papiery KGHM zniżkowały o 13 proc. W przypadku JSW można mówić o „zasłużonej" korekcie po poprzednich dwóch tygodniach bardzo dynamicznego wzrostu. Nie błyszczał rafineryjny duet. Walory PKN Orlen zniżkowały o prawie 8,5 proc., a akcje Lotosu szły w dół o 7,5 proc., osiągając poziom najniższy od stycznia 2017 r. Nie ma się czym chwalić także energetyka. Akcje PGE przeceniano o 10 proc., a walory Tauronu o ponad 4 proc. Wyjątek stanowiły wchodzące w skład mWIG40 papiery Energi, które rosły o 10 proc., ale to efekt wezwania na nie, ogłoszonego przez PKN Orlen. Walory Enei taniały o 5 proc. W gronie średniaków znów największych emocji dostarczył Biomed Lublin. Po uroczystym ogłoszeniu „sukcesu" w produkcji leku na Covid-19 akcje spółki poszybowały w górę o 36 proc. Dzień później, gdy fachowcy od leków zaczęli studzić entuzjazm, nastąpiła 15-proc. korekta. Sięgający niemal 23 proc. bilans pierwszych czterech sesji jest jednak i tak imponujący. Na nasilaniu się pandemii najmocniej ucierpiały akcje AmRestu, taniejąc o prawie 14 proc. i osiągając poziom najniższy od lutego 2016 r. Sięgającą 11 proc. zniżkę zaliczyły walory Ciechu, po decyzji o utrzymaniu niekorzystnej dla spółki decyzji w sprawie rozliczenia podatku VAT.

Dolarowa przecena surowców

Na giełdach towarowych ostatnie dni przyniosły niemal powszechną przecenę, co sugeruje, że za spadkami stał jeden wspólny czynnik. Było nim umocnienie dolara, choć nie można też pominąć faktu pogorszenia się nastrojów w związku z nasileniem się pandemii, a co za tym idzie, także obaw o koniunkturę w globalnej gospodarce. Ta ostatnia kwestia to prawdopodobnie główny powód tąpnięcia na rynku miedzi. Kontrakty na ten metal taniały do czwartku chwilami o ponad 5 proc., a więc najmocniej od marcowej paniki związanej z wybuchem pandemii. Tym samym trwający od kilku tygodni trend wzrostowy kończy się wybiciem w dół, a niedźwiedziom udało się wreszcie zepchnąć kontrakty poniżej 300 centów za funt, a właśnie o to walczyły niemal od pierwszych dni września. Trudno jednak na razie ocenić, czy to początek poważniejszej spadkowej korekty, czy też jedynie rynkowy incydent. Wiele zależeć będzie od sytuacji w Chinach, które są głównym importerem miedzi. Z technicznego punktu widzenia ważne rozstrzygnięcia powinny pojawić się w najbliższych dniach. Na razie poziom 291 centów za funt został obroniony. Spadki obserwowano także w przypadku większości pozostałych metali przemysłowych. Aluminium taniało o 1,5 proc., cena niklu zniżkowała o niemal 4 proc., a cynku o 3,5 proc.

Te same czynniki miały wpływ na sytuację na rynku ropy naftowej. Dodać do nich należy także wątpliwą dyscyplinę części producentów w kwestii przestrzegania limitów wydobycia, ewentualne dalsze decyzje kartelu OPEC oraz pesymistyczne prognozy dotyczące popytu na ropę nie tylko w tym roku, ale także i w następnych latach. Istnieje przekonanie, że Chiny zrobiły spore zapasy surowca, gdy był on skrajnie tani, i w najbliższym czasie popytu nie będą wspomagały. Po przekraczającym 10 proc. skoku notowań WTI z poprzedniego tygodnia, do czwartku cena tego surowca zniżkowała o prawie 3 proc., schodząc nieco poniżej 40 dolarów za baryłkę. Perspektywa dalszego kierunku ruchu nadal pozostaje niepewna. Najbardziej prawdopodobny wydaje się ruch w bok, trwający nawet do końca roku. O ponad 3 proc. w dół szła także cena ropy gatunku Brent, zniżkując poniżej 42 dolarów za baryłkę.

Z pewnością za sprawą umacniającego się dolara o ponad 4,5 proc. taniało złoto. W czwartek cena kruszcu zbliżała się do 1870 dolarów za uncję, czyli do poziomu najniższego od końca lipca. To jednocześnie największy tygodniowy spadek od połowy marca. Od szczytu z początku sierpnia notowania złota zniżkują już o ponad 9 proc., a więc mamy korektę w całej pełni. Rajd zakończył się w pierwszych dniach sierpnia, przechodząc następnie w trend boczny. Ostatnie dni przyniosły wyraźne wybicie w dół, jednak długoterminowa tendencja wzrostowa na razie wydaje się niezagrożona. Istotnych czynników przemawiających za kontynuacją hossy na złocie jest aż nadto. Notowania srebra zwykle podążają śladem złota, ale zmiany są z reguły znacznie bardziej dynamiczne. Tak było i tym razem. W trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia srebro potaniało o ponad 14 proc., a więc równie mocno, jak w połowie marca. Momentami przecena była jeszcze większa. Z trwającego od początku sierpnia trendu bocznego zdecydowanie w dół wybiły się notowania platyny. Do czwartku zniżkowały one o ponad 10 proc. Spadkom nie oparł się również pallad, ale w tym przypadku ich skala była wyraźnie mniejsza, bowiem sięgała niespełna 6 proc.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.