Analizy

#WykresDnia: Rajd S&P 500 przesłania wszystko

Nikt w Ameryce nie zauważa ostrzeżeń o bańkach, ponieważ każdy kupuje akcje.
Foto: AFP
Foto: parkiet.com

Amerykański romans z akcjami pogłębia się, gdy wszyscy, od szalonych day-traderów po stateczne instytucje, coraz bardziej zagłębiają się w handel akcjami. Fundusze akcyjne czerpią nowe pieniądze w bezprecedensowym tempie, a fundusze hedgingowe zwiększają swoją ekspozycję na akcje do rekordowego poziomu. Same spółki giełdowe ponownie pojawiają się jako duzi nabywcy, a wykup akcji podwoił się w porównaniu z rokiem ubiegłym. Rajd S&P 500 jest najszybszy w tak długim cyklu od dziewięciu dekad. Inwestorzy zwiększają zaangażowanie, podczas gdy rosną wykupy spółek.

To uczucie do giełdy podkreśla rosnące zaufanie do ożywienia gospodarczego, wspieranego przez rządowe programy i szczepionki. Podczas gdy aspekty szaleństwa - rosnąca obsesja na punkcie akcji i opcji za grosze, przede wszystkim - są podstawą codziennych ostrzeżeń o możliwej bańce, pozycjonowanie w górę okazuje się solidnym kręgosłupem rajdu. Wzrost S&P 500 o 75 proc. w porównaniu z marcem przewyższa wszystkie poprzednie hossy na tym etapie cyklu od lat 30.

„To jest naprawdę niesamowite" - powiedział Brian Culpepper, menadżer w firmie James Investment Research. „Wszyscy myślą, że giełda idzie tylko w górę" - dodał. „Czy to instynkt stada, czy strach przed pozostaniem w tyle" - zastanawia się.

Okres hossy, liczony od ostatniego dna bessy, jest dość krótki - 11 miesięcy w porównaniu do pięciu lat dla mediany hossy. Ale jej prędkość nadrabia wiek. Aktualny wzrost S&P 500 od szczytu do dołka już przyćmiewa trzy inne rynki byka. Jeśli historia jest jakimś przewodnikiem, ten prawdopodobnie jest w ponad połowie zakończony, ponieważ mediana zwrotu z 13 poprzednich cykli byków wyniosła 126 proc. - pisze Bloomberg.

Rzeczywiście, większość zarządzających w sondażu Bank of America w tym miesiącu uznała, że obecna hossa jest we późnej fazie. „Nie wydaje mi się, żebyśmy jeszcze osiągnęli poziom bańki, ale z pewnością są pewne czerwone flagi, które wskazują, że ludzie są zaangażowani jednocześnie w akcje i ryzyko" - powiedział Michael Arone, główny strateg inwestycyjny w amerykańskim funduszu giełdowym SPDR biznes w State Street Global Advisors. „Potrzeba takiej euforii, aby hossa osiągnęła szczyt".

To niebezpieczeństwo nie zostało jeszcze dostrzeżone przez inwestorów. W zeszłym tygodniu przelali 36 miliardów dolarów na fundusze skoncentrowane na amerykańskich akcjach, co jest największym napływem od ponad dwóch dekad, według danych EPFR. Fundusze hedgingowe ograniczają stawki dla niedźwiedzi, jednocześnie podnosząc swoje bycze zakłady. Ich dźwignia netto, miara apetytu na ryzyko w branży, która bierze pod uwagę pozycje długie i krótkie, wzrosła w tym miesiącu do rekordowego poziomu, wynika z danych zebranych przez Goldman Sachs.

Utrata możliwości zysku pobudza inwestorów, ponieważ akcje od marca zwiększyły wartość aż o 12 bilionów dolarów. Wyceny konkurujące z erą dot-comów nie okazały się przeszkodą dla apetytu na ryzyko. Ta gra nazywa sie buy-the-dip (zakup aktywów po spadku ich ceny. Uważa się, że nowa niższa cena jest okazją, ponieważ „spadek" jest tylko krótkoterminowym skokiem, a aktywo z czasem prawdopodobnie odbije się i wzrośnie na wartości). W rezultacie korekty na rynku były płytkie. S&P 500 miał ich siedem od października, w tym jeden pod koniec stycznia, i żaden nie przekroczył 4 proc. zanim nastąpił wzrost. - To nie jest„ normalny "rynek, ale dopóki idzie wciąż w górę myślę, że jesteśmy prawie zmuszeni do posiadania akcji - zauważa  Andrew Adams z firmy Saut Strategy.

Niedźwiedzi prawie nigdzie nie można spotkać, a krótka sprzedaż spadła do nowych minimów w styczniowym krótkim spadku cenowym. Zgodnie z ankietą przeprowadzoną przez National Association of Active Investment Managers, najbardziej niedźwiedzia grupa, która zazwyczaj ma krótką pozycję netto, miała 8 proc. długich pozycji na początku tego miesiąca, zanim zmieniła się w neutralną.

A do rosnącej armii kupujących dochodzi korporacyjna Ameryka. Firmy - niezawodny sojusznik ostatniej hossy - zostały zmuszone do wycofania się i zachowania gotówki podczas pandemii 2020 roku, ale znowu szaleją na własnych akcjach. Według kwartalnych danych opracowanych przez EPFR ich ogłoszone wykupy wyniosły średnio 6,9 miliarda dolarów dziennie w tym sezonie zysków, najwięcej od co najmniej 2006 roku.

„Wykupy mają zazwyczaj bardzo wysoką korelację z wynikami indeksu S&P 500, więc boom w wykupach jest zachęcający" - powiedział Winston Chua, analityk z EPFR.

A na koniec: margin debt - współczynnik określający, ile akcji w danym czasie zostało zakupione na kredyt - wzrósł o 66 proc. w ciągu ostatnich 10 miesięcy. Stało się tak tylko w 2007, 2000, 1983 i 1972 roku. Trzy z tych przypadków doprowadziły do ??50-proc. bessy. Drugi doprowadził do całorocznej korekty.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.