Z tego artykułu się dowiesz:
- Jaką rolę Zjednoczone Emiraty Arabskie odgrywały w OPEC przed podjęciem decyzji?
- Jakie są przewidywane krótkoterminowe konsekwencje zdarzenia dla rynku ropy naftowej?
- Jakie mogą być średnioterminowe następstwa tej decyzji dla globalnej podaży i wiarygodności mechanizmów koordynacji?
Ministerstwo Energii Zjednoczonych Emiratów Arabskich oświadczyło w pisemnym komunikacie, że po kompleksowej analizie polityki produkcyjnej i możliwości wydobywczych kraj doszedł do wniosku, iż wystąpienie z OPEC leży w jego interesie narodowym. Minister energii Suhail Al Mazrouei stwierdził w wywiadzie dla telewizji CNBC, że ZEA podjęły decyzję o wyjściu z OPEC w momencie, w którym będzie to najmniej zakłócające dla pozostałych producentów w grupie.
Nasz wyjazd w tym momencie jest właściwym czasem, ponieważ będzie miał minimalny wpływ na cenę ropy i minimalny wpływ na naszych przyjaciół w OPEC i OPEC+ – oświadczył Al Mazrouei.
Czytaj więcej
Kraje członkowskie porozumienia eksporterów ropy OPEC+ ustaliły wzrost wydobycia w maju. To jednak papierowa decyzja. Kraje Bliskiego Wschodu nie s...
Co wyjście ZEA z OPEC zmieni na rynku?
– Decyzja ta zapadła po kilku tygodniach ataków rakietowych i dronowych na ZEA ze strony innego członka OPEC – Iranu. Ataki Teheranu na żeglugę w Cieśninie Ormuz poważnie ograniczyły również możliwości eksportu ropy przez ZEA, zagrażając podstawom ich gospodarki. Zjednoczone Emiraty Arabskie przez niemal sześć dekad odgrywały wpływową rolę w decyzjach OPEC. W lutym były trzecim co do wielkości producentem ropy w grupie, za Arabią Saudyjską i Irakiem. Państwo Zatoki Perskiej dołączyło do OPEC w 1967 roku, siedem lat po założeniu organizacji.
– Wyjście Zjednoczonych Emiratów Arabskich z OPEC i OPEC+ wygląda przede wszystkim na próbę odzyskania swobody wydobycia po latach napięć wokół limitów produkcji. W tle widać też szerszy spór o wpływy w Zatoce, rosnące ambicje Abu Zabi po rozbudowie mocy wydobywczych oraz zmęczenie modelem, w którym państwo inwestuje miliardy dolarów w nowe moce, a potem nie może ich w pełni wykorzystać. Najważniejszy powód wydaje się czysto ekonomiczny. ZEA od lat zwiększają moce wydobywcze poprzez Abu Dhabi National Oil Company i chcą dojść do poziomu 5 mln baryłek dziennie do 2027 r. Problem polega na tym, że porozumienie OPEC+ przez długi czas zmuszało kraj do utrzymywania wydobycia wyraźnie poniżej możliwości technicznych. Reuters i S&P Global już wcześniej wskazywały, że właśnie ZEA należą do tych producentów, którym najbardziej ciąży przymus trzymania dużej rezerwy mocy poza rynkiem. Drugim powodem jest spór o limity i punkty odniesienia dla produkcji. ZEA od lat naciskały na wyższy limit wydobycia, argumentując, że ich realne możliwości są większe niż to, co uznaje grupa – wskazuje Daniel Kostecki, główny analityk w polskim oddziale CMC Markets.
Czytaj więcej
Cena ropy naftowej gatunku Brent sięgnęła we wtorek najwyższego poziomu od ponad trzech tygodni. Na rynku czuć było niepokój związany z brakiem por...
Jego zdaniem, w krótkim terminie wpływ wyjścia ZEA z OPEC na realną podaż może być ograniczony, bo wojna z Iranem i napięcia w Cieśninie Ormuz nadal utrudniają logistykę eksportu z regionu. – ZEA same podkreślają, że ewentualne dodatkowe baryłki będą trafiały na rynek stopniowo i w sposób wyważony. To może oznaczać, że sam komunikat ma dziś większe znaczenie polityczne niż natychmiast podażowe. W średnim terminie konsekwencje mogą być już znacznie większe. Jeśli ZEA odzyskają pełną swobodę wydobycia, mogą próbować szybciej monetyzować rozbudowane moce produkcyjne. To zwiększa ryzyko presji na spadek cen ropy, zwłaszcza jeśli napięcia wojenne osłabną i wróci większa przepustowość eksportowa przez Ormuz. Jeszcze ważniejsza może być konsekwencja instytucjonalna. Wyjście jednego z kluczowych producentów z Zatoki osłabia wiarygodność całego mechanizmu koordynacji podaży – dodaje Kostecki.