Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego rekordowe rozbieżności między sektorami S&P 500 mogą zapowiadać rynkową korektę.
  • Czym obecne wahania na giełdzie różnią się od zdrowej rotacji kapitału między branżami.
  • Jak obecna sytuacja na rynku przypomina okresy poprzedzające historyczne kryzysy finansowe.
  • Co historycznie niskie korelacje między akcjami mówią o najbliższej przyszłości hossy.

Indeks S&P 500 w ostatnich tygodniach wygląda stabilnie, ponieważ poszczególne wahania w jego składowych – niezależnie od wielkości – w dużej mierze się wzajemnie znoszą. Sytuacja wygląda inaczej na poziomie sektorowym, gdzie kapitał przepływa z jednej branży do drugiej w błyskawicznym tempie.

Do tej pory w 2026 roku odnotowano osiem przypadków, w których tygodniowa różnica między najlepszymi i najgorszymi wynikami grup indeksu S&P 500 osiągnęła dwucyfrowe wartości procentowe Trzy inne przypadki w tym stuleciu, w których miało to miejsce do tego momentu, miały miejsce w latach 2000, 2001 i 2009 – wszystkie były okresami pechowymi dla rynku, jak pokazują dane zebrane przez Sevens Report. Roczny rekord padł w 2000 r. i wynosił 21 tygodni, a następnie w 2008 r., podczas kryzysu finansowego, kiedy wynosił 15 tygodni.

– Takie szerokie, cotygodniowe rozbieżności w wynikach sektorów należy postrzegać jako mierzalny sygnał ostrzegawczy dla rynku – powiedział Tyler Richey z Sevens Report Technicals. Wcześniejsze przypadki „związane są z okresami podwyższonej zmienności na szerokim rynku, gdzie zaczynają się formować trwałe maksima”.

Czytaj więcej

Apetyt Big Tech na inwestycje w AI wpływa na rynek obligacji

Sygnał zbliżającej się korekty

Turbulencje pod spokojną powierzchnią indeksu S&P 500 wywołują alarm w BTIG LLC i w Sevens Report, które postrzegają to zjawisko nie jako zdrową rotację, a raczej jako sygnał zbliżającej się korekty na rynku.

– Rotację określiłbym jako napędzaną fundamentalnie – istnieje fundamentalny powód, dla którego ludzie sprzedają jedną grupę akcji i kupują inną – w przeciwieństwie do odwrócenia pozycji – powiedział Jonathan Krinsky, główny analityk rynku w BTIG LLC. Spadające ruchy na rynku w ostatnich tygodniach „bardziej przypominają odwrócenie niż rotację”.

Akcje amerykańskie są na dobrej drodze do odnotowania w tym roku rekordowej liczby dni, w których indeks S&P 500 porusza się w jednym kierunku, ale miara jego szerokości – liczba akcji rosnących przewyższa liczbę akcji spadających – idzie w kierunku przeciwnym, napisał Krinsky w notatce w zeszłym tygodniu.

Czytaj więcej

Lato może być ciężkie dla szefa Fed, gdy rentowność obligacji wzrośnie

Korelacje między akcjami wieszczą spadki

Cztery z ośmiu przypadków dwucyfrowych tygodniowych różnic między najlepszymi i najgorszymi wynikami indeksu S&P 500 miały miejsce od końca maja. Od tego czasu indeks nie zmienił się znacząco, ponieważ inwestorzy obserwowali sprzeczne nagłówki dotyczące wojny w Iranie, przyszłości branży sztucznej inteligencji i najnowszych kwartalnych komunikatów.

Następne dni mogą przynieść kolejną serię gwałtownych wahań międzysektorowych, ponieważ inwestorzy przygotowują się na drugorzędną decyzję prezesa Rezerwy Federalnej Kevina Warsha w środę, a także na najbardziej intensywny tydzień pod względem publikacji raportów o wynikach finansowych za drugi kwartał. Między środą a czwartkiem raporty opublikują spółki technologiczne o dużej kapitalizacji, takie jak Microsoft Corp., Meta Platforms Inc. i Apple Inc.

Wskaźnik rozproszenia na giełdach amerykańskich w ciągu najbliższych 30 dni, śledzony przez Cboe Global Markets Inc., osiągnął nowy, rekordowy poziom na początku lipca, bijąc rekord ustanowiony w kwietniu 2025 roku w następstwie gwałtownego, globalnego wprowadzenia ceł przez prezydenta USA Donalda Trumpa.

Dla Richeya turbulencje te są symptomem „rynku, który kwestionuje główną narrację napędzającą ostatnie trzy i pół roku wzrostów akcji”.

Inni na Wall Street nadal postrzegają tę sytuację na rynku jako rotację. Dział tradingu JPMorgan Chase & Co. zachęcał inwestorów do zajmowania długich pozycji, wykorzystujących momentum „w bardziej sprzyjającym otoczeniu makroekonomicznym” i dodał, że niedawna wyprzedaż wydaje się być „rotacją, a nie dezaktywacją ryzyka”.

Dla Krinsky'ego sytuacja, w której korelacje akcji utrzymują się w pobliżu rekordowo niskich poziomów, podczas gdy cały rynek utrzymuje się w pobliżu poziomów rekordowo wysokich, staje się niepokojąca. Wskaźnik oczekiwanych trzymiesięcznych korelacji między akcjami wynosił na początku tego miesiąca 0,08, co stanowi najniższy poziom w historii.

– Kiedy korelacje spadają tak nisko, istnieje tylko jeden sposób, by się zmieniły – powiedział. Dodał, że obawia się, że w tym przypadku korelacje wzrosną, ponieważ akcje będą spadać.