Szereg białych świec na wykresie 60-minutowym robi wrażenie. Trzeba także zauważyć, że wzrost ten dokonał się przy sporym obrocie. Także liczba otwartych pozycji potwierdziła dominację byków. Zresztą sam wykres cen wygląda byczo. Z technicznego punktu widzenia można zatem sadzić, że obecna tendencja potrwa jeszcze trochę, mimo że na razie jakoś trudno znaleźć racjonalne podstawy do tego ruchu. Nie ma jednak co się upierać przy swoim i utrzymywać stratne pozycje. Choćby elementarna zasada ucinania strat każe szybko reagować na ewentualną zmianę na rynku, a ta niewątpliwie zaszła. Komu się obecne wzrosty nie podobają, to może zamknąć pozycje i czekać aż rynek "znormalnieje".
Na razie mamy wzrost i po pokonaniu poziomu szczytu z 17 września (1109 pkt.) mamy prawo oczekiwać wzrostu do kolejnego oporu, jakim jest poziom 1155 pkt. oraz położony niewiele wyżej szczyt na 1179 pkt. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym mogłoby być zamknięcie wykreślonej luki hossy. Gdyby do tego doszło, można by się było pokusić o zamknięcie krótkoterminowych długich pozycji. To już druga luka w ramach tego ruchu, co podkreśla jego dynamiczny charakter. Nie można jednak oczekiwać, że rynek w takim tempie będzie rósł przez dłuższy czas. Właśnie to tempo każe utrzymywać podwyższony poziom ostrożności. Takie ruchy często kończą się równie szybko jak się zaczęły, nie dając wiele czasu na obronę.
Kamil
Jaros
PARKIET