REKLAMA
Czytaj e-wydanie
REKLAMA

Analizy

Epidemia paraliżuje działalność spółek przemysłowych

Analitycy nie mają wątpliwości, że trwający kryzys wymusi zmianę planów odnośnie do planowanych inwestycji czy wypłat dywidend przez spółki. Nieuniknione będą też cięcia kosztów.
Foto: AFP

Rozprzestrzenianie się epidemii koronawirusa na świecie oznacza większe lub mniejsze problemy dla większości spółek przemysłowych. Priorytetem jest teraz dla nich płynność finansowa, zapewnienie ciągłości dostaw i dostępność pracowników.

Przestoje w fabrykach

Z powodu epidemii większość koncernów samochodowych zdecydowała o czasowym wstrzymaniu produkcji w swoich europejskich zakładach. Będzie to stanowić nie lada wyzwanie dla polskich poddostawców części i podzespołów. Dostawy części wstrzymał już Boryszew.

– Zarząd Boryszewa otrzymał od klientów segmentu motoryzacja (w tym Volkswagen Group oraz Grupa PSA) informacje o czasowym wstrzymaniu działalności większości ich zakładów produkcyjnych. W związku z czym spółki z tego segmentu wstrzymywać będą dostawy części do zakładów produkcyjnych tych odbiorców – poinformowała firma. Boryszew i tak jest w korzystnej sytuacji, bo motoryzacja odpowiada tylko za około 30 proc. przychodów grupy.

Analitycy spodziewają się, że przestoje produkcyjne kluczowych odbiorców spowodują problemy polskich spółek.

– Te są mocno związane z Europą Zachodnią, często będąc poddostawcami dla tamtejszych koncernów. Przykładów nie trzeba daleko szukać – kilku producentów samochodów zapowiedziało przestoje produkcyjne, a więc takie spółki jak Boryszew, Sanok, Izoblok czy Alumetal stracą czasowo część swojego rynku zbytu. Dla spółek o napiętym bilansie i wysokich kosztach stałych nawet chwilowy przestój może być problematyczny w skali płynnościowej, bo oczywiste jest, że negatywnie uderza to w wyniki każdego podmiotu – wskazuje Łukasz Rozbicki, doradca inwestycyjny w MM Prime TFI.

Foto: GG Parkiet

Wielton, największy krajowy producent naczep i przyczep, wstrzymał produkcję we francuskiej fabryce i mocno ograniczył działalność we Włoszech. Bez większych zakłóceń funkcjonuje zakład w Wieluniu. – Produkcja i sprzedaż są prowadzone w Polsce, Wielkiej Brytanii, Niemczech oraz Rosji. Prowadzimy również sprzedaż na rynku CEE. We włoskiej spółce Viberti Rimorchi produkcja i sprzedaż jest silnie ograniczona z uwagi na ogólną sytuację panującą w tym kraju. We Francji w spółce Fruehauf zastosowaliśmy się do wytycznych rządu dotyczących wszystkich producentów i czasowo wstrzymaliśmy produkcję w naszym zakładzie. Jednak sprzedaż i obsługa klienta nadal funkcjonują. Klienci są informowani o bieżącej sytuacji. Nie widzimy, aby zamówienia były anulowane, są jedynie przesuwane w czasie – wyjaśnia Mariusz Golec, prezes Wieltonu. – Skutki przestoju będą łagodzone przez pakiety pomocowe zaoferowane przez rząd francuski. Dotyczą one między innymi rekompensat pensji pracowników czy poluzowania polityki fiskalnej. Pomimo ograniczeń sytuacja płynnościowa grupy jest niezagrożona – dodaje. Spółka liczy się jednak z tym, że wydłużenie okresu trwania epidemii może doprowadzić do materializacji ryzyka istotnych opóźnień oraz ograniczeń dostaw materiałów i surowców do zakładów grupy, co bezpośrednio przełoży się na jej możliwości produkcyjne.

Popyt zamiera

Oczekiwany spadek popytu na pewno uderzy w spółki czerpiące znaczną część przychodów ze sprzedaży na rynki Europy Zachodniej, gdzie z dnia na dzień przestały pracować nie tylko fabryki, ale i większość sklepów będących ich kanałem sprzedaży. Amica w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa ocenia, że największe wyzwania dla grupy będzie generowała sytuacja w zakresie popytu, i spodziewa się przynajmniej czasowego spadku sprzedaży w kanale tradycyjnym na europejskim rynku AGD. Problem dostrzegł też producent mebli Forte, który spodziewa się negatywnego efektu w wynikach za I i II kwartał br. – Nasz przemysł meblarski jest mocno uzależniony od popytu z Niemiec. Rynek, antycypując jego znaczne ograniczenie, przecenia Forte, które dodatkowo ma napięty bilans. Mix problemów, nawet tymczasowych, ale nieoczekiwanych, w połączeniu z dużym zadłużeniem to fatalne połączenie dla spółek. Polski przemysł znajdzie się w trudnej sytuacji – uważa Rozbicki. – Plusem jest to, że ceny wielu surowców produkcyjnych mocno spadły albo spadną. Wygranymi będą ci, co najszybciej są w stanie ciąć koszty i elastycznie dostosować się do sytuacji, także tej płynnościowej, a więc zorganizowania odpowiednio finansowania działalności – dodaje.

Spółki reagują na kryzys

Pogorszenie perspektyw wywołane rozszerzającą się epidemią koronawirusa na świecie wymusiło na spółkach zmianę priorytetów. W sytuacji oczekiwanego (choć obecnie trudnego do oszacowania) spadku obrotów w wielu branżach zarządy stawiają na zabezpieczenie płynności finansowej. Jedną z pierwszych giełdowych firm, które podjęły konkretne działania, jest Alumetal. Zarząd producenta aluminium z przetopu złomu zarekomendował niewypłacanie dywidendy za 2019 rok. Spółka od lat regularnie dzieliła się zyskiem z akcjonariuszami. Zamiast wypłaty dywidendy firma chce utworzyć kapitał rezerwowy w wysokości 70 proc. znormalizowanego zysku netto grupy za 2019 rok, który będzie przeznaczony na wypłatę dywidendy w przyszłości. Spółka w ten sposób chce zabezpieczyć swoją sytuację finansową na wypadek dalszego niekorzystnego rozwoju wydarzeń.

– Uważam, że zarząd Alumetalu podjął odpowiedzialną decyzję. Jednocześnie należy zauważyć, że możliwa będzie wypłata dywidendy z zysku 2019 roku w przyszłości. Uważam, że spółki, których wyniki finansowe mogą istotnie ucierpieć w wyniku epidemii koronawirusa i związanych z nią skutków gospodarczych, mogą decydować się na czasowe zawieszenie wypłaty dywidendy. Stabilność finansowa przedsiębiorstwa musi być w takiej sytuacji priorytetem dla zarządu – uważa Marcin Gątarz, dyrektor departamentu analiz Pekao IB.

Krzysztof Mrówczyński menedżer zespołu analiz sektorowych, Bank Pekao

Sytuacja i perspektywy poszczególnych gałęzi przemysłu w obliczu kryzysu związanego z pandemią Covid-19 są zróżnicowane. Można wyróżnić sektory, które powinny wykazywać relatywnie dużą odporność – dotyczy to w szczególności branż zaspokajających podstawowe potrzeby ludności (żywność, środki czystości, farmaceutyki) – jak również takie, które są szczególnie zagrożone konsekwencjami ograniczeń w handlu i usługach (np. przemysł lekki, meblarski, opakowania) czy też przejściowego spowolnienia w inwestycjach firm (np. branża metalowa, maszynowa, motoryzacyjna). Na wyzwania popytowe nakładają się ograniczenia podażowe związane z ryzykiem przerw w łańcuchach dostaw (np. branża elektroniczna, która – w warunkach zwiększonego zapotrzebowania na technologie mobilne – nie powinna doświadczać tak silnego załamania popytu), jak również z możliwymi przejściowymi niedoborami siły roboczej (wiele procesów produkcyjnych wyklucza – z naturalnych względów – możliwość pracy zdalnej). JIM

Krystian Brymora dyrektor działu analiz, DM BDM

Wszystko wskazuje, że koronawirus zostanie z nami na dłużej i nie skończy się w I kwartale br., jak jeszcze szacowaliśmy ponad miesiąc temu. W bardzo trudnej sytuacji znalazła się krajowa branża meblarska, bo Niemcy, dokąd eksportujemy większość naszych mebli, ograniczają funkcjonowanie sklepów wielkopowierzchniowych. Przy wysokich kosztach pracy nie uniknie się w tej branży zwolnień, a sektor jest również mocno zadłużony. Trudny okres mają przed sobą również producenci części i podzespołów samochodowych, będący poddostawcami koncernów motoryzacyjnych, ponieważ większość fabryk w Europie już zawiesiła produkcję i nie ma komu dostarczać części. W warunkach epidemii i zamknięcia granic mocno cierpią również spółki transportowe.

Kiedy spadają przychody, jedynym wyjściem jest minimalizacja kosztów stałych, a to wymaga niestety zwolnień. Zarządy muszą podejmować decyzje w warunkach dużej niepewności, bo nie wiemy, kiedy sytuacja kryzysowa się skończy. jim

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA