Senna atmosfera na parkiecie ma jednak pewne konsekwencje. Po pierwsze, z technicznego punktu widzenia mamy wciąż do czynienia z korektą niedawnej fali wzrostów. WIG20 stracił jak dotąd bardzo niewiele (ok. 1%). Tymczasem oscylator stochastyczny dociera właśnie do strefy wyprzedania. Może to świadczyć o tym, że korekta zostanie "zaliczona" praktycznie bez strat. Po drugie, dzisiejsza sesja jest już piątym dniem bardzo wąskiej konsolidacji (1550-1575 pkt). Oba te czynniki przemawiają za ruchem w górę w styczniu.

Patrząc na sytuację z dłuższej perspektywy, to trwające od początku września ruchy WIG20 na zmianę w górę i w dół interpretować można jako korektę wcześniejszej hossy. Faktycznie, listopadowy dołek wypadł na poziomie 50-procentowego zniesienia ruchu z okresu marzec-sierpień. Ponadto indeks porusza się od blisko czterech miesięcy w lekko opadającym kanale, który traktować można jako formację flagi zapowiadającą kontynuację zwyżki.