Oczekiwania inwestorów na czwartkową sesję były chyba większe. Wydawało się, że impuls jakim była wielka zwyżka cena akcji za oceanem, spowodowana nieoczekiwaną decyzją tamtejszego banku centralnego, sprawi, że ostatecznie pożegnamy bessę na GPW. Wzrost był, bo indeks zakończył sesję na plusie, ale gracze oczekiwali więcej, czego wyrazem był silna zwyżka w pierwszych minutach handlu. Potem przyszło ochłodzenie, które sprowadziło indeks ponad 200 pkt. niżej od sesyjnego maksimum. Następujące po nim odbicie było równie zaskakujące. Silne wahania, zarówno w górę jak i dół, to od kilku dni wciąż efekt dokładnego powielania zachowania giełd europejskich i kontraktów terminowych na indeksy w USA.
Czwartkowa sesja, mimo swojego nie aż tak optymistycznego przebiegu, potwierdziła zmianę trendu krótkookresowego. Teraz bez wątpienia wsparciem dla indeksu staną się mała luka hossy, wyhamowująca spadki średnia krocząca z 45 sesji, a przede wszystkim horyzontalna linia trendu biegnąca na poziomie 14875 pkt (jest to też obecny poziom SK ? 15). Wskaźniki techniczne zachowują się bardzo dobrze. MACD, jest już bliski przełamania od dołu poziomu równowagi (pierwszy raz od 4 miesięcy), RSI zachował się doskonale podczas korekty, kiedy to dokonał ruchu powrotnego do poziomu 0, a teraz ponownie kontynuuje wzrost. W zasadzie żaden z podstawowych wskaźników nie jest jeszcze wyraźnie wykupiony, co daje sporą przestrzeń do kontynuacji dalszych zwyżek indeksu.
Dominik Staroń