Jeśli przez dwie pierwsze sesje tygodnia można było narzekać na fakt, że główne indeksy giełdowe na GPW notowały symboliczne zmiany, to w środę można było sobie to narzekanie odpuścić, przynajmniej jeśli chodzi o zachowanie WIG20. Nasz flagowy wskaźnik od początku sesji wykazywał dużą skłonność do marszruty na północ. Jeśli można się do czegoś przyczepić, to do faktu, że wspinaczkę zaczęliśmy ostro, a później trochę zabrakło sił, by iść za ciosem.

CD Projekt z ponad 6 – proc. wzrostem

WIG20 co prawda przez cały dzień świecił na zielono, ale wszystko, co najlepsze wydarzyło się na początku sesji. Mieliśmy zryw popytu, dzięki czemu indeks największych spółek momentami rósł ponad 1 proc. Jego motorem napędowym były przede wszystkim akcje CD Projektu, które drożały o ponad 6 proc. W grupie wspinaczkowej znalazły się też Orlen i KGHM, które rosły ponad 3 proc. Tak jak jednak zostało to wspomniane: mieliśmy mocny start, a później wyraźny przestój. Rynek nie bardzo mógł znaleźć pretekst do kolejnego ruchu. Spokój panował bowiem na innych rynkach europejskich. Na szczęście nasz rynek okazał się też obojętny na początek dnia na Wall Street, gdzie mocniej zaświecił kolor czerwony. Warszawa w trwającej już ponad trzy lata hossie nieraz udowodniła, że potrafi chadzać własnymi ścieżkami. Tak też było w środę. Pytanie, czy jest to do utrzymania również w kolejnych dniach? Tutaj można się już zastanawiać. W środę rynek czekał na Fed, a o tym, czy i ewentualnie jak Warszawa zareaguje na sygnały płynące z amerykańskiego banku centralnego, przekonamy się w czwartek.

Czytaj więcej

Rok Wojciecha Balczuna. Państwowe spółki na giełdzie zyskały w tym czasie 150 mld zł

Na innych rynkach w oczy rzuca się przede wszystkim drożejąca ropa naftowa, które zyskiwała w drugiej połowie dnia nawet 7 proc. Huśtawka nastrojów na tym rynku trwa więc w najlepsze, co oczywiście ma związek z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie. Przed środową decyzją Fedu taniało za to złoto, które z wyceną zjechało w okolice 4000 USD za uncję.