Czujecie rozczarowanie tym, że IPO PKL nie doszło do skutku? Wykonano dużo pracy...
Przy takich projektach praca przygotowawcza nigdy się nie marnuje. Te kilka miesięcy bardzo uporządkowało spółkę operacyjnie i finansowo i po prostu zwiększyło jej gotowość do dalszego rozwoju – niezależnie od wybranej ścieżki finansowania. Debiut PKL był jednym z możliwych narzędzi, a nie celem samym w sobie. Oczywiście szkoda, bo mieliśmy przygotowany ambitny program inwestycyjny dla Podhala i Małopolski, który realnie mógł przyspieszyć rozwój regionu.
Co tak naprawdę zaważyło na zmianie planów?
Od początku zależało nam, żeby projekt był realizowany we współpracy z partnerami lokalnymi. Prowadziliśmy otwarty dialog i przedstawialiśmy konkretne, merytoryczne propozycje odpowiadające na potrzeby regionu. Jednocześnie jasno mówiliśmy, że ewentualny debiut nie oznacza sprzedaży spółki ani utraty kontroli przez PFR. Mimo to pojawił się wyraźny sprzeciw strony samorządowej. W takiej sytuacji uznaliśmy, że brak wspólnego stanowiska nie tworzy dobrych warunków do realizacji emisji, dlatego odstąpiliśmy od dalszych prac.
Jak sytuacja z IPO PKL może wpłynąć na dalsze plany związane z upublicznianiem spółek z portfela?
Nie zmienia to naszego podejścia. IPO to jedno z narzędzi finansowania rozwoju spółek. Każdy przypadek oceniamy osobno – patrzymy na potrzeby kapitałowe, gotowość organizacyjną i moment rynkowy.
Rynek czeka i liczy na IPO WB Electronics. Po tym, co się stało z PKL, zastanowicie się „dwa”, a może nawet „trzy razy” czy warto?
W przypadku WB Electronics decyzje – jak przy każdej spółce – opierają się na fundamentach biznesowych i warunkach rynkowych. Spółka wspólnie z akcjonariuszami analizuje różne opcje dalszego rozwoju. Rynek publiczny jest jedną z rozważanych ścieżek.
Jaki jest aktualnie plan na WB Electronics? Macie już pomysł na „konstrukcję” tego IPO?
Plan jest prosty – konsekwentnie zwiększać wartość spółki, rozwijać polskie technologie i skalę działalności, wzmacniając przy tym gospodarkę i tworząc nowe miejsca pracy.