Cieśnina Bab al-Mandab, co w lokalnym dialekcie arabskiego oznacza „bramę łez”, od czasu uruchomienia Kanału Sueskiego zyskała ogromne znaczenie dla światowego handlu, które z czasem tylko rosło. W latach 2020–2022 średnio miesięcznie przez cieśninę przepływało ok. 2 tys. statków towarowych o skumulowanej wyporności rządu 170–210 milionów ton. Tankowce z gazem i ropą stanowiły ok. 30% jednostek przechodzących przez cieśninę. W 2023 roku transfer ropy osiągnął rekordowy, zarejestrowany poziom ok. 9 milionów baryłek tranzytu dziennie, czyli blisko 10% światowego, dziennego zużycia.

Foto: XTB

Ten trend został gwałtownie załamany pod koniec 2023 roku, kiedy to lokalna grupa Huti rozpoczęła kampanię ataków i porwań statków komercyjnych przepływających przez cieśninę.

Ruch Huti jest ruchem religijno-politycznym w Jemenie, który na przestrzeni swojej kilkunastoletniej walki z rządem Jemenu zradykalizował się i z czasem zyskał wsparcie tzw. „Osi Oporu”. Rząd Jemenu z czasem stawał się coraz słabszy, a Huti coraz głębiej zapuszczali się na tereny Arabii Saudyjskiej.

Blokady i naloty Arabii Saudyjskiej miały znikomą skuteczność, jednak przypieczętowały status ruchu Huti jako sojuszników Iranu w tej części Półwyspu Arabskiego. Konflikt między Huti i Arabią Saudyjską jest długotrwały i podtrzymywany przez aspekty kulturowe, religijne, strategiczne i gospodarcze. To, co pozbawiło konflikt „dynamiki”, to ogromne niezamieszkane obszary oraz skrajna dysproporcja gospodarcza między stronami.

Koniec statusu quo 

Ruch Huti i Jemen po raz pierwszy na dużą skalę w mediach zachodnich pojawiły się w 2023 roku. Po rozpoczęciu kolejnego, tym razem już kinetycznego, starcia między Palestyną a Izraelem przedstawiciele ruchu postanowili wykorzystać swoje strategiczne położenie, by wymusić międzynarodową presję na Izrael poprzez ataki na statki oraz porwania.

Reakcja była natychmiastowa i dość skrajna. Rynek bardzo szybko dostosował się i zaczął omijać tranzyt przez cieśninę na rzecz trasy przez Przylądek Dobrej Nadziei (wokół Afryki). Wolumen transportu na Morzu Czerwonym spadł o 60–80% i już nie wrócił w pobliże poziomów sprzed ataków.

Foto: XTB

Silna była też reakcja militarna. Koalicja 14 państw, skrajnie zdominowana przez USA, została wysłana do regionu, by zneutralizować zdolności organizacji do ataków na żeglugę. Po kilku epizodach ciężkich bombardowań oraz zacieśnieniu blokady wokół Jemenu przedstawiciele Huti podpisali zawieszenie broni z USA 6 maja 2025 roku. 

Warto zwrócić uwagę na asymetryczny wpływ Huti na światowy handel, gospodarkę, logistykę czy siły zbrojne. Jednak z perspektywy Huti kampania okazała się mimo wszystko klęską. Kontekst ten może tłumaczyć to, że organizacja, która tak silnie identyfikuje się z Iranem, zwlekała z istotnymi działaniami w ramach wsparcia polityki Teheranu po rozpoczęciu się wojny z USA w lutym 2026 roku.

Wróg mojego wroga (...)

Co warto zauważyć, Huti nie włączyli się do wojny po stronie Iranu i ograniczyli swoje działania do gróźb oraz epitetów w stronę USA oraz jego sojuszników. Stan ten uległ zmianie dopiero w lipcu tego roku.

Arabia Saudyjska dokonała własnych uderzeń na Huti w lipcu tego roku. Według doniesień z Associated Press miało to zapobiec komunikacji i dostawom z Iranu. W wyniku tego ataku Huti ogłosili de facto włączenie się do wojny, zrobili to przez ogłoszenie „blokady” Arabii Saudyjskiej.

Jemeńskiej grupie udało się uderzyć w 2 saudyjskie tankowce, co zmusiło rynek do uznania włączenia się Huti w wojnę i zablokowania drugiej cieśniny za fakt dokonany. Kolejne starcia i ataki ograniczały się do potyczek na granicy saudyjsko-jemeńskiej oraz ataków na infrastrukturę (głównie rafinerie). Co ważne, większość dowodów wskazuje na to, że niedawne uderzenie, które uszkodziło rurociąg Wschód-Zachód, nadeszło z terenu Iraku – gdzie operują niezliczone ugrupowania wspierane przez Iran.

Foto: XTB

Obserwując zarejestrowany ruch w cieśninie, można zaobserwować że ruch przez cieśninę Bab al-Mandab wzrósł po wybuchu wojny, co sygnalizowało konieczność gospodarczą oraz stodunkowo dużą doze zaufania do rozjemu z Houthi. Dane o wolumenie z ostatnich tygodni pozostają dość niskiej jakości. Według danych IMF, mimo obaw, spadek wolumenu transportowego przez cieśninę jest niski jeśli nie znikomy, zachowując średnią w okolicy ~25 statków dziennie. 

W jakim miejscu stawia to Huti i czym jest dla Huti cieśnina Bab al-Mandab?

W kontekście obecnych jak i przyszłych konfliktów oraz obaw wokół cieśniny Bab al-Mandab, trzeba zwrócić uwagę że to nie jest “Drugi Hormuz”. W przeciwieństwie do Hormuz, Morze Czerwone ma 2 punkty transferu, oraz może też zostać, kosztem czasu i paliwa, pominięte - co pokazał już konflikt z lat 2023-2025.

Natomiast, w tym kontekście trzeba położyć nacisk na fakt że sojusz Huti z Iranem nie jest przejawem solidaryzmu czy braterstwa, a desperacji i pragmatyzmu po obu stronach. Sam Iran obecnie walczy o przetrwanie swojego reżimu, a strategia ta opiera się na „przeczekaniu” USA. Cele i kontekst dla Huti są inne.

“Realpolitik”

Huti w pierwszej kolejności chcą przejąć kontrolę nad własnym regionem, a ich największym przeciwnikiem – wbrew deklaracjom – nie jest Izrael czy USA, a Arabia Saudyjska. Jemen jest od wielu lat pod miażdżącą presją blokady gospodarczej i handlowej. Od 2016 roku w Jemenie trwa klęska głodu, która według ONZ dotyka ok. 17–19 milionów mieszkańców kraju, z czego straty w ludziach są szacowane na ok. 250 tys. osób. Po rozpoczęciu wojny z Iranem kraj został odcięty od większości wsparcia ze strony Iranu, wskutek blokad oraz dewastacji Iranu z powietrza przez USA. Dla Huti „wyścig do morza” jest obecnie jedyną szansą na odzyskanie inicjatywy i zbliżenie do Zachodu.

Konflikt ideologiczny z Zachodem i USA jest obecnie drugorzędny dla liderów Huti. Region potrzebuje jakiejś formy wsparcia gospodarczego i/lub wstrzymania presji ze strony Arabii Saudyjskiej. Przejęcie cieśniny Bab al-Mandab oraz ataki o charakterze bardziej demonstracyjnym niż strategicznym wskazują, że w przeciwieństwie do Iranu – Huti mogą „szukać umowy”. 

Konfrontacja z USA w obecnej sytuacji byłaby niekorzystna dla Huti. Wbrew obiegowej opinii braki amunicji USA są dużo mniejsze, niż sygnalizują alarmujące nagłówki, oraz są one silnie zlokalizowane w konkretnych rodzajach. Jemen nie ma artylerii przeciwlotniczej, własnych zapasów oraz fabryk rakiet i dronów, nie ma też ogromnych podziemnych kompleksów, w których można byłoby ukrywać aktywa wojskowe. Huti potrzebują normalizacji gospodarczej sytuacji w kraju, a USA bardzo nie chce teraz otwierać drugiego frontu. Umowa mogłaby zostać zawarta kosztem Arabii Saudyjskiej – co może być trudne dla USA z uwagi na i tak już nadwyrężone relacje z „sojusznikami” z Zatoki Perskiej.

Foto: XTB

Państwa zatoki podejmują intensywne wysiłki by zdywersyfikować kanały wyjściowe dla swojego eksportu, jednak nawet na najlepszym scenariuszu będzie to trwać lata. 

Ta sytuacja skutkuje bardzo nerwowym obserwowaniem regionu przez rynek i zagrożeniem dla krytycznej arterii handlowej, która zneutralizowała część presji ze strony Iranu na cieśninę Hormuz. Jednocześnie żadna ze stron nie ma siły militarnej czy dyplomatycznej, by osiągnąć obecnie optymalny rezultat, a jakościowy kompromis w warunkach bliskowschodnich (podczas wojny) jest zjawiskiem bardzo rzadkim.

W kontekście cen ropy kluczowe jest oczywiście to jak szybko uda się przywrócić pompowanie ropy przez rurociąg East-West do portu Yanbu na Morzu Czerwonym. Dodatkowo zagrożeniem dla statków saudyjskich jest obecne kontrolowanie przez Huti wybrzeża w Jemenie. Z drugiej jednak strony Arabia Saudyjska ma możliwość wysyłania dostaw do Azji drogą przez Kanał Sueski. Choć obecnie sytuacja wydaje się napięta, jeśli nie dojdzie do dalszej eskalacji z obecnego poziomu, premia ok. 10 dolarów na baryłce z początku września może być potencjalnie zniwelowana w najbliższych tygodniach. 

Kamil Szczepański Analityk Rynków Finansowych XTB