Najnowsze statystyki pokazują, że sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe to technologie, które napędzają już prawie dwie trzecie innowacyjnych firm w sektorze zdrowia. Takich młodych firm, rozwijających nowatorskie projekty mamy w kraju kilkaset – w sumie spółki z tzw. branży medtech lub healthtech stanowią około 14 proc. wszystkich polskich start-upów. A to sprawia, że jest to druga (po AI/deeptech) najczęściej wskazywana specjalizacja.
Biorąc pod uwagę, że tych bardziej dojrzałych spółek – jak wskazuje raport „Top Disruptors in Healthcare”, opracowany przez Polską Federację Szpitali i Koalicję AI w Zdrowiu – jest niemal 150, można mówić o znacznym potencjale unowocześnienia opieki medycznej.
AI na ścieżce pacjenta
Eksperci podkreślają, że polska scena medtechowa dynamicznie ewoluuje, czego dowodem jest rosnąca liczba start-upów oferujących rozwiązania innowacyjne, ale też i dojrzałe rynkowo. Mowa o przedsięwzięciach, które nie tylko wspierają lekarzy i szpitale, ale poprawiają diagnostykę, tworzą nowe terapie, wzmacniają profilaktykę i pomagają w zarządzaniu danymi medycznymi. Kluczem staje się AI.
Jak tłumaczy Ignacy Studziński, menedżer w The Heart, technologia ta spowszedniała i nikogo już nie dziwi, że e-maile czy raporty są współtworzone przez modele językowe.
– Z drugiej strony, w cieniu codziennych ułatwień, dokonał się przełom w wykorzystaniu AI do zadań wagi ciężkiej: analizy skanów MRI w medycynie czy projektowania nowych leków w biotechnologii – wskazuje.
– AI wnosi wartość do opieki zdrowotnej, gdy z obiecującej koncepcji staje się codziennym wsparciem na ścieżce pacjenta, prowadząc i łącząc pacjentów oraz specjalistów w sposób spersonalizowany i zgodny z przepisami – potwierdza Risto Kaikkonen, dyrektor w Solita Health.
Widać to choćby w takich projektach jak xLungs – LLM wyszkolony na tomografiach płuc, zapewniający szybszą diagnostykę (trenowany jest między innymi na ponad 40 tys. tomografii komputerowych, jeden z pierwszych na świecie tak wyspecjalizowanych modeli dużej skali, ukierunkowany na wykrywanie zmian w płucach), czy wrocławski Labplus, który rewolucjonizuje interpretację wyników (system w kilka sekund analizuje wyniki badań, a także historię medyczną uzyskaną poprzez zdalny wywiad, by na tej podstawie wydać rekomendację badań lub postępowania: od konsultacji z lekarzem POZ po pilne skierowanie do specjalisty).
Siddharth Agrawal, założyciel tego ostatniego medtechu, uważa, iż sektor zdrowia w Polsce i naszym regionie Europy to dziś jedna z najstabilniejszych kategorii inwestycji wysokiego ryzyka.
– Kapitał nie zniknął, ale stał się znacznie bardziej wymagający. Inwestorzy odeszli od finansowania samych wizji na rzecz projektów, które mają poukładaną ścieżkę certyfikacji i jasny plan na generowanie przychodów. W medtechu, gdzie regulacje od zawsze wymuszały większy realizm niż w prostych aplikacjach B2C, wygrywają ci, którzy potrafią pokazać nie tylko innowacyjną technologię, ale przede wszystkim twarde dowody na jej efektywność ekonomiczną i kliniczną – mówi.
Problem ostatniej mili
Siddharth Agrawal twierdzi, że widać wyraźny trend decentralizacji opieki, wymuszony przez demografię i braki kadrowe.
– Nie jest to jednak nagłe przejście na model „Hospital-at-Home”, a raczej ewolucyjny proces. W Polsce obserwujemy wdrożenia telemonitoringu – w kardiologii, diabetologii czy opiece senioralnej. Równolegle, równie dynamicznie postępuje cyfryzacja wewnątrz szpitalnych murów. Diagnostyka wspierana przez AI, szczególnie w radiologii, staje się realnym wsparciem, a ten rok będzie stał pod znakiem modelu hybrydowego: technologia ma wspierać pacjenta w domu tam, gdzie to bezpieczne, ale jednocześnie optymalizować pracę lekarza w szpitalu – prognozuje ekspert.
Jego zdaniem kończy się era wdrażania technologii dla samego „efektu nowości”, bo dyrektorzy placówek szukają rozwiązań, które „realnie skracają kolejki, automatyzują biurokrację lub poprawiają przepływ pacjenta przez system”.
– Polska na tle Europy dysponuje świetną infrastrukturą centralną, jak system P1, e-recepty, IKP. Wyzwaniem nie jest brak cyfryzacji w ogóle, ale problem „ostatniej mili”, czyli integracja innowacyjnych rozwiązań start-upowych z rozdrobnionym rynkiem szpitalnych systemów informatycznych – komentuje prezes Labplus, wskazując, że to właśnie tu innowacja rozbija się o mur. – Wygrają te technologie, które będą potrafiły płynnie „wpiąć się” w ekosystem szpitala, nie dokładając lekarzom pracy przy logowaniu się do kolejnych okienek – kontynuuje. I podkreśla, że wyzwaniem będą teraz np. regulacje AI Act.
Powód? Certyfikacja algorytmów jako wyrobów medycznych to proces kosztowny i czasochłonny. W efekcie część innowacji może uciekać do USA, gdzie ścieżka komercjalizacji bywa szybsza. Siddharth Agrawal spodziewa się, że w 2026 r. medtechy czeka ciężka praca u podstaw: integrowanie systemów, certyfikowanie algorytmów i skalowanie pilotaży.
Lek na kadrowe braki w ochronie zdrowia
Polska powinna szczególnie pielęgnować projekty medtechowe, bo to rozwiązania mające realną szansę wpłynąć na poprawę opieki medycznej. Rodzime start-upy tworzą rozwiązania zarówno dla pacjentów, jak i szpitali.
W pierwszym przypadku przykładem może być NIBITIC – przenośny elektrochemiczny biosensor do monitorowania biomarkerów stanu zapalnego. Zespół związany z Uniwersytetem Zielonogórskim opracował urządzenie, które pozwala na szybkie i dokładne oznaczanie kluczowych biomarkerów z próbki krwi w mniej niż godzinę.
Produkt powstał z myślą o profesjonalnym sporcie, umożliwiając precyzyjne dostosowanie intensywności treningu i tempa regeneracji, zapobiegając przetrenowaniu oraz kontuzjom. NIBITIC znajduje się obecnie na etapie walidacji technologicznej (model biznesowy zakłada sprzedaż biosensorów wraz z jednorazowymi wkładami pomiarowymi oraz dostępem do platformy analitycznej w formie abonamentu).
Z kolei przykładem innowacji dla szpitali jest Mobimedi, cyfrowa platforma stanowiąca lek na braki kadrowe w polskiej ochronie zdrowia. W sytuacjach nagłych i planowanych zastępstw szybko i efektywnie kojarzy lekarzy z placówkami medycznymi, zapewniając obsadę dyżurów i minimalizując odwołane świadczenia.
Jak wskazują twórcy rozwiązania powstającego w ramach UZ Venture Studio (znajduje się ono jeszcze we wczesnej fazie, tzw. pre-seed), pomysł ma rozwiązać ważny problem, bo w Polsce na 1000 mieszkańców przypada niespełna czterech lekarzy, co – w połączeniu z nieefektywnym zarządzaniem dyżurami – stanowi poważny problem dla systemu ochrony zdrowia (pod tym względem nasz kraj znajduje się poniżej średniej europejskiej).