Analizy

Frankowy ciężar będzie duży, ale większość banków go uniesie

Wprawdzie pozbycie się frankowego brzemienia będzie kosztowne, ale przyniesie korzyści w postaci mniejszych wymogów kapitałowych czy poprawy rentowności i otworzy drogę do wypłaty większych dywidend w przyszłości.
Bloomberg

 

Niemal wszystkie banki frankowe poinformowały już o rezerwach na hipoteki w szwajcarskiej walucie, które obciążą wyniki IV kwartału 2020 r. Rynek oczekuje jeszcze informacji z PKO BP, Getin Noble Banku i Pekao.

Rezerwy przyrastają

Łącznie sześć banków z GPW zwiększyło w tym czasie rezerwy na franki o 1,4 mld zł, do 3,39 mld zł, i średni wskaźnik pokrycia frankowych hipotek rezerwami sięga około 6,5 proc. (pomijając specyficzny przypadek ING BSK). Kredytodawcy przyznają, że wyższy poziom rezerw wynika z negatywnego trendu w wyrokach sądowych oraz ze zmian w modelu szacowania ryzyka. To zatem kolejny kwartał wzrostu rezerw z powodu rosnącego ryzyka prawnego. Powodem zwiększenia rezerw nie jest na razie – przynajmniej w większości banków – szykowany program ugód z frankowiczami, do którego banki wezwała Komisja Nadzoru Finansowego.

Wiele wskazuje na to, że wyjątkiem w tym zakresie jest ING BSK, który skokowo zwiększył w IV kwartale rezerwę o 250 mln zł, do 325 mln zł, co stanowi ponad 36 proc. jego portfela hipotek w szwajcarskiej walucie. Podał, że tak duży wzrost wynika ze zmian w założeniach modelu, obejmujących m.in. modyfikację możliwych scenariuszy i prawdopodobieństw ich wystąpienia. Prawdopodobnie jest wśród nich ten zakładający rozpoczęcie oferowania frankowiczom ugód. Banki szacują wstępnie, że koszty porozumień z klientami będą bardzo wysokie, ich skutkiem może być odpis nawet 35–45 proc. wartości portfela hipotek frankowych. W takim scenariuszu ING BSK miałby już zdecydowaną większość rezerw na franki za sobą.

Co z innymi bankami? Na razie prace nad stworzeniem jednolitej konstrukcji ugód dla klientów trwają, banki współpracują w specjalnej grupie, odbywają się też rozmowy z KNF. Z naszych informacji wynika, że banki z różnym entuzjazmem podchodzą do pomysłu porozumień z frankowiczami, jedne bardziej się ku niemu skłaniają, inne mniej. Jeśli przed publikacją raportów banki zdołają oszacować, że istnieje prawdopodobieństwo zawarcia ugód (z biegiem czasu będzie się ono zwiększać, o ile prace będą szły w odpowiednim kierunku), oraz potrafią ocenić ich skutek, powinny zawrzeć rezerwę obciążającą okres, którego dotyczy sprawozdanie. To może oznaczać, że duże rezerwy na ugody mogą obciążyć jeszcze wyniki za 2020 r.

Przyjrzyjmy się, jak duże koszty porozumień z klientami mogą ponieść poszczególne banki. Za punkt odniesienia przyjmijmy 40-proc. odpis wartości portfela hipotek frankowych, czyli tylko nieco większy niż stopień rezerw dokonany już przez ING BSK. W takim scenariuszu dziewięć frankowych banków musiałaby mieć łącznie ponad 31,3 mld zł rezerw. Obecnie mają 4,6 mld zł, więc muszą dołożyć jeszcze aż 26,7 mld zł. Łącznie to nie problem, bo w sumie banki te mają nadwyżki kapitałowe, ale sytuacja każdego z nich jest inna.

Najłatwiej ciężar ten zniosłyby banki mające sporo kapitału i jednocześnie mało hipotek frankowych, czyli oprócz wspomnianego ING BSK może chodzić także o Pekao, który musiałby dołożyć jeszcze 1,15 mld zł rezerw, aby dojść do 40-proc. wskaźnika pokrycia. W gronie tym znajdować się może jeszcze PKO BP, który musiałby zwiększyć rezerwy o 7,5 mld zł, aby osiągnąć 40 proc.

Nierówne obciążenie

O ile w przypadku PKO BP kwota ta jest nominalnie duża, o tyle nie straszy w relacji do wysokich kapitałów nadwyżkowych ponad wymogi (wynoszą blisko 19 mld zł). Oznacza to, że nawet po tak dużym wzroście rezerw PKO BP miałby nadal sporą nadwyżkę kapitałów. Podobnie byłoby w przypadku Santandera, który musiałby dołożyć jeszcze 3,4 mld zł rezerw do osiągnięcia wskaźnika pokrycia rzędu 40 proc. Nie byłby to dla niego problem, bo ma blisko 11 mld zł nadwyżek kapitału. Przełknięcie dodatkowych 1,8 mld zł rezerw nie byłoby też problemem dla BNP Paribas Banku Polska, który ma 4 mld zł nadwyżek kapitału.

Takiego komfortu nie mają Millennium i mBank. Osiągnięcie przez nich 40-proc. wskaźnika oznaczałoby, że muszą jeszcze dołożyć odpowiednio 5 mld zł i 4,2 mld zł rezerw. Jak na ich skalę to dużo, bo nadwyżki kapitałowe wynoszą odpowiednio tylko 2,4 mld zł i 4,6 mld zł. Oznacza to, że przynajmniej przez jakiś czas banki te miałyby po ugodach kapitały niższe niż wymagane. Z drugiej jednak strony są też pozytywy konwersji franków na złote, bo zmalałby wymóg kapitałowy (dotyczy to wszystkich banków z frankami), zatem wpływ netto na współczynnik kapitałowy i wymogi w tym zakresie byłby mniejszy, niż wskazuje na to sam koszt wynikający z rezerw. Dzięki temu mBank byłby na granicy spełniania wymogów, ale Millennium brakowałoby około 1,4 mld zł do wymaganego poziomu. Silną stroną wszystkich wymienionych banków jest to, że są rentowne (im mniej franków, tym bardziej), więc za jakiś czas mogłyby odbudować kapitały. Nie można tego jednak powiedzieć o Getin Noble, który już bez frankowych rezerw od lat jest pod kreską. W jego przypadku konieczne może być odpisanie jeszcze 3,5 mld zł hipotek frankowych. Bank już teraz nie spełnia wymogów kapitałowych i brakuje mu 1,9 mld zł (ma tylko około 2 mld zł kapitałów własnych przy portfelu frankowym wartym 9,4 mld zł). W tym przypadku zmniejszenie wymogów kapitałowych dzięki konwersji franków (hipoteki te obarczone są wysoką wagą ryzyka, dodatkowo nałożone są bufory kapitałowe) byłoby niewielkim pocieszeniem.

Z szacunków analityków serwisu Bloomberg Intelligence wynika, że przy założeniu 40-proc. odpisu portfela frankowego koszt netto tej operacji (uwzględniający spadek wymogu kapitałowego) wyniósłby w PKO BP 6,5 mld zł (przy nadwyżce kapitału 18,7 mld zł), w Santanderze 2,9 mld zł (10,5 mld zł), w mBanku 4,4 mld zł (4,6 mld zł), w Millennium 3,8 mld zł (2,4 mld zł), a w BNP Paribas 1,4 mld zł (3,9 mld zł).

Powiązane artykuły

© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.