Demonstracje liczące po kilkaset tysięcy ludzi (według jednych największe protesty od 1789 r., według innych od 1968 r.), zamieszki, przerwy w dostawach paliwa na stacjach benzynowych, stojące pociągi, wyłączane elektrownie atomowe, powódź, zagrożenie terrorystyczne i stan wyjątkowy trwający od zamachów z listopada 2015 r. – kraj będący gospodarzem Euro 2016 pogrąża się w chaosie. Co prawda jest ekstremalnie mało prawdopodobne, by we Francji doszło do społecznej rewolty tak jak na Ukrainie czy w krajach arabskich, ale bez wątpienia francuskie społeczeństwo jest mocno wkurzone na rządzącą socjalistyczną ekipę. Czym ona zawiniła? Próbą reform, która upodobniłaby francuskie prawo pracy nieco bardziej do skandynawskiego lub niemieckiego.