Aprecjacji złotego względem dolara sprzyjały dzisiejsze wypowiedzi ministra finansów G. Kołodki, który zapowiedział, że rząd powinien w tym tygodniu przyjąć projekt budżetu w którym deficyt założony na przyszły rok wyniesie 38,7 mld PLN. Wielu uczestników rynku kwestionuje jednak jedno z podstawowych założeń do przyszłorocznego budżetu a mianowicie tempo wzrostu gospodarczego. Przypomnijmy, że po ostatniej rewizji ministerstwo finansów szacuje je na 3,5% PKB w 2003 r. Przy tych optymistycznych założeniach wzrost przyszłorocznych przychodów budżetowych jest szacowany na 4,5% w ujęciu realnym. W tym samym czasie wydatki miałyby rosnąć o 2,4%. Jeżeli jednak optymistyczne prognozy ministerstwa finansów nie znajdą odzwierciedlenia w rzeczywistości to można się spodziewać, że w przyszłym roku rząd może stanąć przed poważnym problemem wykonania budżetu.

Na międzynarodowym rynku walutowym dolar stracił dziś na wartości względem wspólnej waluty europejskiej. Notowania EUR/USD zwyżkowały do poziomu 0,9815. Aprecjacji euro nie przeszkodziły nienajlepsze informacje jakie napłynęły z gospodarki europejskiej. Publikowane tam dzisiaj dane o wielkości produkcji przemysłowej okazały się bowiem gorsze od oczekiwań większości uczestników rynku. W lipcu produkcja spadła tam bowiem o 0,9% w ujęciu miesięcznym i o 0,5 r/r.

W dzisiejszym comiesięcznym biuletynie ECB stwierdził, że spodziewa się w najbliższym czasie stabilizacji inflacji na poziomie 2,0% w ujęciu rocznym (czyli na poziomie celu inflacyjnego wyznaczonego przez tą instytucję). Groźba wybuchu konfliktu w Iraku stwarza jednak ryzyko wzrostu wskaźnika CPI powyżej tego poziomu/ sytuacja ta ogranicza rzecz jasna pole do kolejnej redukcji stóp mającej na celu pobudzenie słabnącego ożywienia Eurolandu.