Od początku III kwartału obserwujemy silną rotację kapitału z dotychczasowych zwycięzców hossy AI, tj. spółek półprzewodnikowych do innych sektorów i mniej popularnych spółek IT. Powstaje oczywiste pytanie, czy jest to jeszcze okazja inwestycyjna, czy nieco trwalsza zmiana tendencji. Ostatnie wyniki spółek azjatyckich, jak SK Hynix czy Samsung, nie uratowały tych spółek przed silną wyprzedażą. Patrząc na amerykańskie spółki, jak Micron czy AMD, ich notowania się jeszcze bronią na dolnych poziomach wsparcia, ale, patrząc na ostatnie tendencje rynkowe może się to zmienić. Warto oczywiście zaznaczyć, że spółki z tego sektora mają za sobą bardzo dynamiczne wzrosty i pomimo silnych spadków, utrzymują 3-cyfrowe stopy zwrotu od początku roku, co oznacza, że dalej mają z czego spadać. Poza klasycznymi pytaniami o bańkę inwestycyjną pojawiają się oczywiste wątpliwości o utrzymanie tempa wydatków inwestycyjnych związanych z AI przez największe spółki oraz źródła ich finansowania i jego kosztu. Skala inwestycji i finansowania ich długiem jest tak duża, że koszt długu zaczął sukcesywnie rosnąć. Podaż nowych obligacji od firm z branży sztucznej inteligencji (AI) w tym roku osiągnęła już 270 miliardów dolarów na początku lipca, prawie dwukrotnie więcej niż w całym 2025 r. Szacuje się, że całkowita wartość emisji długu o ratingu inwestycyjnym przez największe spółki może w tym roku wynieść około 2 biliony dolarów. Ostatnio dość gorący był przykład Mety, która w ciągu roku zwielokrotniła swoje zadłużenie i poszukuje dalszego finansowania swoich inwestycji. Również opublikowana skala wydatków przez Alphabet wzbudziła wątpliwości inwestorów. Do tego równania dołożyć należy konkurencję z Chin, o której dyskusja rozgorzała przy okazji giełdowego debiutu chińskiego producenta układów pamięci CXMT.

Spółkom IT nie pomaga jeszcze jeden czynnik, powiązany nieco ze wskazanymi powyżej problemami. Inwestorzy rozsądnie poszukiwali aktywów, które mogłyby chronić portfele przed inflacją i deprecjacją walut. Akcje amerykańskie, a zwłaszcza akcje spółek technologicznych o dużej kapitalizacji, dobrze spełniły tę rolę, zapewniając wysokie realne stopy zwrotu, solidny wzrost zysków i nieskazitelne bilanse. Znaczne zadłużenie firm technologicznych sprawia, że stają się one mniej atrakcyjnym zabezpieczeniem przed inflacją i dewaluacją walut. Jednocześnie zmiany w perspektywach fiskalnych i monetarnych oznaczają, że obligacje mogą wymagać ponownego rozważenia.

Kolejnym znakiem zapytania jest dalsza polityka Fed. Przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie (intencjonalnie nie omawiam poszczególnych zwrotów akcji tej epopei) z dużym prawdopodobieństwem może zmusić Fed do podwyżek stóp procentowych jeszcze w tym roku, co już przekłada się na wyceny spółek IT (mocno wrażliwych na zmiany rynkowych stóp procentowych, w szczególności w kontekście rosnącego zadłużenia). A od objęcia urzędu przez Kevina Warsha zmieniła się komunikacja z posiedzeń tego gremium, w szczególności rezygnacja z języka forward guidance. Cisza rodzi niepewność, która wspiera nerwowość inwestorów. Z drugiej strony warto pamiętać, że narracja inwestorów w kontekście bazowego tematu, czyli rotacji kapitału i spadków producentów półprzewodników zmieniała się już w ostatnich kwartałach tyle razy, że dzisiejsze powody do spadków mogą stać się dość szybko platformą do wzrostów. Warto mieć to z tyłu głowy, planując przebudowę portfela.