Struktura polskiej gospodarki zmienia się w sposób ciągły, ale w ostatnich latach ten proces wyraźnie przyspieszył – wynika z naszej analizy najnowszych danych Eurostatu na temat udziału poszczególnych branż w tworzeniu wartości dodanej brutto.
Spada znaczenie przemysłu i handlu
Największe i najszybsze zmiany dotyczą szeroko pojętego przemysłu, obejmującego przetwórstwo przemysłowe, ale też energetykę, dostawy wody czy górnictwo. Według Eurostatu w 2025 r. udział tego sektora w aktywności gospodarczej spadł do 21,6 proc. z 26,2 proc. w szczytowym 2022 r. Wskaźniki za ubiegły rok są aż 3,4 pkt. proc. niższe od średniej w ostatnich dwóch dekad i o 3,7 pkt. proc. niższe niż 20 lat temu. W największym stopniu do tego spadku przyczyniają się branże produkcyjne.
Sukcesywnie na znaczeniu traci też szeroka grupa tzw. usług podstawowych (takich jak handel, transport czy gastronomia), choć tu ten proces jest bardziej rozłożony w czasie. Ich udział w tworzeniu wartości dodanej wynosi obecnie 23,5 proc., czyli o 0,9 proc. mniej niż długookresowa średnia i o 2 pkt. proc. mniej niż 20 lat temu. Ciekawe przy tym, że zdaniem ekonomistów za zjawisko to odpowiada przede wszystkim tradycyjny handel, podczas gdy transport, logistyka, hotelarstwo i gastronomia mogą nawet zyskiwać dzięki ekspansji zagranicznej polskich firm logistycznych, ale też zmianom preferencji konsumentów czy rozwojowi turystyki.
Więcej państwa i nowoczesnych usług
Trzeba tu zaznaczyć, że takie zmiany nie oznaczają, że przemysł czy handel przestały być fundamentem polskiej gospodarki. To nadal największe branże w kraju – zatrudniające miliony osób i wytwarzające setki miliardów złotych wartości dodanej rocznie. Ich mniejszy udział w strukturze gospodarki nie oznacza też, że się kurczą – po prostu inne sektory rosną szybciej.
Chodzi tu przede wszystkim o usługi oparte na wiedzy. Z danych Eurostatu za 2025 r. wynika, że branże obejmujące działalność profesjonalną, naukową i techniczną, a także usługi administracyjne i wspierające zwiększyły swój udział w tworzeniu wartości dodanej do 9,4 proc. To o 1,5 pkt. proc. więcej niż średnia z ostatnich dwóch dekad i aż o 2,9 pkt. proc. więcej niż w 2005 r.
Szybko rośnie też znaczenie szeroko rozumianego sektora publicznego, obejmującego administrację, obronę narodową, edukację, ochronę zdrowia i pomoc społeczną. W 2025 r. usługi świadczone przez państwo odpowiadały już za 17,5 proc. wartości dodanej brutto, czyli o 2,3 proc. więcej niż wskaźniki długookresowe.
Dlaczego struktura się zmienia?
Z czego wynikają te zmiany? Ekonomiści podkreślają, że to proces zupełnie naturalny. – Odzwierciedla tendencje globalne i rozwojowy awans Polski – wyjaśnia Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. – Wpływ rolnictwa na PKB staje się marginalny, spada udział przemysłu, w kreacji wartości dodanej dominują usługi. Odpowiada to zmianom wzorców konsumpcyjnych, skali i potrzeb sektora publicznego oraz zmianom struktury naszego eksportu – dodaje.
Na ten długofalowy trend nakładać się też mogą dodatkowe czynniki. Przykładowo spadek udziału przemysłu przyspieszyły wysokie ceny energii po kryzysie lat 2022–2023, słabsza koniunktura w niemieckim przemyśle czy ogółem rosnąca konkurencja dla całej Europy ze strony Chin. Z kolei wzrost znaczenia usług profesjonalnych i biznesowych w ostatnim czasie to efekt szybkiego rozwoju centrów usług wspólnych, IT i doradztwa, które zaczęły powstawać w Polsce jak grzyby po deszczu. Coraz silniejszy sektor publiczny, jak zwraca uwagę Marcin Luziński z Erste BP, to natomiast w dużej mierze efekt zwiększonych wydatków na obronność po rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 r. czy starzenia się społeczeństwa, które stopniowo zwiększa znaczenie ochrony zdrowia.
Co mówią ekonomiści?
Czy przesuwanie się polskiej gospodarki w stronę bardziej zaawansowanych usług jest dobrą wiadomością? – W zasadzie tak – twierdzą ekonomiści. Usługi oparte na wiedzy charakteryzują się przecież wyższą produktywnością i większą wartością dodaną niż tradycyjne sektory oparte na prostszych procesach. – Dodatkowo taki kierunek zmian sprzyja dywersyfikacji gospodarki, zwiększając jej odporność na wstrząsy i zmniejszając zależność od pojedynczych branż – podkreśla Marcin Luziński.
– Przesunięcie w stronę usług typu B2B to naturalny etap dojrzewania gospodarki, podobny do tego, jaki przeszły np. Czechy – podkreśla też Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku. – I wcale nie musi oznaczać deindustrializacji w sensie negatywnym, jeśli przemysł jednocześnie się unowocześnia. Świadczy to raczej o przesuwaniu się Polski w górę globalnych łańcuchów wartości niż o słabnięciu gospodarki – zaznacza Arak.
Korzyści widać również na rynku pracy i w bilansie płatniczym. Rozwój branż opartych na wiedzy stworzył przecież tysiące dobrze wynagradzanych miejsc pracy, a także znacząco zwiększył nadwyżkę Polski w handlu usługami, częściowo rekompensując deficyt w handlu towarami.
Jakie ryzyka?
Z drugiej strony nasi rozmówcy przyznają, że te pozytywne zmiany w gospodarce nie oznaczają, że Polska może uniknąć wszystkich nowych problemów strukturalnych. Przez ostatnią dekadę rozwój usług profesjonalnych dał Polakom wyższe płace, a niektórym miastom – impuls do rozwoju. Ale jak zauważa Marcin Mrowiec, ekspert ekonomiczny Grant Thornton, ten model może jednak stopniowo tracić impet. A to z tego powodu, że przewaga Polski oparta na relatywnie niższych kosztach pracy jest dziś wyraźnie mniejsza niż jeszcze kilka lat temu.
Dodatkowym wyzwaniem staje się sztuczna inteligencja, która może przejąć część zadań wykonywanych dziś w centrach usług wspólnych, księgowości czy analizie danych. – Gdyby był to proces postępujący szybko, byłoby to strukturalne zagrożenie dla obszarów, które tego rodzaju inwestycji przyciągnęły najwięcej – zauważa Mrowiec.
Drugim źródłem obaw jest rosnący udział sektora publicznego w gospodarce. – Wzrost wydatków na obronność, ochronę zdrowia czy administrację podnosi udział państwa w tworzeniu wartości dodanej, ale nie musi przekładać się na wzrost produktywności całej gospodarki – wskazuje Marcin Zieliński, wiceprezes Fundacji FOR.
– Proszę też pamiętać, że wyższe wydatki publiczne trzeba finansować podatkami, długiem albo ograniczaniem innych wydatków – przypomina.