Jeszcze słabiej wygląda sytuacja amerykańskich indeksów rynków akcji. Przy tym można zaobserwować, że największą słabością są dotknięte indeksy, skupiające spółki technologiczne. Nasdaq Composite jest już ponad 11% poniżej styczniowego szczytu. Co gorsza, przełamał wszystkie średnie kroczące i systematycznie zbliża się ku wznoszącej się linii trendu wzrostowego, zapoczątkowanego we wrześniu ubiegłego roku. Przełamanie tej linii spowoduje, że następnym równie istotnym wsparciem będzie 1 450 pkt. Niewiele lepiej jest na S&P 500. W odróżnieniu od Nasdaq indeks ten wciąż zmaga się ze średnimi kroczącymi. Wciąż zatem nie zostało otwarte pole do spadków, do linii trendu wzrostowego zapoczątkowanego we wrześniu 2001.
Nie wszędzie jednak byki nie mają powodów do zadowolenia. Wyjątkiem są wskaźniki skupiające wąskie grono spółek: amerykańska średnia przemysłowa (DJIA) i niemiecki DAX. Indeksy te przełamały na przełomie lutego i marca wspomniane wierzchołki i od tego czasu kontynuują trend wzrostowy. Nieco słabiej prezentuje się DJIA. Dzieje się tak, ponieważ indeks nie pokonał oporu na wysokości 10 650 pkt., co skazuje go w krótkim terminie najwyżej na trend boczny. Wzrosty są zagrożone, gdyż na sesji z 22 marca przełamana została krótkoterminowa średnia krocząca.
DAX wprawdzie znajduje się poniżej lokalnego maksimum z 19 marca (5 462 pkt.), ale wciąż ponad wszystkimi średnimi kroczącymi, co jednoznacznie wskazuje, że mamy do czynienia z rynkiem byka.
Na ostatnich sesjach spadała wartość japońskiego Nikkei 225. Jeśli indeks znajdzie się poniżej 11 050 pkt. będzie oznaczać koniec formacji podwójnego dna, o którą oparte były wzrosty z przełomu lutego i marca.
Marcin T. Kuchciak