Jak na operację tej skali wszystko odbyło się w miarę szybko. 13 listopada spółka BSH, w Polsce znana głównie z marek Bosch oraz Siemens, podpisała porozumienie transakcyjne, zakładające ogłoszenie wezwania na 100 proc. akcji Zelmera, lidera rynku drobnego sprzętu AGD w Polsce. Cena to 40 zł za akcję, co oznacza 44-proc. premię w stosunku do ceny z 27 sierpnia, czyli dnia przed ogłoszeniem przez Zelmer rozpoczęcia procesu pozyskania inwestora. Premia wynosi 30 proc. w stosunku do kursu zamknięcia z 13 listopada oraz 38?proc. w stosunku do sześciomiesięcznej średniej ważonej ceny akcji spółki.
Konkurencja jest mocno zaskoczona, ponieważ także, jak pisaliśmy już w „Parkiecie", według nieoficjalnych informacji spodziewano się, że nowym inwestorem zostanie raczej instytucja finansowa. W takim modelu Zelmer funkcjonował przez ostatnie lata, 49 proc. akcji należało do grupy Enterprise Investors.
– Chcemy zainwestować w rozwój rzeszowskiego centrum badań i rozwoju oraz rozwijać produktywność zakładu – deklaruje Konrad Pokutycki, prezes BSH Polska
Jednak proces poszukiwania inwestora prowadził Zelmer – jego doradcami były Société Générale Corporate & Investment Banking oraz Allen & Overy. Z kolei po stronie BSH w procesie uczestniczyły Crédit Agricole CIB, Bank Zachodni WBK oraz Greenberg Traurig.
Ciągle wiele tajemnic
– Dla obydwu firm to doskonały moment. Zelmer pozyskuje stabilnego inwestora i może jeszcze intensywniej wzmacniać swoją obecność na rynkach zagranicznych. Z kolei BSH kupuje swoistą polską perłę – doskonale znaną markę, z silną pozycją w całym regionie – mówi Wojciech Konecki, dyrektor generalny CECED Polska, związku procentów AGD.
Wezwanie na akcje będzie obowiązywało przez 70 dni kalendarzowych, począwszy od 4?grudnia 2012 r., a aby się powiodło, muszą na nie odpowiedzieć akcjonariusze z co najmniej 75 proc. kapitału spółki. Wymagane są też pozwolenia urzędów antymonopolowych nie tylko w Polsce, ale także w Rosji i na Ukrainie.
– Z naszego punktu widzenia inwestycja w Zelmer była modelowa. Zainwestowaliśmy w spółkę z potencjałem, przeprowadziliśmy proces restrukturyzacji i wspieraliśmy w dalszym rozwoju. Dziś przyszedł czas na zamknięcie tego etapu i wyjście z inwestycji przy bardzo atrakcyjnej stopie zwrotu – mówi Jacek Siwicki, prezes Enterprise Investors, który już zapowiedział odpowiedź na wezwanie ogłoszone przez BSH.
Ponieważ transakcja ciągle jest w toku, nieznane jest wiele szczegółów przyszłej współpracy firm. Zarówno Zelmer, jak i BSH nabrały wody w usta i nie chcą udzielać żadnych informacji zarówno na temat przebiegu procesu inwestycyjnego, jak i dalszych planów współpracy.
Nie wiadomo więc, czy BSH był jedynym chętnym do zostania nowym inwestorem Zelmera, na jak długo spółka miała wyłączność negocjacyjną i czy byli ewentualnie inni kandydaci z branży AGD.
Wiadomo za to, że nowy właściciel chce zachować markę Zelmer, choć w jego portfelu jest ich już sporo. Obok znanych w Polsce Bosch i Siemens (to liderzy sprzedaży dużego sprzętu AGD na naszym rynku), należy do niej w sumie 13?brandów, w tym luksusowy Gaggenau, Neff, Ufesa, Profilo i inni.
W ubiegłorocznej edycji rankingu najdroższych polskich marek, przygotowywanego przez „Rz", Zelmera wyceniono na 167,1 mln zł, więc trudno się spodziewać likwidacji tak znanego brandu. Tym bardziej że firma w ostatnich latach na wydatkach marketingowych raczej nie oszczędzała.
W 2007 r. otrzymała także prestiżową nagrodę Złote Effie i nagrodę Grand Prix za przeprowadzoną w 2006 r. kampanię „Zelmer niezawodnie – Testy". Po raz pierwszy od trzech lat polska firma została tak wysoko oceniona w jednym z najbardziej prestiżowych międzynarodowych konkursów Effie Awards, gdzie nagrody są przyznawane za efektywność kampanii, tj. przełożenie na wzrost sprzedaży marki.
Spółka ma mocną pozycję nie tylko w Polsce, ale także w całym regionie. Z podawanych przez nią danych wynika, że pod względem udziałów rynkowych zajmuje na nim trzecią pozycję.
W pierwszym półroczu 2012 r. spółka kontrolowała 2,7 proc. rynku rosyjskiego oraz 8,2 proc. ukraińskiego. W Polsce z kolei należy do niej 22 proc.
Zelmer na pewno zniknie też z giełdy w razie powodzenia wezwania.
Nie wiadomo, czy dalej będzie sprzedawał pod swoją marką duży sprzęt AGD. Projekt wystartował pod koniec 2009 r., a spółka kuchni czy piekarników nie produkowała sama, zlecając to podwykonawcom w Azji. Nie wiadomo również, czy nowy właściciel zmieni zarząd oraz czy przynajmniej spróbuje sprzedawać produkty Zelmera na innych rynkach, zwłaszcza w Europie Zachodniej.
– Inwestycja w Zelmer była modelowa. Zainwestowaliśmy w spółkę z potencjałem, przeprowadziliśmy proces restrukturyzacji i wspieraliśmy ją w dalszym rozwoju – mówi Jacek Siwicki, prezes Enterprise Investors
– Zastanawiamy się nad wejściem z marką na rynek turecki. Współpraca z BSH może dać też możliwości rozszerzenia naszej działalności na inne – mówił enigmatycznie na konferencji prasowej Janusz Płocica, prezes Zelmera.
– Chcemy zainwestować w rozwój rzeszowskiego centrum R&D oraz produktywność zakładu – zapowiadał z kolei Konrad Pokutycki, prezes BSH Polska. – Trudno powiedzieć, czy Zelmer ma szanse na rynkach np. zachodnioeuropejskich. W tym kontekście trzeba wziąć pod uwagę, że swego czasu marka była kojarzona jako niemiecka, co w tej sytuacji jest atutem – dodał Wojciech Konecki.
Cel: umocnić się w Polsce
Niemiecka spółka będąca joint venture koncernów Bosch oraz Siemens ewidentnie stawia na polski rynek. To pod względem przychodów, które w 2011 r. wyniosły 9,7 mld euro, trzeci gracz na światowym rynku AGD. Wyprzedzają go tylko Whirlpool oraz Electrolux.
W sumie ma 42 zakłady, z czego trzy w Polsce (nie licząc zakładu Zelmera). We wrześniu 2010 r. napisaliśmy, że spółka negocjuje duży kontrakt na zlecenie produkcji kuchni Amice Wronki. Jednak w grę wchodziły także połączenia kapitałowe, choć nigdy nie ujawniono, czy BSH chciało kupić całą spółkę, czy jedynie pakiet mniejszościowy.
30 listopada 2010 r. Amica w komunikacie potwierdziła nasze ustalenia oraz fiasko negocjacji z BSH. Najwidoczniej jednak Niemcy wciąż szukali u nas okazji do przejęć, a kolejna nadarzyła się sama.
– Akwizycja wzmocni obecność BSH w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Marka Zelmer cieszy się dużą rozpoznawalnością i uznaniem w segmencie małego AGD i sądzimy, że przyspieszy rozwój naszego obszaru consumer products – powiedział Ralf Fuchs z BSH Group.
Zelmer i BSH mogły już współpracować wcześniej. Janusz Płocica w wywiadzie dla „Parkietu" mówił o dużym kontrakcie na produkcję sprzętu dla jednego z europejskich liderów branży. Oczywiście nie chciał podać jego nazwy, ale mogło chodzić właśnie o BSH.
Jak branża ocenia połączenie? BSH jest już niekwestionowanym liderem rynku dużego AGD, w ujęciu wartościowym jej udział wynosi w okolicach 20 proc. Ma też w ofercie drobny sprzęt, ale połączenie z Zelmerem akurat w tej kategorii może sporo namieszać.
– Zaistniała sytuacja nie wpływa znacząco na naszą pozycję na rynku drobnego sprzętu AGD. Nasza firma specjalizuje się i jest znana z produkcji sprzętu typowo kuchennego (m.in. szybkowary, garnki i patelnie), który to sprzęt jest powiązany ze zdominowanym przez nas segmentem płyt grzejnych i piekarników, a to oznacza, że w tym segmencie Zelmer nam nie zagraża – mówi Magdalena Ślązak-Małko, członek zarządu oraz dyrektor marketingu FagorMastercook.
W podobnym tonie wypowiadają się, ale już nieoficjalnie, także inne firmy. Na nasze pytania z kolei wcale nie odpowiedział Philips, którego oferta drobnego sprzętu domowego jest wyjątkowo duża. Czyżby najbardziej obawiał się połączenia sił dwóch dotychczas już bardzo silnych rywali?
Zelmer z solidnym wsparciem finansowym BSH – choć na razie nie wiadomo, jakie kwoty wchodzą w grę – może solidnie namieszać nie tylko na polskim rynku, ale także innych, gdzie już działa.
Zagranica też atrakcyjna
– Zelmer jest na pewno łakomym kąskiem, choć wyceniał się dosyć wysoko. Chętnych mogło nie brakować, choć wybór BSH jest zaskoczeniem. Firmy produkujące duży sprzęt AGD mają w ofercie także mały, jednak nie jest to zbyt wielki rynek. Jednak na pewno daje szanse na generowanie wyższych marży – mówi przedstawiciel jednej z konkurencyjnych firm.
Firma doskonale się rozwija i co więcej ma szanse na dalszy rozwój. Po trzech kwartałach jej skonsolidowane przychody wzrosły 5,5 proc., do 452,8 mln zł, zysk netto zaś zwiększył się o 21 proc., do 19,6 mln zł. W październiku przychody wzrosły 14,8 proc., do 87,3 mln zł, a zysk netto 46 proc., do 6,5 mln zł.
Spółka na ten rok prognozuje osiągniecie 748,8 mln zł przychodów, w przyszłym roku mają wzrosnąć niemal 11 proc., do 829,5 mln zł, a w kolejnym o 8,6 proc. W 2015 r. mają być już blisko poziomu 1 mld zł.
To efekt nie tylko rosnącej sprzedaży na głównych rynkach zbytu, ale także korzyści wynikających z przeniesienia produkcji do nowego zakładu pod Rzeszowem. Zakład mieszczący się w Rogoźnicy został uroczyście otworzony 15 września 2011 r. Teren wraz ze starym zakładem został sprzedany spółce Res-Gaj, która miała za niego zapłacić w ratach 34,5 mln zł. Jednak ostatecznie wycofała się z transakcji, trwa poszukiwanie kolejnego chętnego na niemal 10 hektarów gruntu.
Dla Zelmera coraz ważniejsza jest sprzedaż eksportowa, która od stosunkowo niedawna ma większy udział w przychodach niż rynek polski. W kraju sprzedaż AGD – zarówno małego, jak i dużego – nieznacznie, ale jednak rośnie. Jednak za wschodnią granicą branża osiąga spektakularne zwyżki sprzedaży. W kraju wygląda to znacznie skromniej, a okresowo obroty Zelmera nawet tu spadają.
– Obserwując rynek małego AGD można stwierdzić, i na to też wskazują dane sprzedażowe, że popyt na małe AGD, dzięki ogromnej różnorodności produktów oraz ich innowacyjności, jest stosunkowo odporny na wahania koniunktury – dodaje Magdalena Ślązak-Małko z FagorMastercook. – Odnotowujemy ciągły wzrost sprzedaży małego sprzętu AGD naszej marki, dynamika do zeszłego roku wyniosła 109 proc. Szczególnie wysoką dynamikę udało nam się uzyskać w segmencie patelni, bo aż 250 proc. – wyjaśnia.
Dzisiaj oczy całej branży są jednak zwrócone na Wschód, a za strategiczny rynek uważana jest zwłaszcza Rosja. Jednak z powodu barier celnych oraz problemów np. z nadmierną biurokracją ten kraj raczej nie stanie się zapleczem produkcyjnym AGD dla Europy.
Dlatego z Polski zakłady nie będą znikać, co więcej, można się spodziewać budowy kolejnych czy przynajmniej rozbudowy mocy produkcyjnych tych już istniejących. Globalne koncerny coraz częściej właśnie do Polski przenoszą produkcję z innych krajów. Przy takim trendzie Zelmer także może jedynie na tym zyskać.
piotr.mazurkiewicz@parkiet.com
Nawet w czasach, gdy wszelkie produkty natychmiast znikały z półek, Zelmer inwestował w marketing. Mimo upływu lat to się nie zmieniło
Domowy sprzęt na lekkim plusie Polacy w zakresie zakupów elektroniki, i to nie tylko jeśli chodzi o AGD, mają do nadrobienia spory dystans w stosunku do państw Europy Zachodniej. Zmywarka to w polskich domach wciąż rzadkość, nie mówiąc już o suszarkach do ubrań, które do świadomości klientów zupełnie nie mogą się przebić. Mimo tego że w naszym kraju produkowane wciąż nie znajdują, zwłaszcza suszarki, zbyt wielu nabywców. Standardowo cykl życia pralki czy lodówki przekracza nawet dziesięć lat. Na Zachodzie wymieniane są znacznie częściej, w miarę wchodzenia na rynek modeli z wyższymi klasami energetycznymi, co przekłada się na coraz mniejsze zużycie energii elektrycznej. Jednak po latach szybkiego wzrostu wydatków na tego typu asortyment w ostatnich trzech branża radzi sobie dużo gorzej. W ubiegłym roku wzrosła jedynie o nieco poniżej 2 proc., co biorąc pod uwagę wzrost cen w wielu kategoriach, oznacza, że de facto rynek się kurczy. W tym roku sytuacja wygląda nieco lepiej – ogółem sprzedaż elektroniki jest ponad 6 proc. wyższa niż rok temu. Od początku roku do końca lipca w przypadku dużego AGD wynik jest 7,4 proc. lepszy niż rok temu. Z kolei w przypadku drobnego AGD dynamika wynosi jedynie 3,2 proc. Powodów takiej sytuacji jest sporo. Sprzęt AGD jest kategorią, z której zakupu w sytuacji niepewności oraz spadku nastrojów konsumenckich najłatwiej zrezygnować. Dodatkowo firmy w związku z chociażby wzrostem cen surowców są zmuszone podnosić ceny produktów. Jednak mimo nie najlepszej sytuacji w sprzedaży, jeśli chodzi o produkcję sprzętu, Polska jest jej zdecydowanym liderem w Europie. Zależnie od zakładu 70 czy nawet 90 proc. produkcji trafia na eksport. Do końca maja 2012 r. z taśm zjechało 5,1 mln sztuk sprzętu, 4 proc. więcej niż w tym okresie 2011 r. Jednak dane o eksporcie wyglądają znacznie lepiej. W pierwszym kwartale jego wartość wzrosła bowiem 17 proc. do niemal 3 mld zł. Kolejne miesiące zapowiadają się jeszcze lepiej, ponieważ w tym roku ruszą nie tylko nowe linie produkcyjne, ale także kolejne fabryki.
Długa historia zdobywania przez Zelmer pozycji na rynku
Lata międzywojenne
Na terenach obecnie należących do Zelmera działa Wytwórnia Kuchni Polowych i Sprzętu Wojskowego „Mars". W 1937 r. ruszyła tam również budowa Fabryki Obrabiarek H. Cegielski, Oddział w Rzeszowie. Była to inicjatywa prywatna, ale Skarb Państwa pośrednio uczestniczył w projekcie, udzielając kredytów.
Zakłady rozpoczęły produkcję jesienią 1937 r. Z taśm oprócz obrabiarek zjeżdżały także tokarki, automaty tokarskie, wiertarki promieniowe oraz sprzęt wojskowy jak działka przeciwpancerne i przeciwlotnicze oraz pomocniczy sprzęt artyleryjski.
II wojna światowa
Zakłady zostały zniszczone. Trzy hale produkcyjne wraz z wyposażeniem i surowcami zostały zdemontowane i wywiezione do Niemiec.
11 maja 1951r.
Zarządzeniem prezesa Centralnego Urzędu Drobnej Wytwórczości powstaje przedsiębiorstwo państwowe pod nazwą Rzeszowska Fabryka Rowerów i Wózków Dziecinnych. Szybko zatrudnienie rośnie do ponad 200 pracowników. W 1953 r. profil produkcyjny zostaje rozszerzony o odkurzacze (powstaje ich 11 tys.) oraz froterek. Przy zakładzie powstaje także Biuro Konstrukcyjno-Technologiczne.
1969 r.
Do produkcji wchodzą kolejne modele odkurzaczy, a zatrudnienie rośnie z 450 osób na początku lat 60. do ponad 1 tys.
1975 r.
Zwiększa się powierzchnia zakładu. Po raz pierwszy produkcja silników przekracza milion sztuk.
1983 r.
Odkurzacz 500 zdobywa złoty medal na Międzynarodowych Targach Poznańskich. W zakładzie pracuje już ponad 4 tys. osób.
2001 r.
Minister Skarbu Państwa złożył oświadczenie o komercjalizacji przedsiębiorstwa państwowego Zelmer. Zostaje przekształcone w spółkę akcyjną, której jedynym akcjonariuszem został Skarb Państwa.
30 listopada 2004r.
Komisja Papierów Wartościowych i Giełd dopuściła akcje Zelmera do publicznego obrotu. 27 stycznia 2005 r. akcje Zelmer SA zadebiutowały na GPW w Warszawie. Pierwszego dnia notowań cena akcji wzrosła o 36,4 proc., do 18 zł. Inwestorzy instytucjonalni zapłacili za akcję Zelmera w ofercie publicznej 13,20 zł, a indywidualni, którzy otrzymali 2-proc. dyskonto, 12,90 zł.
Spółka sprzedała wszystkie oferowane akcje, a redukcja w transzy inwestorów indywidualnych wyniosła 98,7 proc.
2005 r.
Głównym akcjonariuszem spółki zostaje grupa Enterprise Investors, która zainwestowała w spółkę łącznie 28,7 mln euro w ramach oferty publicznej przeprowadzonej