W końcu lipca gospodarstwa domowe dysponowały na rachunkach bankowych środkami w wysokości 1022,9 mld zł, o 1,9 mld zł i 0,2 proc. więcej niż miesiąc wcześniej. Już komentując czerwcowe dane – kiedy saldo na rachunkach bankowych gospodarstw domowych wzrosło zaledwie o 0,1 proc. – Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej, zwracał uwagę, że roczna dynamika depozytów systematycznie spada i pozostaje marginalna zwłaszcza na tle dynamiki płac, poziomu inflacji, ale również nie tak dawnej praktyki, gdy dynamika depozytów silnie rosła.

– Wciąż doświadczamy tu złożenia kilku czynników negatywnie oddziałujących na poziom depozytów. Po pierwsze, reakcja klientów na podwyższoną inflację. Podwyższone nagle koszty utrzymania skłaniają do sięgnięcia do zasobów, robione są też dodatkowe większe zakupy – wyprzedzające inflację – tłumaczy. – Na poziom depozytów w bankach wpływa też to, że transmisję zmiany stóp procentowych przez NBP dobrze widać w rosnących cenach kredytów, ale już słabiej w ofertach oprocentowania depozytów. Niskie stopy powodują też to, że wkłady w bankach nie są chronione przed stratami związanymi z inflacją. Postępuje więc również migracja części środków do innych form lokowania oszczędności – w tym do obligacji skarbowych – zauważał.

W ciągu siedmiu miesięcy z banków odpłynęło nieco ponad 23 mld zł. W lipcu resort finansów sprzedał obligacje detaliczne za 10.333 mln zł, a sprzedaż od początku roku sięgnęła 41 mld zł. Na pewno część z tej kwoty pochodziła z bankowych depozytów.