Przed inwestycjami zbiorowymi (poza funduszami inwestycyjnymi), w tym crowdfundingiem, przestrzegała już Komisja Nadzoru Finansowego. Ostrożność zalecali także przedstawiciele banków i firm inwestycyjnych. Inwestorów to jednak nie zraża. A Giełda Papierów Wartościowych do strategii na 2020 r. włączyła Program Firm Partnerskich – Partner Crowdfundigowy GPW.
Kuszące browary
Dowodem na rosnącą popularność zbiorowego inwestowania w rozwojowe projekty są ostatnie kampanie, które zakończyły się sukcesem. Na przykład w ciągu zaledwie 36 dni Tenczyńskiej Okovicie należącej do Janusza Palikota udało się zgromadzić 4,18 mln zł. W 190 tys. akcji po 22 zł zainwestowało 1339 osób. Ludzie ci wierzą, że wskrzeszenie tradycyjnej małopolskiej gorzałki w Browarze Tenczynek i otwarcie w historycznych piwnicach browaru taproomu, w którym będzie można degustować świeżo warzone i starzone w beczkach piwa, przyniesie zyski.
To nie pierwszy projekt z piwowarskiej branży, do którego tak ochoczo przystąpiono, choć na ewentualne zyski trzeba będzie poczekać; Tenczyńska Okovita może wypłacić dywidendę najwcześniej po trzecim roku działalności, co zresztą wcale nie jest takie pewne. Zainteresowanie wzbudziły także inne podobne akcje crowdfundingowe. W czerwcu 2019 r. 1329 inwestorów wpłaciło prawie 4,15 mln zł na budowę browaru Pinta Barrel Brewing, specjalizującego się w piwach starzonych, oraz na otwarcie taproomu. Budowa już się rozpoczęła, a otwarcie browaru zapowiedziano na maj 2021 r. Sukcesem zakończyła się również wcześniejsza emisja Brokreacji. Na współfinansowanie budowy browaru liczy też Wrężel – kolejna firma z branży piwowarskiej zajmująca się wytwarzaniem piwa starzonego w beczkach.
Ryzyko związane z inwestycją w tego typu spółki jest właściwie nie większe niż w przypadku inwestycji na NewConnect czy w akcje firm wybierających się na główny parkiet GPW. Wykładane przez inwestorów kwoty nie są duże. W przypadku browaru Pinta Barrel Brewing minimalny zapis wynosił 36 akcji. Aby zostać udziałowcem, wystarczyło wpłacić trochę ponad 335 zł.
Projekty tańsze...
Pieniądze pozyskują w ten sposób nie tylko browary. Spółka Pelixar, producent i sprzedawca lotniczych systemów bezzałogowych, ubiega się o fundusze unijne na opracowanie dronowego systemu do automatycznych operacji poszukiwań i ratownictwa. Musi jednak mieć wkład własny – 100 tys. zł. Liczy, że pieniądze zdobędzie dzięki wsparciu inwestorów na platformie BeesFund. Minimalna kwota inwestycji wynosi 136,80 zł – tyle kosztują dwie akcje. Kto kupi więcej papierów, może dostać bonus. Dla osób, które zainwestują w 10 akcji, przewidziano wydruki 3D, w 50 akcji – szkolenia, a w 100 akcji – zniżki przy zakupie drona.