Nie brak opinii, że japońskie władze będą się "pilnować" w kwestii kursu waluty, ale i też wskazujących na duże szanse "stabilizacji" poprzez retorykę Banku Japonii wskazującą na duże szanse na kolejną podwyżkę stóp na wiosnę. Tyle, że na to nie wskazują do końca dane makro (dynamika inflacji słabnie), co może finalnie przynieść tzw. "gołębią" podwyżkę, której odbiór przez rynek będzie przeciwny do tego, czego niektórzy chcieliby teraz oczekiwać. Reasumując - wyraźna aprecjacja jena zdaje się zmierzać ku końcowi, a rynek za chwilę będzie weryfikować "tezy" z ostatnich dni.
W temacie USDJPY, ale i też ogólnie dolara, jednym z istotniejszych aspektów staje się obserwowany spadek rentowności amerykańskich obligacji, który może wydawać się "zagadkowy" biorąc pod uwagę spekulacje z poniedziałku rano o "zaleceniach" chińskiego nadzoru w temacie ekspozycji na amerykański dług. Ale tylko pozornie. Rynki zaczynają rozgrywać scenariusz większej liczby cięć stóp procentowych przez FED w tym roku (nie tylko dwie obniżki) i to, że być może nazbyt szybko przekreśliły scenariusz takiego ruchu na ostatnim posiedzeniu z Jerome Powellem w kwietniu. Warto zwrócić uwagę na brak większej reakcji na wczorajsze komentarze Hammack'a i Logan z FED - oboje mają prawo głosu w FOMC w tym roku i wypowiedzieli się bardzo ostrożnie na temat jakichkolwiek cięć w najbliższych miesiącach (!). To pokazuje, że rynek próbuje "zagrać" danymi makro, które pojawią się w tym tygodniu. Dzisiaj o godz. 14:30 poznamy ważne, nieco spóźnione odczyty z rynku pracy za styczeń - oczekiwania wskazują na utrzymanie stopy bezrobocia na poziomie 4,4 proc. i wzrost NFP o 70 tys. To nie są jakieś szczególnie słabe dane (jeżeli się potwierdzą), więc większą atencję przyciągnie odczyt inflacji CPI w piątek, zwłaszcza w kontekście niskich wskazań tzw. alternatywnej miary, czyli truflation, która ma nieco inne wagi (bardziej dynamiczne) w koszyku cenowym.
Kwestia rentowności obligacji USA to główny "core" ruchu dolara teraz i jego słabości na szerokim rynku. Najsilniejszy jest wspomniany już jen, ale zaraz za nim mamy dolara australijskiego, który został podbity przez "jastrzębie" komentarze wiceprezesa RBA - kolejna podwyżka stóp w Australii może być bliżej, niż dalej. Zresztą AUD już jest jednym z "czarnych koni" FX w zestawieniach na rynku walut. Nieźle radzą sobie dzisiaj też dolar nowozelandzki i korony skandynawskie. Niewielkie zmiany notuje dzisiaj chiński juan, którego zwyżki wyhamowały dzisiejsze dane o inflacji w Chinach (zaledwie 0,2 proc. r/r wzrostu CPI w styczniu). Rośnie - ale w umiarkowany sposób - także euro. Rynek zwrócił jednak uwagę na wczorajszy komentarz wiceprezesa ECB (de Guindos), który wskazał, że ostatnie wzrosty euro nie są zaskoczeniem, a stabilizacja stóp procentowych pozostaje najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Można to interpretować w ten sposób, że ECB nie będzie nazbyt aktywny werbalnie, gdyby doszło do mocniejszego wybicia EURUSD ponad 1,20.
W kalendarzu makro nie mamy dzisiaj istotnych danych poza wspomnianym odczytem z USA. Pozostaje, zatem 'kompleksowa' obserwacja rynków przez pryzmat wielu aktywów. Poza długiem w centrum zainteresowania pozostaną surowce i kryptowaluty. Tymczasem dzisiaj ropa naftowa delikatnie rośnie po sugestiach Donalda Trumpa, że mógłby on wysłać więcej amerykańskich wojsk w rejon Bliskiego Wschodu, gdyby rozmowy pokojowe z Iranem potoczyły się w złym kierunku. Lekko drożeje też złoto, a z kolei tanieje bitcoin.
EURUSD - korekta w biegu?
To, czy EURUSD pójdzie dzisiaj mocniej w górę kontynuując dynamiczny ruch widoczny od kilku dni, będzie zależeć od interpretacji danych z rynku pracy o godz. 14:30. Ale niezależnie od tego sytuacja techniczna wygląda nieźle, a korekta ma szanse przybrać formę tej "w biegu". Jeżeli jednak dzisiaj nie wybijemy mocniej wczorajszego szczytu przy 1,1928, to kolejna taka próba może mieć miejsce w piątek w kontekście inflacji CPI. Układ techniczny na dziennych wskaźnikach zaczyna być coraz bardziej pro-wzrostowy.