REKLAMA
REKLAMA

Akademia inwestycyjna

Smog regulacyjny

Podmioty i osoby funkcjonujące na rynku kapitałowym charakteryzują się daleko idącą pomysłowością i innowacyjnością – niekiedy ze szkodą dla pozostałych uczestników rynku.

dr Mirosław Kachniewski, prezes zarządu Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych

Foto: materiały prasowe

Dlatego regulatorzy i nadzorcy starają się za nimi nadążyć, kreując coraz to nowe wymogi i ograniczenia. Jeśli na to nałożymy przepisy dotyczące „niegiełdowych" przedsiębiorstw, uzyskamy bardzo gęstą i skomplikowaną sieć regulacyjną, przez którą przeciska się coraz mniej zysków inwestorów.

Wiadomo, że choć regulacje tworzone są teoretycznie z myślą o przeciwdziałaniu nadużyciom, to płacą za nie uczciwi uczestnicy rynku. W ostatnich latach rachunek ten staje się coraz wyższy – pojawia się coraz więcej przepisów, te istniejące stają się coraz bardziej skomplikowane i restrykcyjne, a poziom uznaniowości rośnie. Ktoś te przepisy musi opracować, uchwalić, wdrożyć i egzekwować. Dodatkowo – w przypadku niewłaściwego wdrożenia – spółka musi zapłacić karę. Każdy z tych kosztów w taki czy inny sposób przenoszony jest na inwestorów.

Wzrost zanieczyszczenia regulacyjnego powoduje także poważny efekt uboczny – w tym smogu regulacyjnym trudno jest rozpoznać, które przepisy są rzeczywiście ważne, a które zostały wyemitowane wiele lat temu i nikt się do nich nie przyznaje, ale jednak nie uległy biodegradacji, więc wciąż są obecne w atmosferze. Dodatkowo, jeśli dziś można ukarać każdego za wszystko, to organy nadzoru nie muszą szukać rzeczywistych istotnych naruszeń, gdyż mogą swoje sukcesy nadzorcze osiągać dużo mniejszym nakładem sił i środków.

Jeśli zakażemy pieszym przechodzenia przez jezdnię w sytuacjach zagrażających ich bezpieczeństwu, pozwalając im na takie zachowanie we wszelkich innych przypadkach, to trudno będzie kogoś ukarać. Ale jeśli wskażemy, że mogą to robić tylko na przejściach dla pieszych i wprowadzimy kary za próbę przejścia na mrugającym zielonym, czy ze wzrokiem wbitym w smartfon, to sukcesy nadzorcze same przyjdą nam w ręce i wówczas w ogóle stracimy z pola widzenia analizę poważnych zagrożeń dla bezpieczeństwa pieszych.

Niestety, dziś funkcjonujemy w warunkach ciągłego dokładania ograniczeń „pieszym", czyli małym przedsiębiorcom, którym coraz trudniej jest przejść przez jezdnię bez złamania jakiegoś przepisu. Przyzwyczailiśmy się do coraz to nowych obostrzeń w kreowaniu i egzekwowaniu regulacji podatkowych. Nadchodzi nowa ustawa o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych dopuszczająca karanie przedsiębiorcy za niewłaściwe zachowanie pracownika lub kontrahenta – wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, ale jest prawdziwe, o czym szerzej w jednym z poniższych tekstów. Mamy też nowe regulacje unijne, np. te dotyczące cyberbezpieczeństwa (dyrektywa NIS), i temu także przedsiębiorcy będą musieli sprostać.

Na te regulacje horyzontalne nakładają się wymogi dotyczące rynku kapitałowego. Skutkiem nadużyć przy prywatnych ofertach obligacji dokonywanych przez GetBack będzie praktyczne zamknięcie tej formy inwestycji. W imię działania na rzecz inwestorów odebrano im ochronę (oczywiście niekiedy iluzoryczną) oferowaną przez ustawę o obligacjach i teraz będą oni inwestować, opierając się na umowach pożyczki czy prawie wekslowym, co wiązać się będzie z dużo większym ryzykiem.

Szczególnie gorzkie jest to, że nawet przepisy liberalizujące pewne wymogi w ramach UE (wywalczone z dużym udziałem SEG), z trudnością przenoszone są na rynek polski, czego przykładem są wdrażane obecnie zmienione przepisy dotyczące możliwości dokapitalizowania spółki publicznej bez konieczności sporządzania prospektu emisyjnego. W tym kontekście podjęta przez SEG batalia o złagodzenie wymogów wynikających z MAR może wydawać się z góry przegrana – wywalczymy ułatwienia, z których będą mogli korzystać uczestnicy innych rynków w ramach UE, a nie nasi, ale wierzymy, iż możliwe będzie wdrożenie przepisów nie gorszych niż na innych rynkach.

Pisząc o regulacjach UE w kontekście rynków kapitałowych podkreślić należy ewolucję wymogów dotyczących raportowania niefinansowego. Zostaną one dramatycznie zaostrzone zwłaszcza w zakresie polityki klimatycznej i rozciągnięte na cały strumień dostaw – w górę (tj. od momentu wydobywania surowców) i w dół (czyli do momentu biodegradacji/recyklingu opakowania i produktu). Bardzo ważna w raportowaniu niefinansowym jest także kwestia ochrony praw człowieka. W pierwszym sezonie raportowania spółki potraktowały ten temat bardzo zdawkowo (szersza analiza w jednym z poniższych tekstów) – jakby zupełnie nie rozumiejąc skali i wagi problemu.

Czekają nas zatem kolejne wymogi, kolejne procedury, kolejne raporty, kolejne obszary nadzoru i kolejne sankcje. Niezależnie od wysokich pobudek, którymi są motywowane, polscy mali przedsiębiorcy będą mieli olbrzymie kłopoty z tym, aby im sprostać. Miejmy nadzieję, że nasi „piesi" zdołają bez szwanku przejść przez tę wielopasmową i bardzo ruchliwą jezdnię.

dr Mirosław Kachniewski

prezes zarządu

Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA