Rosną nadzieje na deeskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Prezydent Donald Trump szuka sposobu na zakończenie działań zbrojnych, które trwają już prawie miesiąc. I wygląda, że znalazł. Oczywiście takie w swoim stylu, wskazujące, że bliżej nieokreślone cele zostały osiągnięte. Prawdziwy obraz jest taki, że cztery tygodnie to dla Trumpa wieczność i jest już całą sytuacją znudzony. Presja dyplomatyczna, brak wsparcia ze strony innych członków NATO, zbliżająca się kampania wyborcza w USA i niezadowolenie samych Amerykanów każą mu kończyć nieudany spektakl. Inwestorzy są zadowoleni z takiego obrotu spraw. W środę rosły ceny obligacji, na wartości zyskiwały akcje, taniała ropa. Oddech zaczął też łapać rynek kredytowy. O godz. 15:00 rządowe obligacje 2-letnie wyceniano na 4,38 proc., 5-letnie na 5,14 proc., dziesięcioletnia seria DS1035 oferowała 5,73 proc. Zadowoleni są inwestorzy, którzy w ostatnich dniach zdecydowali się na kupowanie papierów stałokuponowych, gdy rynek grał scenariusz podnoszenia stóp procentowych w reakcji na drożejącą ropę i ryzyko wyższej inflacji. Tymczasem odbicie inflacji ze względu na wzrost cen paliw na stacjach ma charakter podażowy , a bank centralny stoi na stanowisku, że po pokonaniu popytowej inflacji należy wspierać gospodarkę. Dynamika płac jest niższa, sprzedaż detaliczna słabsza , a pracy mniej. Zawirowania geopolityczne wprowadzają dodatkową niepewność, która nie służy biznesowi. Nie ma więc powodu , by dusić gospodarkę podwyżkami stóp procentowych.