Na wczorajszej sesji doszło do pogłębienia spadkowej tendencji, w jakiej rynek znajduje się od kilku dni. Umocniła ona WIG20 poniżej SK-45 oraz bardzo istotnego z punktu widzenia możliwości kontynuacji kwietniowej fali wzrostów poziomu 1401 pkt., który stanowił górne ograniczenie konsolidacji, w oparciu o którą można było snuć nadzieję na ukształtowanie się średnioterminowego trendu wzrostowego. Notowania z dnia wczorajszego przekonały, iż były to nadzieje płonne.
Oczywiście nie oznacza to jednocześnie powrotu do trendu spadkowego, o czym będzie można mówić dopiero po przebiciu marcowego i kwietniowego dołka, ale trzeba stwierdzić, iż sytuacja wygląda obecnie bardzo nieciekawie, jeśli chodzi o angażowanie się na rynku.
Środowa świeca była już siódmą kolejną z czarnym korpusem. To dobrze świadczy o bezsilności byków w powstrzymywaniu spadków. Diagnozując bieżącą sytuację należy jeszcze raz powtórzyć, iż wynika ona bardziej z braku kapitału gotowego zaangażować się w akcje, niż z dużo większej, niż ostatnio aktywności strony podażowej.
W chwili osłabienia się rynku najlepiej widać brak albo bardzo skąpa ilość zagranicznego kapitału na naszym rynku. To w dużej mierze rezultat bardzo mocnej złotówki i ogromnej konkurencji ze strony bonów skarbowych. Ale to wszystko znamy i nie stanowi nowego elementu oceny bieżącej sytuacji.
Zatem na co możemy liczyć w czasie najbliższych sesji. Dość prawdopodobne wydaje się odbicie w kierunku przełamanych wsparć na wysokości 1401-1407 pkt. Jednak nawet osiągnięcie tych poziomów nie zmieni negatywnego obrazu rynku. Dopiero ich przebicie stwarzałoby szansę na dłuższe powstrzymanie niedźwiedzi.