Najważniejszym rezultatem wczorajszej sesji było wybicie w dół z kształtującej się dwa tygodnie wąskiej konsolidacji pomiędzy 1372-1401 pkt. Najbardziej prawdopodobnym skutkiem tego będzie testowanie dna z połowy marca na poziomie ok. 1330 pkt. Swoje znaczenie potwierdziła linia trendu spadkowego, prowadzona po szczytach z 2 i 15 lutego, która spycha konsekwentnie WIG20 na południe. To tworzy nieciekawy obraz rynku przed dzisiejszą sesją. Ku pokrzepieniu serc trzeba dodać, że ciągle utrzymują się pozytywne sygnały ze strony wskaźników technicznych, a spadkom towarzyszą bardzo niskie obroty. Widać jednak dość dużą bierność strony popytowej, bez ożywienia się której trudno mówić o zatrzymaniu tendencji spadkowej.
Z opisu bieżącej sytuacji widać, że zapewne już dziś będziemy mieli do czynienia z testem dna z połowy marca. Szanse na to są tym większe, że wczorajsze sesje na amerykańskich rynkach zakończyły się spadkami, co dodatkowo zwiększa niepewność inwestorów w Europie. Od rezultatu testu 1330 pkt. prawdopodobnie zależeć będzie kierunek koniunktury w najbliższych dniach. I z tego powodu jest to wydarzenie bardzo ważne. Można spodziewać się dosyć dużej nerwowości przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych, co powinno przełożyć się na dużo ciekawsze notowania od tych, jakich byliśmy świadkami w ostatnich dniach.
Pomimo dużo lepszych wyników w obrotach bieżących nie należy się spodziewać ich dyskontowania przez rynek. Wydaje się, że reakcja z końca wczorajszej sesji jest adekwatna do rangi ogłoszonych danych. Na pewno należy przyjąć je z zadowoleniem, szczególnie utrzymujący się na dobrym poziomie eksport, ale poziom importu pokazuje, że nasza gospodarka wciąż pracuje na znacznie zmniejszonych obrotach, co średnioterminowo jest złym sygnałem.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu