Podjęta decyzja była jednogłośna. Warte podkreślenia jest to, że wstrzymanie się z decyzją o zmianie stopy było w pełni wycenione przez rynek – istotny w tym przypadku był aspekt komunikacyjny i projekcje jaką prezentują poszczególni członkowie FOMC, a przede wszystkim nowy przewodniczący tego organu, czyli Kevin Warsh.

Te elementy niestety okazały się zdecydowanie bardziej jastrzębie niż oczekiwania rynkowe. Projekcje na wykresie kropkowym prezentowanym przez FED zamknęły się medianą na poziomie 3,8 proc. na koniec 2026 podczas gdy jeszcze w marcu był to poziom 3,4proc., co praktycznie przekreśla scenariusz dalszych cięć stóp.

Reakcja rynku była natychmiastowa – po konferencji inwestorzy zaczęli wyceniać możliwą podwyżkę już w październiku. Inwestorzy aktywni na rynku długu mogli natomiast zaobserwować ruch przede wszystkim na krótkim końcu krzywej dochodowości. Rentowność obligacji dwuletnich skoczyła powyżej poziomu 4,2proc. co oznacza najwyższy poziom od lutego 2025 roku, wracając jednak później do poziomu 4,15proc.

Długi koniec krzywej reprezentowanej przez rentowności obligacji 10-letnich również początkowo wzrósł, ale powrócił poniżej poziomu 4,2proc. Można więc zauważyć, że nastąpiło wypłaszczenie się krzywej, a sam dolar umocnił się.

W przypadku Polski, sytuacje takie jak obecnie obserwowane zwykle ciążą polskiemu rynkowi i naszej walucie, jednak dane z naszej gospodarki pozostają wspierające.