Publikacja raportu na temat kondycji rynku pracy w USA odmieniła przebieg dzisiejszych notowań nie tylko na naszym rynku, ale także na najważniejszych parkietach w Europie. DAX z 0,5% straty przed ogłoszeniem danych wzrósł do 0,7% powyżej wczorajszego zamknięcia. Na naszej giełdzie doszło do zakończenia łagodnej fali spadkowej i WIG20 zaczął szybko odrabiać straty. W obecnej chwili zniżka jest już tylko symboliczna, na co wpływ ma nadal spory spadek Elektrimu. Obroty wzrosły do 180 mln zł.
Podsumowując dzisiejsze notowania można wyrazić zadowolenie z ich przebiegu. Co prawda pierwsza część została zdominowana przez pesymistów, nie wierzących w możliwość kontynuacji wczorajszego wzrostu, ale już końcowa faza pokazała, że byki nadal kontrolują sytuację. Bardzo ważne jest to, że po dużym marazmie z początku tygodnia, rynek znacznie zdynamizował się w czasie ostatnich dwóch sesji. Jest to zasługą strony popytowej, która wykorzystała spadek cen do zajęcia pozycji.
Trzeba jednak podkreślić, że nie doszło w dalszym ciągu do pełnego wyjaśnienia sytuacji w dłuższej perspektywie, co stałoby się za sprawą wybicia powyżej 1500 pkt. lub poniżej 1400 pkt. W obecnej chwili widać, że WIG20 ma bliżej do tej pierwszej wartości i wariant zakładający jej przekroczenie ma bardzo duże szanse na realizację. Zanim się to stanie inwestorzy mają powody do pozostawania w dużej niepewności, która w tym tygodniu była dodatkowo stymulowana kiepską sytuacją na światowych giełdach. Wczorajsze sesje w USA przyniosły poprawę nastrojów i taki stan może utrzymać się również dzisiaj. Przekonują do tego bardzo dobre dane o bezrobociu, a także kształt ostatnich świec, które można w podobny sposób, jak harami.
Wynika z tego, że nie pozostaje nic innego, jak czekać na ostateczne wyjaśnienie sytuacji. Ci, którzy zajęli pozycje wcześniej nie mają powodów do opuszczania rynku, a z drugiej strony z decyzjami kupna należy się powstrzymać do wybicia powyżej 1500 pkt. Bo subiektywne odczucia, że rynek pokona ten opór, to nie to samo, co fakt jego przełamania.
Krzysztof Stępień