Z początku wtorkowa sesja przebiegała tak, jak miała przebiegać. To, co szczególnie rzucało się w oczy, to dramatycznie niski obrót i zanik aktywności graczy. Z jednej strony można się było tego spodziewać, obserwując sesję z poniedziałku. Przypomnę, że wówczas indeks zanotował nowe roczne minimum. Nie spowodowało to jednak (w konsekwencji) żadnej zmasowanej wyprzedaży. Przeciwnie, rynek pogrążył się w marazmie i niezdecydowaniu. Taki był, właśnie przez pierwsze 4 godziny sesji wtorkowej, gdy indeks przebywał w obszarze między 1106 a 1116 pkt. Potem jednak nastąpił nieoczekiwany zwrot, a sygnał do niego dała Telekomunikacja Polska, drożejąc o około 10%.

Cała ta sytuacja wygląda bardzo ciekawie od strony technicznej. Mamy po pierwsze naruszenie wsparcia na małym obrocie, po drugie wzrost negujący to negatywne wskazanie i po trzecie próbę ataku (na razie nieudaną) na lukę bessy z 9 sierpnia, rozciągającą się w obszarze 1129?1142 pkt. Przyznam jednak, że nawet jej domknięcie niczego nie rozstrzygnie, gdyż niemal od razu indeks natknie się na kolejne przeszkody w postaci połowy korpusu czarnej świecy z 8 sierpnia oraz (co najważniejsze) średnią kroczącą z 15 sesji (około 1150 pkt.). Dopiero pozytywne jej testowanie może zdecydować o trwalszej niż kilka sesji poprawie koniunktury.

Nowego dna ponownie nie potwierdziły oscylatory, choć MACD dał sygnał sprzedaży, przebijając od góry swą średnią. RSI znalazł się za to na linii wyprzedania. W sumie uwiarygodnia to scenariusz z pułapką bessy, choć, według mnie, by tak mogło być w istocie, potrzebna jest teraz zwyżka wartości obrotu.

Dominik Staroń

Analityk