Dla indeksu dużych spółek, któremu w biciu rekordów utrudniają duże dywidendy płacone przez blue chipy, był to pierwszy rekord od 2007 roku. I tu rodzi się pytanie: czy te rekordy na otwarciu miesiąca, które mają miejsce po bardzo mocnym lipcu na GPW, stanowią zapowiedź dalszych wzrostów?

Historycznie sierpień na giełdzie w Warszawie jest miesiącem przeciętnym. Takim bardzo wakacyjnym. Dość nudnym. Miesiącem odpoczynku po najlepszym miesiącu w roku, czyli lipcu. I ta historyczna zależność (i statystyka) ma szanse się sprawdzić. Bo faktycznie lipiec był świetnym miesiącem na GPW, więc powtórzenie jego wyniku w sierpniu będzie trudne, a jednocześnie oczekiwanie, że nagle nastroje na giełdzie zmienią się o 180 stopni i inwestorzy masowo zaczną realizować zyski jest bezzasadne. Lipiec był na GPW najlepszym miesiącem od stycznia 2025 roku. Indeks WIG20 zamknął go wzrostem o 9,28 proc., a WIG urósł o 8,67 proc. W obu przypadkach większe wzrosty miały miejsce właśnie na początku 2025 roku. Indeks mWIG40 urósł w poprzednim miesiącu o 8,51 proc. W jego przypadku był to najlepszy miesiąc od stycznia tego roku. Po tak mocnym lipcu wyhamowanie wzrostów w sierpniu wydaje się naturalnym scenariuszem. Zgodnie zresztą z historycznym wzorcem. Być może skorzysta na tym sWIG80, który jako jedyny w lipcu odstawał od reszty, konsolidując się w strefie 30500-31000 pkt. po czerwcowej korekcie. Sytuacja, w której role się odwracają i indeks małych spółek mocniej rusza do góry, wspinając się na nowe rekordy, podczas gdy szeroki rynek stoi w miejscu, nie byłaby tu żadnym zaskoczeniem.

Wyhamowanie wzrostów w sierpniu staje się prawdopodobne również z innego powodu. Inwestorzy mogą bardziej ostrożnie podchodzić do zakupów akcji przed wrześniem. Nie tyle dlatego że, odnosząc się do wyżej opisanych statystyk, wrzesień to historycznie słaby miesiąc na giełdach. Bardziej dlatego, że faktycznie wrzesień w tym roku może być nieco słabszy. Przynajmniej jeżeli to oceniać z obecnej perspektywy. Przede wszystkim nastroje na rynkach globalnych psuć może oczekiwanie na ewentualne wrześniowe podwyżki stóp procentowych przez amerykański Fed, Europejski Bank Centralny i prawdopodobnie Bank Anglii..

Wyhamowanie wzrostów, a nawet lekka korekta na GPW w sierpniu, jest prawdopodobnym scenariuszem, ale już mocna realizacja zysków jest mniej prawdopodobna niż dalszy silny rajd w górę. Dlaczego? Głównie dlatego, że na horyzoncie brak jest mocnych czynników ryzyka. Po tym, jak warszawskiej giełdy (i wielu innych rynków akcji) w sposób trwały nie wystraszyły, ani wojna na Bliskim Wschodzie, ani też niedawne obawy o spółki technologiczne, trudno wskazać taki czynnik, który doprowadziłby teraz do głębszej przeceny.

A nawet jeżeli taka przecena by się zdarzyła, to realne, że zostałaby przez inwestorów odebrana jako okazja do kupna przecenionych akcji. I trudno się temu dziwić. Rozpoczęty na GPW sezon publikacji wyników za II kwartał pokazuje, że spółki nie tylko dowożą wyniki, ale w wielu przypadkach te okazują się lepsze od prognoz analityków. Jeżeli dodać do tego mocne dane płynące z polskiej gospodarki, to naprawdę nie ma powodu, żeby gremialnie teraz sprzedawać akcje.