Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak darmowe i otwarte modele AI z Chin zagrażają dominacji amerykańskich gigantów technologicznych.
  • Na czym polega starcie dwóch strategii rozwoju AI: zamkniętych ekosystemów USA i otwartych modeli z Chin.
  • Dlaczego dla wielu firm „wystarczająco dobry” model AI okazuje się lepszy niż najdroższe rozwiązania.
  • Jak inwestycje w infrastrukturę i dojrzałość modeli open source ukształtują ceny na rynku AI.

DeepSeek, chiński model sztucznej inteligencji wywołał spore zawirowania na rynkach w lutym 2025 r. Pojawienie się jego wariantu R1 porównywano z wystrzeleniem przez Sowietów Sputnika w 1957 r. Inwestorzy przestraszyli się tego, że Chińczycy potrafią tworzyć dobre modele sztucznej inteligencji, niższym kosztem niż zachodnie firmy. Doprowadziło to do wyprzedaży akcji amerykańskich spółek technologicznych. Ta przecena była jednak krótkotrwała, a inwestorzy dosyć szybko wrócili do delektowania się hossą i boomem na AI. Niedawno sytuacja się powtórzyła. Doszło do ostrej wyprzedaży spółek technologicznych, bo chiński start-up Moonshot stworzył model sztucznej inteligencji Kimi3. Okazał się on pod względem niektórych wskaźników równie dobry jak tak zaawansowane modele jak GPT 5.6 Sol firmy OpenAI czy Claude Fable 5 spółki Anthropic. Co więcej, Moonshot udostępnił swój model za darmo (po kilku dniach musiał przerwać rejestrację nowych użytkowników, bo jego serwery stały się zbyt obciążone). To również model w wersji otwartej, co oznacza, że każdy, kto go ściągnął może go modyfikować dla swoich potrzeb. To wywołało szok na rynkach. Pojawiła się bowiem bezpłatna alternatywa dla drogich modeli sztucznej inteligencji.

Obawy o kontrolę

Amerykańscy oficjele oraz firma Anthropic oskarżyli firmę Moonshot o to, że szkoliła swój model AI na treściach dostarczanych przez inne modele. Chińczycy temu zaprzeczają. Pojawiają się jednak pomysły, by zakazać stosowania ich modeli sztucznej inteligencji w USA, ze względów bezpieczeństwa narodowego.

Foto: GG Parkiet

Według „The Wall Street Journal”, w ciągu ostatniego roku amerykańscy urzędnicy odpowiedzialni za bezpieczeństwo rozważali szereg środków mających na celu zaostrzenie polityki wobec chińskich firm AI rozwijających otwarte modele – powiedziały osoby zaznajomione z tymi dyskusjami. Rozważano m.in. dodanie tych firm do czarnych list handlowych, wydanie ostrzeżeń bezpieczeństwa dotyczących chińskich spółek AI oraz ewentualne rozporządzenie wykonawcze celujące w otwarte modele. Jak dodali rozmówcy, rozbieżności wewnątrz administracji uniemożliwiły dotychczas podjęcie jakichkolwiek takich działań.

Czytaj więcej

Silne odbicie na giełdach. KOSPI zyskał prawie 20 procent

„Jednym z prawdopodobnych skutków świata zdominowanego przez otwarte modele AI jest pełny AI-komunizm, który dokładnie proponują Chiny: zamiast produktu rynkowego, AI ma być „dobrem publicznym”, które ostatecznie będzie dostarczane przez państwo jako rodzaj „cyfrowej infrastruktury publicznej” – napisał na platformie X Dean Ball, szef strategicznych perspektyw w OpenAI.

Dyrektor generalny Anthropic, Dario Amodei, od lat ostrzega przed ryzykiem potężnych i otwartych systemów AI. W niedawnym wywiadzie dla Bloomberga stwierdził, że modele AI posiadające zaawansowane zdolności cyberbezpieczeństwa, które są dostępne do bezpłatnego pobrania, mogą być szkodliwe. „To poważne zmartwienie” – powiedział w czerwcu.

- Pierwsza liga to dziś wyścig dwóch mocarstw: USA i Chin, które wspólnie odpowiadają za zdecydowaną większość globalnego zużycia tokenów i wdrażanych rozwiązań w firmach. Amerykańscy giganci stawiają na zamknięte ekosystemy i monetyzację chmury, podczas gdy Chiny masowo udostępniają potężne modele o otwartym kodzie. To walka o globalne standardy i architekturę przepływu danych, czyli strategiczne wpływy. Chińskie modele nie muszą wygrywać każdego testu wydajności, wystarczy, że są wystarczająco dobre, by stanowić tańszą i możliwą do samodzielnego wdrożenia alternatywę dającą państwom i firmom technologiczną niezależność – mówi „Parkietowi” Krzysztof Banasiak, dyrektor ds. produktów i technologii w Alsendo.

Czytaj więcej

Microsoft mocno zyskał po wynikach, Meta ostro traciła

Wybór rynkowy

Amerykańskie spółki coraz częściej korzystają z chińskich modeli AI. Przyciąga ich przede wszystkim niska cena połączona z wystarczająco dobrą jakością. Według danych OpenRouter – platformy oferującej dostęp do wszystkich głównych modeli AI w jednym miejscu i śledzącej ich wykorzystanie – czołowe chińskie modele DeepSeek i Z.ai wyprzedziły na niej amerykańskie odpowiedniki, takie jak Claude Anthropica czy ChatGPT OpenAI.

– Spółki zaczynają zdawać sobie sprawę, że nie potrzebują najlepszego modelu – mogą używać szybszych i tańszych modeli – stwierdził w rozmowie z „Financial Timesem” Eugene Cheah, prezes platformy AI Featherless AI.

– Zamknięte rozwiązania z USA wyznaczają rynkową elitę, wciąż wyprzedzając konkurencję i świetnie radząc sobie z szerokim spektrum zadań. Jednak z inżynierskiego punktu widzenia, dobrze dotrenowany model otwarty, zaprzęgnięty do konkretnego, wąskiego procesu biznesowego, często dorównuje lub prześciga droższych, chmurowych odpowiedników, obniżając przy tym koszty. Koszt sztucznej inteligencji przestaje być dyktowany wyłącznie przez abonamenty u największych dostawców. Producenci sprzętu takiego jak Nvidia, AMD czy Dell dostarczają już maszyny gotowe do uruchamiania niezależnych agentów w naszych serwerowniach czy wręcz na biurkach. Granice jakościowe powoli się zacierają, a końcowa cena inteligencji dla biznesu będzie wynikiem arbitrażu między subskrypcją w chmurze a inwestycją we własną infrastrukturę – wskazuje Banasiak.

Foto: GG Parkiet

Jego zdaniem, jesteśmy obecnie w fazie „promocyjnej” cyklu związanego ze sztuczną inteligencją. Giganci technologiczni obecnie inwestują ogromne pieniądze w rozbudowę centrów przetwarzania danych. – Pod koniec dekady rynek prawdopodobnie zacznie znacznie mocniej rozliczać te inwestycje z rentowności. Wtedy dostawcy chmurowi będą zmuszeni pokazać twarde zyski, co może prowadzić do wzrostu cen. Co ważne, po zakończeniu tej potężnej fali inwestycji, spadnie nagle popyt na podzespoły od największych graczy. Wywoła to wyraźną korektę i spadek cen sprzętu, co idealnie napędzi trend inwestowania we własną, prywatną infrastrukturę. Ta tańsza infrastruktura lokalna w połączeniu z dojrzałymi modelami open source stworzy naturalny sufit cenowy, chroniąc biznes przed drenażem marż przez chmury – prognozuje Banasiak. Nie spodziewa się więc, by chińskie modele AI zabiły hossę technologiczną. – Z pewnością czekają nas ostre korekty, gdy rynek w końcu zweryfikuje, kto realnie na AI zarabia, a kto jedynie przepala kapitał. Nie spodziewam się jednak załamania trendu. Sztuczna inteligencja napędza dziś realną produktywność, a rynek po prostu wchodzi w fazę biznesowej dojrzałości – uważa Banasiak.

Możliwe więc, że na rynku znajdzie się miejsce zarówno dla tanich czy wręcz bezpłatnych chińskich modeli AI, jak i dla bardziej zaawansowanych modeli tworzonych na przykład na potrzeby wojska, rządów czy gigantów finansów.

– Ostatecznie większość z nas, ogromna większość, ponad 90 proc., nie potrzebuje modeli Mythos ani Fable firmy Anthropic. Po prostu tego nie potrzebujemy. Potrzebujemy czegoś wystarczająco dobrego – przekonuje Curt Meinhold, prezes platformy cyfrowej LillyList.

Yang Zhilin, młody wizjoner, który zagraża potentatom

Spółka Moonshot AI została założona trzy lata temu przez Yang Zhilina, mającego wówczas 32 lata chińskiego inżyniera oprogramowania. Yang studiował na pekińskim Uniwersytecie Tsinghua, gdzie był uczniem profesora Tang Jie, który założył w 2019 r. inny prominentny startup AI – Z.ai. - To najzdolniejszy i najbardziej wyjątkowy student, jakiego spotkałem w ostatnich latach – powiedział Tang w 2014 r., rekomendując Yanga do stypendium. Yang następnie wyjechał na studia doktoranckie z informatyki na Carnegie Mellon University, gdzie jego promotorem był Ruslan Salakhutdinov, były dyrektor ds. AI w Meta i Apple. Założyciel Moonshot AI na studiach odrzucił ofertę zatrudnienia na wysokim stanowisku w Apple. Postanowił robić karierę w Chinach i założyć własną spółkę. - Widzieliśmy ogromne możliwości: wsparcie rządu i kapitału venture, a także postępy, jakich Chiny dokonały w edukacji w ciągu ostatnich kilku dekad. Wszystko to stworzyło sprzyjające warunki dla startupów AI - mówił w wywiadzie dla państwowych chińskich mediów w 2024 r. W podcaście z tego samego roku powiedział zaś, że nazwa startupu nawiązuje do jego ulubionego albumu brytyjskiego zespołu Pink Floyd – „Dark Side of the Moon” – w nadziei, że firma „dokona czegoś, co stworzy ogromną wartość, ale będzie też ekstremalnie trudne – tak jak lądowanie na Księżycu”. Spółka Moonshot AI szybko zyskała ogólnokrajową sławę po wydaniu pierwszego modelu Kimi (nazwanego imieniem, którym Yang posługiwał się w USA) w 2023 r. W tym samym roku startup pozyskał niemal 300 mln USD w dwóch pierwszych rundach finansowania. Moonshot AI planuje zadebiutować na giełdzie w Hongkongu. Być może stanie się to pod koniec obecnego roku. Niektóre szacunki wyceniają tę spółkę na 30 mld USD. Jej udziały należące do Yanga mogą więc być warte kilka miliardów dolarów. Założyciel Moonshot AI przyznaje, że ma ambicję zmieniania świata. - Wierzymy w demokratyzację inteligencji. Dzięki otwartym modelom można je wdrożyć wszędzie… aby uczynić inteligencję bardziej dostępną dla każdego na świecie - mówił podczas jednej z konferencji. Czy to mu się uda? Pierwsze kroki już zostały wykonane.