Ceny gazu ziemnego w Europie osiągają najwyższe wartości od ponad trzech lat. W ostatnich dniach na TTF kurs surowca w kontraktach z dostawą na październik zbliżał się do psychologicznej bariery 80 euro za MWh, podczas gdy jeszcze w czerwcu można go było nabyć o połowę taniej. Z kolei ostatniej zimy, gdy popyt na błękitne paliwo był stosunkowo duży ze względu na sezon grzewczy, ceny oscylowały w pobliżu 30 euro.
Podobne tendencje widać na Towarowej Giełdzie Energii. Gaz ziemny w transakcjach spotowych z dostawą na 10 września kosztował już ponad 356 zł za MWh, podczas gdy jeszcze miesiąc temu było to 250 zł. Z kolei w I kwartale tego roku średni koszt zakupu wynosił 168 zł.
Polskie magazyny gazu ziemnego są już prawie pełne
Orlen, dominujący gracz na polskim rynku gazu, zarówno pod względem jego wydobycia, jak i importu oraz sprzedaży do odbiorców hurtowych i detalicznych, przypuszcza, że ceny surowca w Europie pozostaną pod presją wzrostową w związku z ograniczoną podażą na rynku. „Trwający konflikt na Bliskim Wschodzie doprowadził do zmniejszenia globalnej dostępności LNG (skroplony gaz ziemny – red.) o około 20 proc., co przełożyło się na niższy poziom dostaw do Europy oraz ograniczenie tempa odbudowy zapasów przed sezonem zimowym. Obecnie poziom napełnienia magazynów gazu w UE wynosi 67 proc., co oznacza spadek o 12 pkt proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku” – zauważa dział prasowy Orlenu. W jego ocenie w perspektywie najbliższych dwóch kwartałów kluczowy wpływ na kształtowanie się cen błękitnego paliwa będą miały czynniki pogodowe oraz sytuacja geopolityczna.
Według Orlenu obecne ceny wskazują, że rynek jest coraz bardziej sceptyczny co do możliwości szybkiego zakończenia konfliktu i odblokowania pełnego transportu LNG przez Cieśninę Ormuz. Ponadto pojawiają się coraz większe obawy związane z relatywnie niskim stanem zapasów w UE. Sytuacja ta nie dotyczy jednak Polski, gdyż nasze magazyny zapełnione są już w ponad 96 proc. Dla porównania w Czechach jest to prawie 73 proc., w Niemczech niespełna 55 proc., a na Słowacji około 52 proc. W tym kontekście trzeba jednak pamiętać, że możliwości tworzenia zapasów w stosunku do zużycia są nad Wisłą mniejsze niż u naszych sąsiadów.
W ocenie Orlenu niski poziom zapełnienia magazynów w Europie zwiększa wrażliwość rynku na czynniki fundamentalne. W efekcie ceny mogą silniej reagować zarówno na pozytywne informacje, takie jak wznowienie eksportu LNG z Zatoki Perskiej, jak i na czynniki negatywne, w szczególności ponadprzeciętnie chłodną zimę lub zwiększenie importu LNG przez kraje azjatyckie.
„Sytuacja Polski pozostaje niezmienna pod względem bezpieczeństwa dostaw, które jest stale gwarantowane przez kontrakty długoterminowe, rezerwacje przepustowości i możliwości handlowe grupy Orlen. Polska dysponuje niemal w pełni zapełnionymi magazynami gazu oraz własnym wydobyciem w kraju i na Morzu Północnym” – zapewnia płocka spółka. Ponadto dostawy mogą być realizowane zarówno za pośrednictwem gazociągu Baltic Pipe (ze złóż norweskich), połączeń międzysystemowych z państwami sąsiednimi, jak i terminali LNG (Świnoujście i litewska Kłajpeda), co zapewnia znaczną elastyczność w pozyskiwaniu surowca z różnych kierunków.
Orlen jest również największym konsumentem gazu w Polsce. Wysoka cena surowca nie jest jednak dla niego decydującym czynnikiem stanowiącym o wielkości realizowanego zużycia. Spółka informuje, że kluczowe znaczenie ma ekonomika produkcji, która jest determinowana relacjami cenowymi na rynkach energetycznych oraz możliwościami zastąpienia gazu poprzez inne paliwa. „Istotną rolę odgrywają również uwarunkowania technologiczne – dostępność instalacji oraz ewentualne postoje remontowe. Jeżeli spojrzymy na dłuższy horyzont czasowy, to w nadchodzących latach spodziewamy się wzrostu zużycia surowca w grupie Orlen w Polsce, głównie w wyniku realizacji inwestycji w nowe bloki energetyczne, np. CCGT Ostrołęka, CCGT Grudziądz, CCGT Gdańsk” – informuje koncern.
Najbliższe miesiące pozostaną okresem podwyższonej zmienności cen gazu
Gazowo-parowe bloki energetyczne mają i budują również inne firmy. Dużą aktywność w tym zakresie wykazują zwłaszcza PGE, Enea i Tauron. Ostatnia z tych firm ocenia, że w przypadku dalszej eskalacji działań wojennych na Bliskim Wschodzie, znaczących spadków temperatur oraz nakładających się na to tygodni z bardzo niską generacją wiatrową może dojść do sytuacji, w której na początku kwietnia 2027 r. stan napełnienia magazynów osiągnie historycznie niskie poziomy.
Czytaj więcej
Złoża Idun Nord, Alve Nord i Ørn mają zwiększyć wydobycie koncernu w Norwegii z 3,3 do 9 mln boe w 2027 r. Grupa wykorzystała istniejącą infrastruk...
Również według Tauronu sytuacja Polski na tle innych państw UE jest relatywnie dobra. – W przypadku utrzymywania się niekorzystnych czynników rynkowych bardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się silny wzrost cen gazu i zwiększona zmienność rynku niż faktyczne niedobory surowca. Kluczowym ryzykiem dla europejskiego rynku gazu w nadchodzącym sezonie grzewczym pozostaje zatem nie tyle dostępność paliwa, ile skala wzrostu cen oraz tempo odbudowy zapasów po zakończeniu zimy 2026/2027 – twierdzi Kamila Rożnowska z biura prasowego Tauronu.
Dodaje, że rozwój działalności koncernu na rynku handlu gazem wspiera przede wszystkim dywersyfikacja dostaw oraz rozbudowa infrastruktury importowej i przesyłowej w Polsce. Z kolei do czynników ograniczających zalicza głównie bariery regulacyjne, w szczególności obowiązek utrzymywania zapasów obowiązkowych gazu przy handlu transgranicznym, który zwiększa koszty importu i może osłabiać konkurencję. Dodatkowym wyzwaniem jest niska płynność krajowego rynku oraz podatność na zmiany regulacyjne, czynniki geopolityczne, wysokie ceny gazu i powiązane z nimi koszty.
Drogi surowiec zazwyczaj negatywnie oddziałuje na kondycję finansową grupy Azoty. – Wysokie ceny gazu mają istotny wpływ na koszty działalności, szczególnie w segmencie nawozowym, gdzie gaz jest podstawowym surowcem produkcyjnym. Wpływają tym samym na ekonomikę produkcji i wyniki finansowe – przyznaje Grzegorz Kulik, rzecznik prasowy Azotów. Jednocześnie przekonuje, że w grupie podejmowane są działania optymalizujące po stronie operacyjnej i handlowej, aby ograniczać wpływ wysokich kosztów energii.
Spółka nie odpowiada wprost, czy w związku z drogim surowcem koncern zużywa obecnie mniejsze jego ilości niż rok temu. Informuje jedynie, że wysokie ceny są jednym z kluczowych czynników wpływających na rentowność produkcji. Z tego też względu decyzje dotyczące poziomu produkcji uwzględniają aktualne warunki rynkowe, w tym relację kursu gazu do cen oferowanych produktów.
Według Azotów najbliższe miesiące pozostaną okresem podwyższonej zmienności cen błękitnego paliwa. Wpływać na nie będą głównie czynniki geopolityczne, sytuacja na rynku LNG, poziom zapasów w Europie, przebieg zimy oraz popyt zgłaszany przez przemysł, który również może być zmienny. Ewentualnych przerw w dostawach surowca spółka na razie się nie obawia.
Czytaj więcej
Rynek sprzedaży błękitnego paliwa do końcowych odbiorców staje się w Polsce coraz bardziej konkurencyjny. W I połowie 2026 r. nowego dostawcę pozys...
– Z informacji dostępnych obecnie grupie Azoty, a także z sygnałów płynących z rynku, nie wynika obecnie ryzyko wystąpienia dodatkowych zakłóceń w dostawach gazu ziemnego do Polski ponad te, które są związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Oczywiście sytuacja geopolityczna pozostaje dynamiczna i jest stale monitorowana przez uczestników rynku, jednak na dziś nie obserwujemy przesłanek wskazujących na zagrożenie dla ciągłości dostaw gazu do Polski – twierdzi Kulik.
Dodaje, że obecna sytuacja na rynku gazu pokazuje, jak istotna dla konkurencyjności europejskiego przemysłu pozostaje cena i dostępność surowca. Utrzymywanie się wysokich cen może ograniczać konkurencyjność europejskich producentów nawozów, a w konsekwencji prowadzić do zmniejszenia ich podaży z europejskich źródeł i większego uzależnienia rynku od importu. – W obecnej sytuacji wysokie ceny gazu są więc nie tylko wyzwaniem dla konkurencyjności europejskiego przemysłu nawozowego. Mogą one wpływać na dostępność nawozów z Europy, co w konsekwencji może zwiększać presję na wzrost cen żywności – ostrzega Kulik.
Od wielu lat głównym i największym dostawcą gazu do firm z grupy Azoty pozostaje Orlen. Tarnowska spółka uważa jednak, że z perspektywy dużych odbiorców przemysłowych zwiększenie liczby aktywnych uczestników rynku sprzyjałoby wzrostowi płynności i konkurencyjności obrotu gazem. Jednocześnie lepsze wykorzystanie istniejącej infrastruktury, w tym sieci przesyłowej, mogłoby przełożyć się na obniżenie kosztów dostaw, a w konsekwencji kosztów ponoszonych przez odbiorców końcowych.
Europa wciąż musi kontraktować dużo LNG, aby zapełnić swoje magazyny
Dużym odbiorcą gazu jest grupa KGHM. Około 90 proc. jej zapotrzebowania zaspokajane jest jednak poprzez dostawy surowca zaazotowanego pochodzącego z lokalnych złóż należących do Orlenu. Lubiński koncern przekonuje, że kurs gazu nie zaburza działalności operacyjnej grupy. Ta konsekwentnie zawiera na tym rynku transakcje zabezpieczające cenę surowca zarówno u dostawcy, jak i na światowych rynkach finansowych. Ponadto ma wpływ na zużycie gazu we własnych jednostkach wytwórczych produkujących energię elektryczną.
– W KGHM-ie ceny gazu nie mają wpływu na działalność operacyjną i produkcję metali. Jednak w ramach optymalizacji analizowana jest na bieżąco praca bloków gazowo-parowych, możliwość przepinania na węgiel i monitoring kosztu krańcowego produkcji energii z gazowych aktywów wytwórczych – podaje Artur Newecki, rzecznik prasowy KGHM-u. Informuje, że jeden blok gazowo-parowy, podobnie jak w marcu, został ponownie zatrzymany w sierpniu z powodu wysokich cen gazu, a teraz rozpoczął serwis.
Zdaniem koncernu ceny gazu w najbliższym czasie będą mocno nieprzewidywalne. Większe widzi jednak ryzyko ich wzrostu niż szanse na spadki. Największą niewiadomą pozostaje oczywiście rozwój sytuacji w rejonie Cieśniny Ormuz. – Rynek zdaje się więc na pogodę i to, jak będzie przebiegać tegoroczna zima. Dużo mówi się o zjawisku pogodowym Super El Nino, które może spowodować łagodną, wietrzną i mokrą zimę w Europie – to byłby pozytywny scenariusz – ocenia Newecki. Jego zdaniem, mimo wszystko, uczestnicy rynku muszą być przygotowani na każde rozwiązanie pogodowe, a Europa wciąż musi kontraktować dużo LNG, aby zapełnić swoje magazyny gazu.