Już parę minut po 10:00 o wsparciu w strefie 1345-55 pkt. można było zapomnieć. Za Elektrimem (sam ma tylko 4,25% w indeksie) do spadków ruszył powiązany z nim BRE i telekomunikacyjna siostrzyczka TP.SA. Poprzebijane wsparcia i przecena największych spółek otworzyła drogę do luki hossy z początku stycznia.
Rynek przez ostatnie tygodnie wszelkimi sposobami stara się przekonać inwestorów o swojej słabości. Na świecie hossa - my konsolidacja, na świecie konsolidacja - u nas mocne spadki. Nie ma jednak co panikować. Na kontraktach zostały wygenerowane dopiero krótkoterminowe sygnały sprzedaży. Zejścia poniżej wsparcia 1345-55 pkt. (teraz opór) nie traktowałbym jako średnioterminowego rozstrzygnięcia (tym bardziej, że pod koniec lutego już byliśmy niżej). Sygnałem sprzedaży w średnim okresie będzie dopiero zamknięcie luki hossy z początku stycznia. Poziom ten jest dodatkowo dołkiem z poprzedniego miesiąca, oraz ważnym zniesieniem fali wzrostowej z tego roku.
To chyba wystarczające powody by spotkać tam zwiększony popyt. Ciężko będzie kontraktom zejść niżej i nie widzę na razie co mogłoby w najbliższe dni to wywołać. Zawsze może być gorzej, ale informacje z ostatnich dni o ELE, BRE, czy TP.SA doprowadziły już do przeceny i zostały przez rynek zdyskontowane. Sporo znajdzie się powodów do obrony obszaru 1295-1310 pkt., choć oczywiście jeśli indeks zacznie mocno spadać zamykając analogiczną lukę hossy 1285-1300 pkt to kontrakty nie mają szans.
Na razie jednak nie spodziewam się zobaczyć kontraktów pod luką hossy, o czym przekonuje także dość spore wyprzedanie rynku widoczne na szybszych wskaźnikach. Końcowy werdykt po decyzji FOMC wydadzą amerykańskie indeksy.
Marek Pryzmont