Na rynkach obligacji wciąż nie brakuje stresu, a co więcej, odczuwają go inwestorzy, patrząc na notowania papierów takich krajów, jak USA czy Japonia. Europa, a zwłaszcza Polska, mimo swoich wad jawi się jako o wiele bardziej przewidywalny rynek, choć i u nas z maja inwestorzy zadowoleni nie będą.

5,54 %

sięga obecnie rentowność polskich dziesięcioletnich papierów skarbowych.

4,46 %

– poziom dochodowości rządowych, dziesięcioletnich obligacji Stanów Zjednoczonych

2,54 %

wynosi oprocentowanie papierów dziesięcioletnich naszych zachodnich sąsiadów.

Po nawet ponad 3-proc. zyskach funduszy krajowych obligacji w kwietniu maj najpewniej zakończy się stratami. Na rynek nadeszła korekta, która zniosła ponad połowę kwietniowego wzrostu. Sporo jednak wskazuje na to, że w wyznaczonym w poprzednim miesiącu kierunku polskie obligacje będą się poruszać w kolejnych kwartałach m.in. za sprawą niechęci inwestorów do USA. – Wysoka zmienność rynku amerykańskich obligacji skarbowych będzie prowadziła do szukania alternatyw przez inwestorów instytucjonalnych – jej beneficjentem powinien być głównie rynek europejski, który ma przed sobą dość jasną ścieżkę stóp procentowych i wygląda najlepiej z perspektywy inflacji – komentuje Kamil Cisowski, dyrektor analiz i doradztwa inwestycyjnego w DI Xelion. Jak przyznaje, dotyczy to także Polski, w przypadku której główna niepewność jest związana ze zmiennością Adama Glapińskiego, prezesa NBP, i wątpliwościami co do tego, jak silne jest poparcie dla obniżek stóp wśród reszty członków RPP. – Nawet przy założeniu uwolnienia cen energii scenariusz powrotu inflacji do przedziału dopuszczalnych wahań od celu NBP wydaje się na razie bazowym, a to pozostawia Radzie potężną przestrzeń do obniżek stóp. Głównym argumentem za polskim długiem skarbowym długoterminowym są dla nas więc oczekiwania na wyraźne hamowanie dynamiki cen – podkreśla.

Czytaj więcej

Europejskie i polskie obligacje mają jaśniejsze perspektywy niż USA

Ryzyko może także nieco zelżeć po II turze wyborów prezydenckich. – Już od ponad roku argumentujemy, że zbliża się czas obligacji skarbowych. Prawdopodobnie nigdy nie trafimy dokładnie w dołek cen (szczyt rentowności), dlatego zalecamy stopniowe nabywanie jednostek funduszy obligacji skarbowych – przyznaje Mariusz Zaród, zastępca dyrektora departamentu inwestycyjnego w Quercus TFI. – W obecnym środowisku tego typu fundusze powinny się najlepiej zachowywać. To nie będzie krótki ruch, na który część inwestorów może się nie załapać. Przystanki, na których będzie jeszcze można wskoczyć do rozpędzającego się pociągu, pojawiają się co jakiś czas. Z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie – przyznaje Zaród. Jak zauważa, w ostatnich tygodniach rentowności polskich obligacji podskoczyły m.in. za sprawą zwrotu w komunikacji Glapińskiego. – Dodatkowo dochodzi ryzyko polityczne związane z oczekiwaniem na wyniki II tury wyborów prezydenckich. Wydaje się, że to ryzyko po weekendzie zminimalizuje się, a inwestorzy na rynku długu zajmą się fundamentami – uważa ekspert Quercus TFI. – Te są wszak bardzo pozytywne – podkreśla.