W tym roku grupa Orlen chce przeznaczyć na inwestycje najwyższą w swojej historii kwotę 15,2 mld zł. Jeśli zrealizuje plan, będzie to wzrost o około 54 proc. względem ubiegłego roku, również rekordowego. Najwięcej pieniędzy chce wydać na rozwój biznesu petrochemicznego, bo 5,1 mld zł. Planuje m.in. kontynuować projekty dotyczące rozbudowy zdolności produkcyjnych olefin w Płocku i nawozów we Włocławku.
Dużo środków pochłoną też biznesy rafineryjny i energetyczny, odpowiednio 4,5 mld zł i 3,9 mld zł. W pierwszym kluczowe inwestycje dotyczą budowy instalacji hydrokrakingu w litewskich Możejkach, instalacji bioetanolu drugiej generacji w Jedliczu oraz instalacji HVO i Visbreakingu w Płocku. Z kolei projekty energetyczne obejmują modernizację aktywów i przyłączenie nowych odbiorców w grupie Energa, budowę bloków gazowo-parowych w Ostrołęce i Grudziądzu oraz farmy wiatrowej na Bałtyku. Pozostałe, dużo mniejsze inwestycje planowane są w biznesach detalicznym i wydobywczym.
Wysokie marże
Mimo ogromnych wydatków Orlen planuje utrzymać dotychczasową politykę dywidendową. – W marcu będziemy ogłaszać sprawozdanie za 2021 r. i wtedy przedstawimy rekomendację, ale chcemy trzymać się obietnicy, że ważni są dla nas akcjonariusze, oni nas z tego rozliczają. Podtrzymujemy nasze dotychczasowe deklaracje w tej sprawie – twierdzi Jan Szewczak, członek zarządu ds. finansowych Orlenu. Strategia spółki do 2030 r. przewiduje wypłatę dywidendy na poziomie co najmniej 3,5 zł na akcję. W ubiegłym roku dokładnie to minimum osiągnęła.