Atomowe wzrosty surowca w niedzielę w nocy zostały zgaszone w kolejnych godzinach po tym, jak napłynęły informacje o planach państw G7, które w koordynacji z MAE mogą uwolnić 300-400 mln baryłek ropy ze strategicznych rezerw. Problem w tym, że jest to działanie mocno-krótkoterminowe, jeżeli weźmiemy pod uwagę, iż dziennie na świecie zużywa się około 100 mln baryłek surowca. Tym samym naturalna staje się presja na USA i Izrael, aby szybko zakończyły konflikt z Iranem siadając do stołu negocjacji. Nie będzie to łatwe, gdyż USA w zasadzie nie zrealizowały żadnego ze swoich celów, a wręcz pokazały swoją słabość nie będąc w stanie zagwarantować bezpieczeństwa swoim sojusznikom na Bliskim Wschodzie. Reżim w Iranie przetrwa, co będzie skłaniać dotychczasowych sojuszników Waszyngtonu do budowania regionalnych sojuszy, czy też silniejszego zwrócenia się w stronę Chin. Ta geopolityczna układanka mocno się zmienia, o czym świadczą plotki ze źródeł dyplomatycznych o nikłych szansach na spotkanie prezydentów USA i Chin na początku kwietnia, jakie było planowane wcześniej - rzekomo to Amerykanie mają nalegać na jego przesunięcie widząc, że nie będą mieć "argumentów" w rozmowie z Chińczykami.
Dla ekonomistów i inwestorów znacznie ważniejsza jest teraz dyskusja o gospodarczych skutkach szoku podażowego na rynku ropy. Pomijając wyższą inflację, może to wpłynąć na tempo wzrostu gospodarczego - deja vu z 2022 r. Ale w tym wszystkim kluczowe będzie to, jak długo będzie trwał jeszcze konflikt z Iranem - innymi słowy, jak długo ceny ropy będą pozostawać na wysokim poziomie. Trzeba zaznaczyć, że mamy do czynienia z najpoważniejszym zamieszaniem na rynku tego surowca od lat 70-tych ubiegłego wieku, gdyż doszło do częściowych uszkodzeń instalacji wydobycia i przesyłu ropy w co najmniej sześciu krajach regionu - naprawa szkód może potrwać tygodniami. Tym samym problemem nie jest tylko zamknięta przez Iran cieśnina Ormuz. To każe postawić wnioski, że nawet w sytuacji zakończenia wojny z Iranem za kilka dni, ceny ropy długo nie wrócą do poziomów sprzed konfliktu, chociaż mogą ustabilizować się na "akceptowalnych" poziomach niższych od obecnych.
Dolar reagował w poniedziałek nad ranem zwyżkami, ale nie były one tak silne, jakby mogły - to może pokazywać zbliżający się przełom wokół amerykańskiej waluty. Gdyby pojawiły się doniesienia o rozmowach z Iranem, to USD mógłby się mocniej cofnąć i na to inwestorzy już zaczęli grać. Rynki mogą zacząć szybko podbić wątki erozji wizerunku USA i sporego kryzysu politycznego w Waszyngtonie na jesieni - prawdopodobieństwo utraty Kongresu przez republikanów i rozpoczęcie procesu impeachmentu prezydenta USA przez demokratów jest duże. Ale ważniejsze będzie to, że USA zaczną tracić to, co było dla nich kluczowe i bezcenne w ostatnich kilkudziesięciu latach - funkcję strażnika globalnego bezpieczeństwa w zamian za narzucenie systemu dolarowego.
EURUSD - odbicie z rejonu 1,15
Para EURUSD odbiła od okolic 1,15, które widzieliśmy rano - widać silną korelację rynków w cenami ropy, które obecnie cofają się po atomowych zwyżkach w nocy. Technicznie mamy potwierdzenie znaczenia okolic 1,15 jako mocnego wsparcia, co jest szczególnie widoczne na ujęciu tygodniowym. To może sugerować, że w perspektywie kilku dni, a może nawet i dłużej, minęliśmy właśnie dołek (dzisiaj rano).
Wykres tygodniowy EURUSD