Na Bliskim Wschodzie znów zrobiło się gorąco. Donald Trump zapowiedział zdecydowaną odpowiedź na ofensywne działania Iranu w Jordanii, co natychmiast przełożyło się na wzrost cen ropy. Brent ponownie zbliżył się do 90 USD za baryłkę. Nie oznacza to jednak powrotu awersji do ryzyka. Akcje radziły sobie w środę dobrze, rynek kredytowy był niezmiennie spokojny. Obligacje skarbowe też znalazły zainteresowanych zakupami. Ministerstwo Finansów uplasowało całą zaplanowaną na ostatni przetarg lipca ofertę obligacji. Mimo napięć inflacyjnych i fiskalnych rynek długu pozostaje bardzo dobrze zbilansowany, a inwestorzy nadal są skłonni zwiększać zaangażowanie w polski dług. Oczekiwania inflacyjne, pomimo wzrostu cen paliw, obniżyły się w lipcu. W handlu detalicznym osiągnęły poziom najniższy od 2020 r. Gdy sytuacja na Bliskim Wschodzie trwale złagodnieje, będzie to ważny argument dla RPP za łagodzeniem polityki pieniężnej. Pięcioletni europejski swap inflacyjny pozostaje nadal w okolicach 2 proc. Oznacza to, że mimo skoków cen ropy inwestorzy nie zakładają trwałego powrotu wysokiej inflacji. Rynek traktuje obecne wzrosty cen energii jako szok przejściowy, a nie początek nowego wieloletniego cyklu inflacyjnego. To istotna różnica względem 2022 r. Wówczas wzrost cen energii szybko przełożył się na zmianę oczekiwań dotyczących inflacji i polityki banków centralnych. Dziś, mimo kolejnych napięć na Bliskim Wschodzie, długoterminowe oczekiwania inflacyjne pozostają stosunkowo dobrze zakotwiczone.