Chiny być może uniknęły w zeszłym tygodniu swojego „momentu lehmanowskiego". W ich systemie finansowym widać było już oznaki paniki. Stopa oprocentowania siedmiodniowych pożyczek międzybankowych skoczyła do rekordowych 12,5 proc., a jednodniowych do 25 proc. Rynek międzybankowy zamarł. Inwestorzy uważnie przyglądali się Ludowemu Bankowi Chin, który początkowo wstrzymywał się z zapewnianiem bankom płynności i dawał do zrozumienia, że powinny one uporządkować swoje bilanse, później nagle uspokoił rynek, zapewniając, że utrzyma płynność w systemie „na odpowiednim poziomie".