Reklama

Miliardy na cyberbezpieczeństwo w ręku prezydenta. Bitwa o ustawę o KSC

2 mld zł na zwiększenie ochrony przed cyberatakami zależą od tego, czy prezydent Karol Nawrocki podpisze nowelizację ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. Zachęcają go do tego wszyscy byli ministrowie cyfryzacji ostatniego 10-lecia.

Publikacja: 12.02.2026 06:00

Prezydent Karol Nawrocki ma czas do 19 lutego, aby podpisać lub odrzucić projekt nowelizacji KSC. Kr

Prezydent Karol Nawrocki ma czas do 19 lutego, aby podpisać lub odrzucić projekt nowelizacji KSC. Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji, prosi o podpis. – To jest ustawa ważna dla każdego obywatela w Polsce – dodaje. fot. PAP/Adam Warżawa

Foto: materiały prasowe

Nowelizacja ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, czyli przepisy ustalające zasady działania siatki instytucji chroniących bezpieczeństwo cybernetyczne kluczowych i ważnych elementów infrastruktury w kraju, to jeden z najdłużej przygotowywanych i procedowanych aktów legislacyjnych w Polsce. Po wielu perturbacjach dziś projekt czeka już tylko na podpis prezydenta.

Formalnie, prezydent Karol Nawrocki ma czas do 19 lutego, aby podpisać lub odrzucić projekt nowelizacji KSC. Kancelaria Prezydenta odpowiedziała nam, że projekt nowelizacji ustawy jest poddawany analizie. Nie ujawnia, czy i jaką rekomendację uzyskał od doradców.

Jednak jest bardzo prawdopodobne, że prezydent tym razem złoży podpis pod rządowym projektem. Chodzi o to, że obecny rząd odziedziczył projekt nowelizacji KSC po rządzie Prawa i Sprawiedliwości. A PiS, które wsparło prezydenta w wyborach prezydenckich, opowiedziało się za nowelizacją. Ponadto, jak się dowiadujemy, w razie braku wdrożenia przepisów KSC – Polsce grozi utrata sporych pieniędzy przeznaczonych na cyberbezpieczeństwo. W końcu też, za podpisaniem KSC przez prezydenta Nawrockiego opowiadają się wszyscy ministrowie cyfryzacji ostatniej dekady. Nie dlatego, że jest to nowelizacja idealna.

Streżyńska: nie ma ważniejszego aktu niż KSC

Anna Streżyńska, minister cyfryzacji w latach 2015-2018, obecnie szefowa Instytutu Łączności, uważa nowelizację za najważniejszy projekt legislacyjny procedowany przez parlamentarzystów. – Prezydent powinien podpisać KSC. Za długo jesteśmy bez podstawowego narzędzia budowania obrony. Takie ustawy żyją i czas pokaże, gdzie wymaga ona weryfikacji, ale dziś nie ma ważniejszego aktu niż KSC – mówi Anna Streżyńska. Nie wskazuje konkretnych zapisów do poprawy.

Także Szymon Ruman, wiceminister cyfryzacji w latach 2015-2016, a potem dyrektor ds. sprzedaży i członek zarządu operatora telekomunikacyjnego Exatel, dziś m.in. wspólnik w firmie public affairs – Bridge – uważa, że ustawa zasługuje na podpis prezydenta. – To korzystna dla Polski regulacja, na którą czekamy od lat i zdecydowanie zasługuje na podpis prezydenta – mówi Szymon Ruman.

Reklama
Reklama

Przypomnijmy, że zarząd Exatelu był pomysłodawcą powstania operatora narodowego, budowy tzw. „Polskiego 5G” i wpisania tych projektów do KSC, co skłóciło sektor telekomunikacyjny i doprowadziło do długotrwałych dyskusji nad projektem. Ofiarą tego padł następca Anny Streżyńskiej – Marek Zagórski.

Zagórski, minister cyfryzacji w latach 2018-2020, a obecnie m.in. szef komitetu rolnictwa i bezpieczeństwa żywności w organizacji lobbingowej KIG o KSC mówi podobnie jak Streżyńska. – Uważam, że konieczne jest przyjęcie tego aktu, a nawet jeśli są rzeczy budzące kontrowersje, to można nad nimi pracować w późniejszym terminie – ocenia Zagórski.

Czytaj więcej

Komisja Europejska zaostrza cyberprzepisy. Mniej czasu dla telekomów

Cieszyński: to dobra ustawa

Janusz Cieszyński, wiceminister cyfryzacji w latach 2021-2023 i minister cyfryzacji w 2023 r., który wycofał projekt z prac sejmowych przed wyborami parlamentarnymi ponad dwa lata temu, nie odpowiada wprost na pytanie, co powinien zrobić prezydent. – Uważam, że to dobra ustawa. Głosowałem za z czystym sumieniem – mówi Janusz Cieszyński, obecnie poseł z PiS.

Wanda Buk, b. wiceminister cyfryzacji, a obecnie m.in. doradczyni społeczna prezydenta (prywatnie żona Cieszyńskiego) nie odpowiedziała na nasze zapytanie, jaką ma opinię nt. KSC i czy przedstawiła prezydentowi rekomendację w tej kwestii.

O tym, że projekt jest ważny i pilnie potrzebuje podpisu prezydenta przekonywał na naszych łamach Krzysztof Gawkowski (Nowa Lewica), wicepremier i minister cyfryzacji w rządzie Donalda Tuska. – Bardzo pana prezydenta o to proszę. Wprowadziliśmy poprawki, o które pan prezydent wnosił (…) Pan prezydent czyta te same tajne materiały co ja i wiedząc co w nich jest, myślę, że podpisze tę ustawę. (…) – mówił wicepremier w poniedziałek. – To jest ustawa ważna dla każdego obywatela w Polsce – dodawał. Według niego to najprawdopodobniej najdłużej procedowana legislacja w polskim parlamencie poddana ogromnemu lobbingowi. Na ten temat powstał raport Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. ABW przedstawiła go posłom na zamkniętym posiedzeniu Komisji Cyfryzacji Innowacyjności i Nowych Technologii.

Reklama
Reklama

ABW nie przekonało przewodniczącego komisji, Bartłomieja Pejo. Poseł Konfederacji krytykował wcześniej nowelizację KSC za to, że wybiega poza ramy unijnej dyrektywy NIS2 i to zdanie podtrzymuje. – Mamy do czynienia z tzw. gold-platingiem, którego koszty poniosą samorządowcy i przedsiębiorcy, rząd nie przewiduje w tej kwestii jakichkolwiek rekompensat. Myślę szczególnie o małych i średnich przedsiębiorcach, których głos moim zdaniem nie został w debacie o KSC wysłuchany – powiedział nam Bartłomiej Pejo. W jego ocenie, prezydent powinien przedstawić własny projekt nowelizacji, tak jak to zrobił z ustawą DSA.

Czytaj więcej

Rząd buduje cyfrową tarczę. Problem w tym, że jest dziurawa

Huawei: list do rządu nadal aktualny

Lobbing trwa, bo chodzi o duże pieniądze. Przepisy KSC pozwalają rządowi Polski na wskazanie firm (tzw. dostawców wysokiego ryzyka), których sprzęt powinien zostać wyeliminowany z zasobów podmiotów ważnych i kluczowych. Dotyczy to szeregu sektorów gospodarki, nie tylko – jak pierwotnie zakładano – telekomunikacji. Jednym z kryteriów branych przy wskazywaniu dostawcy wysokiego ryzyka ma być to, skąd jest dostawca i czy kontroluje go państwo inne niż członek UE, czy NATO.

Wprawdzie treść raportu ABW nie jest publiczna, ale nie jest tajemnicą, że największym przeciwnikiem polskiej ustawy (ale też ewentualnego ustawodawstwa UE w tym zakresie) jest chiński koncern Huawei. W naszym kraju bodaj najdobitniejszym tego przejawem jest groźba, którą wobec rządu wystosowała holenderska spółka koncernu – Huawei Technologies Cooperatief. W liście do premiera i ministrów zastrzegła sobie prawo do procesu arbitrażowego, jeśli interesy gospodarcze koncernu ucierpią w efekcie zmian w KSC. – List jest jak najbardziej aktualny. Wpływ uchwalonej przez polski parlament ustawy na działalność polskiej spółki jest analizowany przez naszych udziałowców, którzy byli autorami listu skierowanego do przedstawicieli polskiego rządu – mówi Ryszard Hordyński, dyrektor ds. strategii i komunikacji w Huawei Polska.

Zygmuntowski: prezydent podpisze ustawę

Działania Huawei to jedna strona medalu. Szereg osób wskazuje również na wpływ administracji Stanów Zjednoczonych na krajowe przepisy. Propozycje zmian w KSC wprowadzane były po wizycie administracji prezydenta Donalda Trumpa za jego pierwszej kadencji, gdy Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę technologiczną Chinom. We wrześniu 2019 r. ówczesny premier – Mateusz Morawiecki – i wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence podpisali deklarację na temat 5G. Ta technologia sieci komórkowych była wtedy najważniejszą wprowadzaną na masową skalę innowacją w sieciach telekomunikacyjnych.

– Jest dla mnie jasne, że KSC jest pozornie o bezpieczeństwie, a tak naprawdę o wypychaniu niechcianej konkurencji z rynku. Nie sądzę, aby ustawa w tym kształcie była odporna na wpływy lobbingu amerykańskiego, ale z drugiej strony to znaczy, że prezydent ją pewnie podpisze z uśmiechem na ustach – komentuje Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, ekonomista, były prezes Fundacji Instrat (w 2015 r. kandydat w wyborach do Sejmu z ramienia partii Razem).

Reklama
Reklama

Koalicje przeciwników i zwolenników zmiany

Według naszych informacji od operatorów telekomunikacyjnych, na sprzęcie Huawei działa obecnie około połowa nadajników komórkowych w naszym kraju (zmniejszyła się na rzecz Ericssona i Nokii w ciągu kilu lat). To nadal sporo, ale przedstawiciele operatorów komórkowych zachowują spokój. Nasi rozmówcy sądzą, że przepisy pozostaną martwe, o ile na arenie międzynarodowej nie dojdzie do eskalacji konfliktu, np. ataku Chin na Tajwan.

Natomiast głośno protestują organizacje zrzeszające mniejszych operatorów, obawiające się kar za niedostosowanie się do przepisów na czas i kosztów zmiany. Pod egidą BCC we wspólnym piśmie do prezydenta zaapelowały, aby skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.

Za szybkim przyjęciem nowelizacji KSC, poza już wskazanymi osobami, opowiada się Związek Cyfrowa Polska, wśród członków którego są konkurenci Huawei: szwedzki Ericsson, fińska Nokia czy południowokoreański Samsung. Związek wraz z 9 innymi podmiotami wystosował list namawiający prezydenta do podpisania nowelizacji. Sygnatariuszami listu są także: Izba Gospodarki Elektronicznej (e-Izba), Związek Cyfrowy Lewiatan, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP), Amerykańska Izba Handlowa w Polsce (AmCham), Związek Banków Polskich oraz Polskie Towarzystwo Informatyczne (PTI).

Argumenty resortu cyfryzacji

Resort cyfryzacji argumentując, dlaczego potrzebna jest nowelizacja KSC wskazuje na rosnącą liczbę ataków cybernetycznych i unijne sankcje. 17 października 2024 r. minął termin na wdrożenie do polskich przepisów unijnych dyrektyw zwiększających cyberbezpieczeństwo systemów państwa (głównie NIS2). Komisja Europejska wystąpiła przeciwko Polsce w listopadzie 2024 r. otwierając postępowanie o naruszenie prawa UE.

Podczas posiedzenia senackiej komisji infrastruktury Paweł Olszewski, wiceminister cyfryzacji, powiedział, że kary z tego tytułu mogą sięgnąć 2 mld zł. Według niego KE miała upominać Polskę dwukrotnie i można spodziewać się sankcji każdego dnia.

Reklama
Reklama

To jednak przynajmniej mało precyzyjna wypowiedź. Resort cyfryzacji proszony o podstawy wyliczenia kar przyznaje, że w tej kwocie kary to na razie około 27 mln zł. Reszta to potencjalnie utracone pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy. Według resortu cyfryzacji, brak nowelizacji KSC sprawi, że jako kraj nie wypełnimy jednego z tzw. „kamieni milowych” (chodzi o kamień C21G), potrzebnego, by UE wypłaciła nam blisko 550 mln euro. To pieniądze na reformę polegającą na „zwiększeniu cyberbezpieczeństwa systemów informacyjnych, wzmocnieniu infrastruktury przetwarzania danych oraz optymalizacji infrastruktury organów ścigania”.

Technologie
Creotech Quantum publikuje prospekt. Co zrobić żeby mieć akcje nowej spółki?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Technologie
Emplocity szykuje strategię
Technologie
Orange Polska zaczyna opływać w gotówkę. Zarząd podnosi cele
Technologie
Analitycy: Orange Polska to znowu dojna krowa. Dywidenda mniejsza niż możliwości
Technologie
Asseco sześć dni taniało. Dziś kurs odbija
Technologie
Rynki kapitałowe: a jak trwoga to do telekomu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama