Interwencja jako plaster, nie lekarstwo
Skoordynowana akcja USA i Japonii, pierwsza od 1998 roku, faktycznie zrobiła swoje w krótkim terminie – jen zyskał nawet 5%, a USDJPY zszedł poniżej psychologicznej bariery 160. Zwracam jednak uwagę, że mechanizm tej interwencji był nietypowy: Departament Skarbu USA sprzedawał euro, a nie dolary, by kupować jena, co miało chronić rynek amerykańskich obligacji przed wymuszoną wyprzedażą przez Japonię. Traktuję to jako sygnał, że Waszyngton bardziej martwił się o stabilność rynku Treasury niż o sam kurs jena – a to oznacza, że interwencja była narzędziem defensywnym, nie strategicznym zwrotem w polityce walutowej.
Fundamenty nadal ciążą jenowi
Na wykresie USDJPY widać wyraźnie, że po gwałtownym spadku para znalazła się w skrajnie wyprzedanym obszarze – RSI zjechał poniżej 30, a cena przecięła wszystkie kluczowe średnie EMA (50, 100, 200), co technicznie sugeruje możliwość odbicia korekcyjnego w najbliższych sesjach, ale patrząc na przełamujące się średnie, można byłoby zaryzykować stwierdzenie, że długoterminowe trendy zostały odwrócone.
Najprawdopodobniej o realnym odwróceniu można będzie mówić tylko wtedy, gdy zmieni się fundamentalny obraz różnicy stóp procentowych między Fedem i Bankiem Japonii. Fed wciąż utrzymuje stopy na wysokim poziomie, a rynek ogranicza oczekiwania na szybkie luzowanie, tymczasem BoJ prowadzi normalizację w tempie, które określiłbym jako zbyt ostrożne, by samodzielnie odwrócić presję na jena. Dopóki ten spread realnych stóp pozostaje szeroki, jen będzie wspierany "bardziej przez ryzyko kolejnej interwencji niż przez krajowe fundamenty monetarne", co w praktyce oznacza rynek czekający na następny sygnał z Tokio, a nie trwałą zmianę narracji. Z ostatniej historii wiemy, że system ten nie był w stanie zatrzymać potężnej fali słabości waluty Japonii.
Co dalej z USDJPY
Dodatkowym czynnikiem, który może być istotny w kolejnych tygodniach, jest ryzyko geopolityczne i sytuacja na rynku ropy – Japonia jako importer energii jest szczególnie wrażliwa na wzrost cen surowca, co przy silnym dolarze jako "bezpiecznej przystani" może ponownie ciążyć jenowi. Interwencja skutecznie wybiła poziom 160 jako granicę bólu dla japońskich władz, jednak póki różnica stóp procentowych działa na niekorzyść jena, każde silniejsze odreagowanie USDJPY w górę będzie testem trwałości tego ruchu, a nie potwierdzeniem nowego trendu. Z perspektywy analizy technicznej być może 200-dniowa wykładnicza średnia krocząca okaże się ważnym testem trwałości determinacji sprzedających, o ile oczywiście na parze zobaczymy odbicie do tych stref.
Mateusz Czyżkowski
Analityk Rynków Finansowych XTB