Kwiecień na warszawskiej giełdzie zaczął się optymistycznie. WIG wzrósł przez ostatnie pięć sesji o 2,2 proc., co wpisuje się w korzystne historyczne statystyki dla tego miesiąca. Na koniec tygodnia humory popsuł inwestorom atak USA na Syrię oraz niejednoznaczna wymowa danych z amerykańskiego rynku pracy – spadek bezrobocia przy mniejszym od oczekiwanego wzroście liczby etatów. Ponadto na wykresach WIG i WIG20 analitycy dostrzegają formację głowy z ramionami (RGR), która dopiero formuje swoje prawe ramię. Jak w obliczu tych czynników ryzyka wyglądają perspektywy dla naszego rynku akcji?
Patrząc przez pryzmat historycznych statystyk, można pozostać optymistą. Przez ostatnich 26 lat szeroki WIG zyskiwał w kwietniu średnio 3,5 proc. Pod tym względem jest to czwarty najlepszy miesiąc w roku – po styczniu, lipcu i grudniu. Nawet jeśli nie będziemy uwzględniać wartości skrajnych – zwyżka o 41,9 proc. w 1995 r. i spadek o 24,2 proc. w 1994 r., to średnia pozostaje na wysokim poziomie 3,1 proc. Mediana też jest dodatnia i wynosi 1,9 proc. Przewaga byków widoczna jest również w relacji kwietniów wzrostowych do spadkowych – 15 do 11. Średni wzrost WIG podczas zwyżkowych miesięcy to 10,6 proc., a średni spadek podczas spadkowych to -6,1 proc. Przekładając te liczby na teoretyczne prognozy, możemy zarysować trzy warianty: optymistyczny, w którym WIG rośnie w tym miesiącu o 10,6 proc., do 64 050 pkt, optymalny, gdy zwyżkuje o 3,5 proc., do 60 000 pkt, i pesymistyczny, gdy spada o 6,1 proc., do 54 378 pkt.
Ostatni wariant wpisywałby się w dużej mierze w scenariusz wynikający z rysowanej na wykresie WIG formacji RGR. Do jej realizacji potrzebne jest jednak przebicie linii szyi, która znajduje się w okolicy 58 000 pkt. W przypadku WIG20 owa linia (zakładając, że prawe ramię dopiero się tworzy) znajduje się przy 2180 pkt, a zasięg potencjalnego spadku to 2030 pkt. Realizacja niedźwiedziego wariantu byłaby więc wyczekiwaną przez wielu pesymistów silniejszą korektą trwającej na GPW hossy.
Nastroje na GPW zależeć będą oczywiście w dużej mierze od tego, co dziać się będzie na Zachodzie. DAX rósł w minionym tygodniu w porywach 12 375 pkt i znalazł się zaledwie 15 pkt od historycznego maksimum. I choć tydzień frankfurcka giełda zakończyła pod kreską, to rekord wszech czasów wciąż jest w zasięgu byków. Do szczytu niewiele też brakuje S&P 500. Od kilku tygodni jest on w fazie korekty, która ma płaski kształt, i notowania oscylują przy 2350 pkt. Do rekordu brakuje więc 50 pkt, co nawet przy bardzo niskiej zmienności (rzadko na koniec dnia zmiana przekracza +/- 1 proc.) jest dystansem do pokonania w jeden lub dwa tygodnie.