Wydarzenia i zmienność trwającego tygodnia zapamiętane zostaną na długo. Pierwsza część poniedziałkowego handlu mijała pod znakiem akceptacji, że istotniejsze wsparcia zostały wybite, a rynkowa panika i kontrola podaży sugerowały trudne decyzje stojące przed inwestorami w kolejnych dniach. „Rzutem na taśmę” sytuacja zmieniła się jednak po wpisie Trumpa.
Poinformował o „produktywnych” rozmowach z Iranem i potencjalnym rychłym zakończeniu wojny. DAX zanotował ruch z -1,5 proc. do +5,5 proc., a wycena ropy naftowej spadła o ponad 10 proc. Klasycznie jednak pozostajemy w dobie chaosu informacyjnego, gdzie kolejne godziny przyniosły dalszą wymianę ognia pomiędzy Izraelem a Iranem, a sam Teheran schładzał raczej przekaz prezydenta USA. Wycena ropy Brent blisko 98 USD za baryłkę wskazuje jednak, iż inwestorzy nie są do końca przekonani, że zawieszenie broni to kwestia dni. Wśród masy domniemywań wydaje się, że faktem jest przede wszystkim to, iż Trump wycofał się ze swojego ultimatum 48-godzinnego (otwarcie cieśniny) na rzecz terminu 5 dni.
Rynek pozostaje absolutnie w trybie reakcji na doniesienia agencyjne (tzw. newsflow), cechując się bardzo wysoką zmiennością, co utrudnia zarządzanie pozycjami. Z drugiej strony jest to intratne środowisko handlu. Fundamentalnie rynek chce wierzyć, że nie warto dyskontować negatywnego scenariusza globalnej inflacji (i w konsekwencji wyższych stóp procentowych) między innymi z uwagi na presję polityczną na Trumpa (wybory połówkowe).