Wyliczenia są odrobinę naciągane, bo zarówno w maju, jak i w czerwcu dominujący udział w zapadających w tym czasie obligacjach mają dwie serie papierów PKN Orlen oferowanych w publicznych emisjach cztery lata temu inwestorom indywidualnym. Każda z nich ma wartość 200 mln zł, ale od czasu emisji papiery warte co najmniej 125 mln zł przewędrowały do portfeli inwestorów instytucjonalnych (tyle wykazują OFE i TFI w sprawozdaniach). Ci, którzy trzymali obligacje do dnia wykupu, są zapewne zadowoleni – Orlen nie płacił dużo (1,5 pkt proc. ponad WIBOR 6M), ale więcej niż można było w tym czasie zarobić na lokacie czy obligacjach skarbowych. A przy tym Orlen może pochwalić się ratingiem inwestycyjnym (BBB-).
Zapewne część inwestorów zechce rozejrzeć się za możliwością ponowienia inwestycji, o ile rynek będzie miał dla nich ofertę.
Rynek pierwotny
Obligacje firm na Catalyst zapadające w maju
Nie bez znaczenia jest fakt, że za sukces emisji Orlenu sprzed czterech lat odpowiadał przede wszystkim DM PKO BP, choć same obligacje oferowane były przez konsorcjum domów maklerskich. Jednak wyniki innych emisji publicznych przeprowadzanych przez ten dom maklerski i jego rywali nie pozostawiają wątpliwości, kto w Polsce jest w stanie uplasować emisję adresowaną do inwestorów indywidualnych w jeden dzień, nawet jeśli jej wartość to 200 mln zł. Dlatego to głównie ten dom maklerski powinien wyjść do klientów z nową ofertą, jeśli nie chce, aby zaczęli oni szukać innych produktów na własną rękę.
Aktualnie DM PKO BP obsługuje publiczne programy emisji obligacji Bestu, Kruka i prawdopodobnie wkrótce będzie głównym oferującym papiery Echo Investment. Teoretycznie jest to grupa na tyle znacząca, że łączna wartość emisji, której można się spodziewać w najbliższych tygodniach, powinna zaspokoić rozbudzone apetyty obligatariuszy Orlenu. Zresztą w ostatnim tygodniu kwietnia płocki koncern poinformował, że zamierza przeprowadzić program publicznych emisji obligacji o wartości 1 mld zł (a więc takiej samej jak program z lat 2013–2014). Podaży więc nie zabraknie, pytanie tylko o terminarz.
Best już wcześniej zapowiadał, że w maju chciałby dokończyć program publicznych emisji, co oznaczałoby ofertę rzędu 60 mln zł. Działań Kruka przewidzieć nie sposób – w ramach pierwszego programu publicznych emisji skończyło się na jednej ofercie wartej 15 mln zł, ostatni program został wykorzystany w całości (300 mln zł) i to w ciągu pół roku, obecnie zaś Kruk zdaje się nie potrzebować wsparcia inwestorów, lecz jedna duża inwestycja może te spekulacje obalić. Echo też nie jest na musiku, ale w jego przypadku możemy spodziewać się próby pozyskania środków relatywnie szybko, być może również w maju. W tym wypadku program emisji publicznych wart jest 300 mln zł.
Oczywiście nie tylko DM PKO BP ma ofertę dla rynku. Zapewne tradycyjnie z emisją wystąpi Getin Noble Bank, zwłaszcza że w czerwcu zapadają jego obligacje starszej serii na 60 mln zł. Po sukcesie pierwszej emisji ofertę może ponowić GetBack, co zresztą zapowiadał. Inwestorzy mogą też mieć nadzieję na emisję papierów Victorii Dom, która przeszła już procedurę zatwierdzania prospektu (50 mln zł), będzie to jednak jedna z mniejszych ofert publicznych przeprowadzanych na podstawie prospektu, jeśli tylko program emisji zostanie rozłożony na raty. Warto odnotować, że program publicznych emisji o podobnej wielkości awizowała na początku kwietnia Pragma Faktoring, choć nadal brak wzmianki o złożeniu dokumentów na stronie Komisji Nadzoru Finansowego.
Z naszych informacji wynika, że również inne firmy przygotowują się do składania wniosków o zatwierdzenie prospektów emisyjnych o podobnej wielkości, ale tych ofert możemy spodziewać się zapewne dopiero w II połowie roku.
Na inwestorów czekać też będą kolejne tzw. małe emisje publiczne. Takich emisji nie trzeba zapowiadać z wyprzedzeniem, więc na 100 proc. nie wiadomo, czy wartość małych emisji publicznych w tym roku będzie rosła, ale skoro już w kwietniu udało się osiągnąć 79 mln zł (więcej niż w całym 2016 r.), można założyć, że chętnych do emitowania papierów w tym trybie nadal nie będzie brakowało.
Rynek wtórny
Rynek obligacji nie kończy się, ani nawet nie zaczyna, na inwestorach indywidualnych. Tylko w maju zapadają papiery warte 1,75 mld zł (383 mln zł, jeśli nie uwzględniać obligacji BGK), w całym II i III kwartale będzie to odpowiednio 5,8 i 4,5 mld zł (3,7 mld zł i 4 mld zł, jeśli pominąć BGK).
Są to kwoty jak na nasz rynek monstrualne, wszak wartość wszystkich obligacji korporacyjnych (w tym bankowych) notowanych na Catalyst to 67 mld zł. Wykupy obligacji, o ile nie zostaną zastąpione nowymi emisjami, mogą zrobić znaczne spustoszenie w portfelach OFE i funduszy inwestycyjnych. Miejsce po zapadających obligacjach trudno zapełnić na rynku wtórnym ze względu na jego niską płynność, choć uwaga ta w mniejszym stopniu dotyczy emisji publicznych – w marcu wartość obrotów sesyjnych wyniosła w ich wypadku 45,7 mln zł (średnia miesięczna z wcześniejszych 12 miesięcy to 43,8 mln zł), wobec 94,1 mln zł obrotów sesyjnych zanotowanych na całym rynku – znacznie łatwiej jest kupić na rynku wtórnym emisje publiczne niż jakiekolwiek inne papiery, może z wyjątkiem obligacji Cyfrowego Polsatu.
W maju na Catalyst w nowe okresy odsetkowe wchodzi 110 serii obligacji firm, banków i gmin. Początek nowego okresu odsetkowego pozwala zawierać inwestorom indywidualnym transakcje po czystych cenach, niepobrudzonych narosłymi odsetkami.
Studnia popytu nie wyschnie w tym roku
Zakończona w minionym tygodniu emisja publiczna GetBacku była pod pewnymi względami ofertą rekordową. Dotąd nie zdarzyło się bowiem, aby w ramach oferty publicznej skierowanej do inwestorów indywidualnych o wartości 60 mln zł lub wyższej emitent zdołał pozyskać całą kwotę, nie korzystając z usług DM PKO BP. Wyjątkami od tej trochę pokrętnej, acz sprawdzonej reguły są ubiegłoroczne emisje obligacji Alior Banku (150 mln zł i 70 mln zł pozyskanych siłą własnej sprzedaży) oraz Getin Noble Banku, który również pozyskał w ub.r. 60 mln zł w jednej emisji (w lipcu), a w przeszłości uplasowanie nawet 100 mln zł wydawało się dla banku fraszką, także przy oparciu sprzedaży na własnych siłach. Na dobrą sprawę wcześniej tylko raz podjęto próbę pozyskania większej kwoty „za plecami" DM PKO BP – w grudniu 2014 r. publiczną emisję o wartości 65 mln zł przeprowadził Capital Park, który korzystając z usług Noble Securities, pozyskał wówczas ostatecznie blisko 54 mln zł. Kwoty rzędu 50 mln zł pojawiały się w tym kontekście częściej, ale 60 mln zł do tej pory nie padło ani razu.
Powyższe potwierdza nie tylko, kto zajmuje dominującą pozycję na rynku, ale także jak bardzo uzależniony od bankowych grup kapitałowych jest nasz rynek. Niezależni brokerzy wciąż odgrywają na nim marginalną rolę, a ubiegłoroczna emisja Banku Pocztowego przeprowadzona siłami Ipopemy i Expandera (50 mln zł) bardziej potwierdza, niż zaprzecza tej regule. Mniejsze i niezależne domy maklerskie z powodzeniem plasują tzw. małe emisje publiczne i wypracowały sobie w tej części rynku pewną pozycję (jak DM Michael Strom czy Polski Dom Maklerski), są też w stanie przeprowadzać duże oferty prywatne, docierając do inwestorów instytucjonalnych (w ubiegłym tygodniu DM Navigator uplasował obligacje Lokum Deweloper za 75 mln zł), ale jeśli chodzi o większe emisje publiczne, sufitem wydają się dziś zdolności BDM do zamykania emisji PCC Rokita lub PCC Exol (po 20–25 mln zł).
Wsparciem dla rynku są więc bankowe domy maklerskie, a wśród nich DM PKO BP zdołał się wykreować na rynkowego lidera. Ale i w przypadku agenta detalicznych obligacji skarbowych (4,6 mld zł w 2016 r.) kieszenie inwestorów detalicznych w końcu mogą się okazać nie dość głębokie. Decyzja Orlenu o przeprowadzeniu publicznych emisji oznacza, że w tym roku wartość ofert przeprowadzanych na podstawie prospektów ma realne szanse przekroczyć 2 mld zł. Całkowity popyt w tego rodzaju emisjach przeprowadzonych w ub.r. sięgnął 3 mld zł (dwukrotnie przekraczając wartość przeprowadzonych ofert), kupujący mają więc w rezerwie sporo sił, przynajmniej tak długo, jak długo lider rynku jest do ofert nastawiony pozytywnie.