Nie pozostanie to jak można się spodziewać również na dzisiejszą atmosferę na parkietach w Europie, czemu dowód dały giełdy Eurolandu zaczynając dzień sporymi spadkami. Takie zachowanie znowu zwiększyło jednocześnie groźbę powrotu rynków amerykańskich do trendów spadkowych - Nasdaq zakończył odbicie już w okolicach pierwszego z oporów na poziomie ok. 1235 pkt., zaś Dow Jones powrócił w pobliże dołków z lipca w rejonie ok. 7700 pkt. i już na dzisiejszej sesji może dojść do ataku na to wsparcie.
Załamanie za oceanem może mieć negatywny wpływ jeśli chodzi o dzisiejsze notowania również na naszym parkiecie. Indeks WIG20 ciągle pozostaje wprawdzie w trendzie horyzontalnym i w ostatnim czasie wykazywał się sporą "odpornością" na wydarzenia na rynkach światowych, ale dolny przedział konsolidacji w strefie ok. 1026-1030 pkt. jest coraz bardziej zagrożony i już dziś może dojść do jego testu. Jest bowiem raczej mało prawdopodobne, by bez wsparcia korzystnej atmosfery na zachodzie, o którą dziś będzie raczej trudno, byki zdecydowały się na większą aktywność. Dopiero w pobliżu powyższej strefy może dojść do prób zahamowania przeceny.
Niepewność wzmagać może również kolejna porcja wskaźników makro z USA. O 14.30 inwestorzy czekać będą na dane wydatkach i dochodach ludności w sierpniu br. (oczekuje się wzrostu o 0.5%), zaś o 16:00 publikacji wskaźnika Chicago PMI za wrzesień (spodziewane 53 pkt. vs. 54.9 pkt.). Choć oczekiwania nie są wyśrubowane to jednak wydaje się, że tylko znacznie lepsze od szacunków informacje mogą ustabilizować atmosferę na najbliższe dni.