Reklama

Amerykanie chcą ukarać swój establishment za kryzys

O wyniku wyborów zdecyduje pewnie to, że spora część ciężko pracujących Amerykanów nie odczuwa skutków ożywienia gospodarczego.
Duże poparcie dla Donalda Trumpa (na zdjęciu) i Berniego Sandersa to pokłosie kryzysu z 2008 r., z k

Duże poparcie dla Donalda Trumpa (na zdjęciu) i Berniego Sandersa to pokłosie kryzysu z 2008 r., z którego USA wciąż de facto nie wyszły.

Foto: Archiwum

O tym, że gospodarka USA przechodzi ożywienie, słyszymy już niemal od 2009 r. I trudno zaprzeczyć, że tego ożywienia nie ma. Straty w PKB po kryzysie z 2008 r. już zostały dawno odrobione, wzrost gospodarczy wyniósł w 2015 r. 2,4 proc., a według Międzynarodowego Funduszu Walutowego ma w tym roku sięgnąć 2,8 proc., co jest dobrym wynikiem na tle innych gospodarek rozwiniętych (wzrost PKB Niemiec ma według MFW wynieść w 2016 r. 1,6 proc., Wielkiej Brytanii 2,2 proc., a Japonii 1 proc.). Stopa bezrobocia spadła poniżej 5 proc. do poziomu z końcówki 2007 r. Nowojorski indeks giełdowy S&P 500 zyskał od dołka z 2009 r. aż 204 proc. USA już na tyle podniosły się z kryzysu, że Fed dokonał w grudniu pierwszej od 2006 r. podwyżki stóp procentowych i szykuje się na następne. – Stany Zjednoczone mają najsilniejszą, najtrwalszą gospodarkę na świecie – przekonywał w styczniowym orędziu o stanie państwa prezydent Barack Obama.

Pozostało jeszcze 91% artykułu

Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!

Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.

Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama