Aby osobom, dla których ten czteroliterowy skrót nic nie znaczy, wyjaśnić, na czym rewolucja będzie polegać, przywołam dwa technologiczne przełomy, których byliśmy świadkami w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Pierwszym z nich jest pojawienie się i upowszechnienie smartfonów. Kilkanaście lat temu telefony komórkowe służyły nam do dzwonienia i pisania krótkich wiadomości – SMS. Dziś telefon każdego z nas jest małym centrum dowodzenia – mamy tam pocztę, notatki, kalendarz, możemy odczytywać i edytować dokumenty oraz korzystamy z wielu aplikacji, które ułatwiają nam pracę i organizację życia prywatnego. Spowodowało to, że wielu z nas zrezygnowało z dodatkowych akcesoriów do pracy, takich jak kalkulator, notes czy kalendarz. Kolejnym przykładem było upowszechnienie się nawigacji i map elektronicznych, dzięki którym nie tylko możemy odszukać drogę, ale również czerpać wiele dodatkowych informacji o natężeniu ruchu, wypadkowości czy kontrolach drogowych.
Jak to ma się do rynku kapitałowego? Wejście w życie ESEF zrewolucjonizuje rynek analiz spółek giełdowych niczym smartfon nasze życie. Obecnie spółki giełdowe publikują swoje raporty roczne na kilka sposobów. Jedne udostępniają PDF, które pozwalają na kopiowanie danych. Inni idą o krok dalej i udostępniają pełne factsheety z danymi do pobrania. Są również takie, które publikują PDF zamknięte lub nawet skany raportu papierowego (sic!), które de facto są zdjęciem, więc każdą cyfrę z raportu trzeba przepisać ręcznie, aby dokonać analizy. Są oczywiście wyspecjalizowane firmy, które w chwili publikacji raportów dane pozyskują i następnie sprzedają zainteresowanym podmiotom.
Wejście w życie jednolitego formatu raportowania spowoduje, że wszystkie dane będą dostępne w tym samym czasie (zaraz po publikacji) i w takiej samej formie (format iXBRL), a każda informacja finansowa w raporcie rocznym zostanie oznaczona (otagowana) według jednego międzynarodowego słownika zwanego taksonomią. Kiedy na rynku pojawią się narzędzia do importowania danych, okaże się, że każdy zainteresowany będzie mógł za pomocą kilku kliknięć myszką pozyskać dowolny zestaw danych finansowych dowolnej grupy spółek, i to tuż po publikacji. Zmieni to pracę profesjonalnych uczestników rynku finansowego: analityków, zarządzających, ale również inwestorów indywidualnych, którzy dotychczas nie dokonywali głębokich analiz porównawczych z powodu trudno dostępnych danych. Ponieważ taksonomia jest międzynarodowa, możliwe będzie również pozyskanie danych z innych rynków i porównanie wyników przedstawicieli danej branży z zagranicznymi konkurentami.
Aby jednak rewolucja mogła się wydarzyć, potrzebna jest najpierw ciężka praca i wiele przygotowań. Chociaż beneficjentem wejścia w życie formatu ESEF będzie cały rynek, koszty rewolucji będą musieli ponieść niestety tylko emitenci. To przed spółkami stoi teraz cały szereg wyzwań, z którymi będą musiały się zmierzyć. Są to przede wszystkimi wyzwania merytoryczne (związane z dostosowaniem potężnej taksonomii do własnego sprawozdania finansowego), wyzwania technologiczne (wybór narzędzia, które zamieni raport na iXBRL), wyzwania organizacyjne (jak zorganizować pracę nad raportem w nowych realiach) oraz wyzwania finansowe (szacuje się, że największe koszty będą na etapie wdrożenia ESEF, w kolejnych latach będą one mniejsze). Niestety, emitenci wszystkim tym wyzwaniom będą musieli stawić czoło właśnie teraz, w dobie pandemii, aby raporty za rok 2020 przygotować już w nowym formacie.