Początek minionego tygodnia zapowiadał się jednoznacznie: nadal spadki. Uza-sadnienie? Niejasne finansowanie deficytu budżetowego, niepewność związana z dużymi wahaniami kursu złotego, czy zły obraz techniczny indeksów, skłaniały raczej do zamykania pozycji, niż do szukania okazji do taniego kupna.
Takie założenie okazało się słuszne tylko do środy. Czwartkowa sesja, zakoń-czona imponującym wzrostem, zaprzeczyła pesymistycznym ocenom. W pewnym stopniu czasowo zeszły na drugi plan i wcześniejsze zagrożenia. Po gwałtownym spadku do poziomu niemal 4,6 PLN za USD złoty zaczął się stopniowo umacniać, a rząd wstępnie uzgodnił sposób finansowania niedoboru w budżecie. Za sprawą lepszych od oczekiwań wyników Yahoo! ożywiły się też rynki zagraniczne. W konsekwencji w czwartek mieliśmy do czynienia z eksplozją popytu na naszym mocno przecenionym rynku, a jej największymi beneficjantami stały się spółki sektora IT. Piątek przyniósł uspokojenie, a część inwestorów postanowiła zrealizować przed weekendem dość spore jednodniowe zyski. W efekcie nieznacznie spadły główne indeksy.
Co nas czeka w przyszłości? Sprawa budżetu zapewne wróci jeszcze raz, jako zagrożenie dla koniunktury giełdowej, w momencie, gdy propozycjami rządowymi zajmie się Sejm. Ze względu na to, że rząd nie wskazał dokładnie miejsca cięć wydatków, dyskusja będzie z pewnością miała wpływ destrukcyjny. Chwilowo wydaje się, iż w tym zakresie niemal wszystko zostało już powiedziane i przyszły tydzień nie przyniesie nic nowego.
Druga kwestia to kurs złotego. Po konsolidacji, dla której dolnym ograniczeniem powinien być poziom 4,2 PLN za USD, prawdopodobnie złoty ponownie zacznie tracić na wartości. O ile spadek nie będzie miał gwałtownego przebiegu, taki stan będzie można uznać za czynnik sprzyjający poprawie koniunktury na giełdzie. W przyszłym tygodniu złoty będzie raczej stabilny. Na jego kurs może niekorzystnie wpływać rozwój sytuacji w Argentynie. Warto śledzić bieżące informacje dotyczą-ce kryzysu finansowego w tym kraju.
Dzięki czwartkowej sesji techniczny obraz rynku wygląda optymistycznie. WIG, WIG 20 oraz kontrakty terminowe na indeks największych spółek, dotarły w środę do dolnego ograniczenia kanału spadkowego, zapoczątkowanego w marcu 2000 r. Po odbiciu w czwartek na wszystkich wykresach tygodniowych powstały formacje, określane mianem młotów. Długi dolny cień wskazuje na to, że na obecnych poziomach byki są dostatecznie silne, aby wytrzymać presję podaży.