1. Rzut karny Błaszczykowskiego
Seria rzutów karnych w meczu z Portugalią ma potencjał, aby po latach przyćmić legendę „meczu na Wembley" czy „meczu na wodzie". Kuba Błaszczykowski – bohater fazy grupowej, meczu ze Szwajcarią i zdaniem wielu najlepszy polski piłkarz turnieju – w decydującym momencie zawiódł siebie, drużynę i kibiców.
2. Eurogłupawka
„Pazdanomania", flagi w oknach i samochodach, pustoszejące ulice, rekordowe 16 mln osób oglądających ćwierćfinał – to główne objawy „choroby", która w czerwcu ogarnęła cały kraj. Sukces reprezentacji zjednoczył Polaków, bez względu na przekonania polityczne.
3. Walia w czwórce
Przed turniejem wielu ekspertów przekonywało, że wyspiarze nie wyjdą z grupy. Tymczasem z dorobkiem 7 punktów zajęli w niej pierwsze miejsce. Na pierwszym etapie fazy pucharowej pokonali Irlandię Północną, a w ćwierćfinale nie dali szans Belgom. Dopiero w półfinale okazali się słabsi od Portugalii. Awansując do najlepszej czwórki, Walijczycy i tak wykonali 200 proc. normy.
4. Islandia oraz jej kibice
Drużyna z podbiegunowej wyspy to – obok wspomnianej Walii – największa niespodzianka mistrzostw. Kraj o populacji zbliżonej do warszawskiego Mokotowa dotarł do najlepszej ósemki, po drodze rozprawiając się z Anglią. Dobre wrażenie zostawili po sobie nie tylko piłkarze, ale i kibice. Żywiołowy, nieszablonowy, świetnie zorganizowany i – co najważniejsze – kulturalny doping zrobił furorę, budząc podziw.
5. Skompromitowana Anglia
Postawa wyspiarzy to chyba największe sportowe rozczarowanie całego turnieju. Od pierwszego meczu grupowego Anglicy grali brzydki, siermiężny futbol. Ich braki w pełni obnażył dopiero mecz w 1/8 finału przeciwko Islandii, który przegrali 1:2.
6. Burdy Rosjan
Do Francji przyjechali kibice 23 drużyn z całej Europy. Zgodnie z niepisaną tradycją najgorsze wrażenie pozostawili po sobie Rosjanie. Bijatyki, burdy na stadionach i dewastowanie miast stały się wizytówką kibiców Sbornej.
7. Węgierscy kibice
Reprezentacja Węgier oraz jej kibice wrócili na europejskie salony po 44 latach przerwy. Piłkarze zrobili swoje, wychodząc z grupy, a fani – zdaniem wielu osób – wygrali rywalizację kibicowską. Madziarzy byli głośni, entuzjastyczni i świetnie zorganizowani. W ich poczynaniach i stadionowych przyśpiewkach nie zabrakło wątków nawiązujących do relacji polsko-węgierskich i znanego wszystkim „Polak, Węgier dwa bratanki...". W internecie można znaleźć filmiki, na których tysiące Węgrów skanduje hasło „Polska, Polska...".