Dodatkowo sentyment popsuł Texas Instruments obniżając prognozę kwartalnych przychodów. Po dobrych informacjach z Intela taka wiadomość rozczarowała inwestorów. Pomimo tych niezbyt optymistycznych sygnałów nie było głębszego osłabienia, a raczej niezdecydowanie. Zostało to odebrane jako oznaka siły rynku i już po niecałej godzinie indeksy zaczęły odrabiać straty. Ta wspinaczka trwała do końca sesji i na zamknięciu główne wskaźniki osiągnęły dzienne maksima. Na wykresach uformowały się białe świece niezbyt może imponującej wielkości, ale mające pozytywną wymowę. W ten sposób potwierdzone zostały bowiem poniedziałkowe sygnały kupna w postaci przebicia linii trendów spadkowych zarówno przez DJIA jak i Nasdaq Composite.
Notowania w USA pomimo swej optymistycznej wymowy nie powinny mieć raczej wielkiego wpływu na nasz rynek. Na jego zachowaniu nadal ciąży niestabilna sytuacja polityczna i w tej sytuacji poprawiająca się koniunktura na świecie schodzi na dalszy plan. Potwierdziła to wczorajsza sesja, która była słaba i nie przyniosła istotniejszych rozstrzygnięć. Oznaką sporej ostrożności popytu, ale jednocześnie symptomem słabości jest nieskuteczna próba wyrwania indeksu WIG20 z konsolidacji pomimo niezłej okazji jaką dał poniedziałkowy mocny wzrost w USA. Ciągle nie ma więc konkretniejszych wskazówek co do kierunku ruchu. Jest dość prawdopodobne, że istotniejsze rozstrzygnięcia nie zapadną również w tym tygodniu. Jutrzejsze święto oraz piątkowy brak sesji za oceanem powinny bowiem ograniczyć aktywność inwestorów. Z technicznego punktu widzenia też nie ma powodów do zbytniego optymizmu. Trend boczny nie przynosi na razie odpowiedzi co do dalszego kierunku i dopiero zdecydowane pokonanie poziomu 1700 pkt., bądź zejście poniżej linii łączącej dna z 17 i 25 maja biegnącej obecnie na 1680 pkt. przyniesie mocniejsze sygnały. Pewne obawy budzi jednak formujący się na wykresie indeksu układ klina wzrostowego zapowiadający kontynuację tendencji zniżkowej. W tej sytuacji sforsowanie powyższej linii wzrostów, równoznaczne z ukształtowaniem formacji, może zapowiadać głębszą przecenę. Biorąc pod uwagę fakt, że obecny potencjał popytu nie jest nadzwyczajny nie można bagatelizować takiego negatywnego scenariusza. Na najbliższych sesjach jest on jednak mało prawdopodobny i powinny one upłynąć w spokojnej atmosferze bez poważniejszych rozstrzygnięć.