Trzeba jednak przyznać, że wiele zależy tu od konkretnego indeksu giełdowego. W Stanach Zjednoczonych S&P500 pod koniec stycznia ustanowił nowy rekord (w ciagu sesji przebił 7 tys. pkt.), ale dynamika wzrostu jest bardzo mała.

Ciekawa sytuacja jest w przypadku technologicznego Nasdaqa. Tu nie ma nowego rekordu, a indeks w zasadzie od listopada (rekord był pod koniec paźdzernika) jest w trendzie bocznym z niezbyt dużymi wahaniami. To jednak nie oddaje całości obrazu. Jeśli zajrzymy głębiej, to widać wyraźnie, że indeks jest trzymany przez kilka dużych spółek. Natomiast wiele mniejszych, zwłaszcza z branży oprogramowania zanotowało bardzo mocne spadki. Jak popatrzymy, to wiele z takich spółek spadło o dobre kilkadziesiąt procent.

Przyczyną tych spadków są przede wszystkim obawy o model biznesowy tych spółek. Po pierwsze, czy nakłady na rozwój AI się zwrócą, a po drugie czy AI nie spowoduje likwidacji części biznesów wraz z ulepszaniem modeli językowych i możliwością ich zastosowania do większej liczby operacji w przedsiębiorstwach bez konieczności posiadania specjalistycznej wiedzy. W obliczu tych obaw, ale także poziomu wycen i sytuacji makro widać pewną rotację do spółek mniejszych i nietechnologicznych. Indeks Russell 2000 w ostatnich tygodniach zachowuje się wyraźnie lepiej niż S&P500.

Globalnie patrząc, natomiast warto zwrócić uwagę na bardzo dobre zachowanie indeksu rynków wschodzących, który kontynuuje ustanawianie nowych rekordów.